artykuly-Seks i sądy w klasztorze. (Nie)duchowne życie norbertanek pięć wieków temu.
Losowe zdjęcie
Rewekol
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Seks i sądy w klasztorze. (Nie)duchowne życie norbertanek pięć wieków temu.
Author: Gość ()
Published: 24.11.2004
Rating 4.76
Votes: 86
Read: 17222 times
Article Size: 7.77 KB

Printer Friendly Page Tell a Friend

Trochę ponad pięćset lat temu opat wrocławski norbertanów nakazał mniszkom żyjącym w żukowskim klasztorze, proboszczowi i spowiednikowi uregulować postępowanie wobec świata zewnętrznego. Pytanie, dlaczego... Naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego twierdzą, że

Winien ciąży zakonnicy Małgorzaty z Borkowa, odbywającej służbę bożą w żukowskim klasztorze, był... kleryk – norbertanin Łukasz. Zanim jednak prawda wyszła na jaw, za sprawcę „niespodzianki” przeorysza Barbara uważała Bogu ducha winnego proboszcza Mikołaja von Betheima.

Sprawa wyszła na jaw
na początku 1478 roku, prawdopodobnie w czasie, kiedy brzuszek mniszki był wyraźnie zaokrąglony i nie mogła już skrywać błogosławionego stanu. Być może o ojcostwo oskarżała prepozyta Mikołaja sama Małgorzata, chcąc ratować lubego. Łatwowierne zakonnice zdecydowały, że proboszcza należy usunąć. O pomoc zwróciły się do... rady miasta Gdańska. Ówcześni „samorządowcy” wysłali pismo do wrocławskich zwierzchników norbertanek z żądaniem odwołania grzesznika. Bez skutku. Zrobili to – naciskani przez mniszki – jeszcze raz. Sytuacja powtórzyła się. Mało tego – opat wrocławski interweniowanie gdańskich rajców uznał w odmownym liście za wtrącanie się w nie swoje sprawy. Musiały jednak pogłoski o wydarzeniach w Żukowie dojść do niego inną drogą, bowiem postanowił bliżej się przyjrzeć codziennemu życiu w zakonie. Zbyt długo jednak chyba to robił, skoro norbertanki poskarżyły się – nie mogąc się doczekać zakończenia sprawy – biskupowi włocławskiemu Zbigniewowi Oleśnickiemu i podlegającemu mu Szymonowi Sculteti, proboszczowi kościoła św. Katarzyny w Gdańsku i jednocześnie oficjałowi pomorskiemu. Ten ostatni z nakazu opata przeprowadził w klasztorze śledztwo, w efekcie uwalniając proboszcza Mikołaja von Betheima od zarzutów, a przypisując je mnichowi Łukaszowi, prawdopodobnie spowiednikowi prepozyta.

O zdobycie posłuchu w takiej sprawie u zakonnic żukowskich mniszka Małgorzata nie musiała się bardzo starać. Siostry pamiętały doskonale przypadek Katarzyny Wise, która o molestowanie i pozbawienie dziewictwa oskarżyła proboszcza Stanisława Elgotha. Działo się to kilkanaście lat wcześniej – w 1462 roku. O całej sprawie historycy dowiedzieli się z wyroku ustanowionego przez Franciszka – opata klasztoru wrocławskiego. Nowicjuszce z patrycjuszowkiej gdańskiej rodziny nieuwierzono, słowa wyroku grzmiały, że w Żukowie nie łamano reguły zakonnej, a prowadzone tutaj życie obyczajowe było zgodne z mnisimi obyczajami. W uzasadnieniu uporczywie nazywano Katarzynę Wise dziewicą.

Nie dał temu wiary
ojczym poszkodowanej mniszki – Michał Ertmann, a o winie proboszcza świadczy finansowe zadośćuczynienie, jakie duchowny w 1466 roku uiścił do kiesy Ertmanna. W tym roku patrycjusz potwierdził na papierze odbiór od żukowskiego prepozyta 40 grzywien przekazanych pasierbicy - tym samym straty miały zostać wynagrodzone. Z piastowania swojej funkcji, prawdopodobnie z uwagi na wiek, zrezygnował w 1476 roku.

Dopiero w 1497 roku opat wrocławski zadecydował o wizytacji w Żukowie. Dwa lata później uchwalono nową ordynację kapituły, która nakazywała mniszkom, proboszczowi i spowiednikowi uregulować postępowanie wobec „świata zewnętrznego”. Zakonnice miały przebywać w klasztorze, nie odwiedzać karczem. Pobytem w ciemnicy grożono im za kontakty cielesne z mężczyznami Przypomniano o nakazie milczenia i o tym, żeby do klasztoru nie wpuszczać gości. Natomiast proboszczowi i spowiednikowi kazano swoim ubiorem nie siać zgorszenia wśród sióstr, dlatego mieli nosić specjalne nakrycia głowy (kapice) i szkaplerze. Wprowadzono jeszcze wiele innych zakazów i nakazów. Czy były one jednak w późniejszych latach przestrzegane? – trudno powiedzieć. Badacze dziejów Żukowa jakoś o tym w swoich pracach nie wspominają. Wiadomo za to, kiedy zakonnice dały upust swojej „rozwiązłości”. Od końca XIV wieku w wielu zgromadzeniach norbertańskich, nie tylko żukowskim, dochodziło do rozluźnienia zasad życia codziennego. Historycy doszukują się przyczyną takiego zachowania w kryzysie ekonomicznym, który dotknął norbertanów w tym czasie. Wprawdzie wkrótce minął, ale... przyzwyczajenie przez następne sto lat dało o sobie znać.

Sprawy spadków
- po ojcach, matkach, dziadkach – także zaprzątały uwagę żukowskich norbertanek. Nie zawsze zakonnice dochodziły ich dla siebie. Pierwsza taka sprawa odnotowana została na początku XV wieku. Źródła wspominają o zakonnicy Annie – rodem z Gdańska – która prosiła gdańskich rajców o obronę przed zakusami na jej spadek ze strony braci i ojczyma. Na spadkobierców tego, co posiada wskazała wybrane przez siebie osoby.
-
Także Nała – zakonnica wywodząca się z mieszczańskiej gdańskiej familii – w 1425 roku napisała list do rajców Gdańska z prośbą o wypłatę dwóch grzywien dla Katarzyny, żony (prawdopodobnie drugiej) swojego ojca. Jak wnioskuje dr Beata Możejko, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego, ojciec mniszki musiał już w tym czasie nie żyć. Zakonnica przypomniała także gdańskiej radzie, by po jej śmierci wypłacić klasztorowi żukowskiemu 24 grzywny. W Archiwum Państwowym w Gdańsku jest także kilka innych kopii listów Nały do gdańskich radnych. Pewne jest, że żyła jeszcze w 1445 r. W tym roku została wymieniona w dokumencie jako jedna z siedmiu zakonnic poddających klasztor Krzyżakom.

Była jeszcze Urszula Fischer prosząca gdańskiego burmistrza o wydanie swojemu bratu spadku po niej w wysokości 100 grzywien. Z kwoty tej siedem grzywien – jak zaznaczyła – miało zostać przekazanych klasztorowi w Żukowie.

W 1484 roku przeorysza Małgorzata niezwykle troskliwie zajmowała się sprawami spadkowymi zmarłej mniszki – gdańszczanki Anny. Wprawdzie w kontaktach z włodarzami Gdańska korzystała z pomocy pośrednika, ale mocno dopingowała go do odpowiedniego prezentowania klasztoru przed radą miejską, tak, by nie oddawano pieniędzy z czynszów należnych nieżyjącej mniszce jej bratu. Do czasu, dopóki ten nie dojdzie do porozumienia z konwentem w sprawie wypełnienia ostatniej woli siostry.

To tylko epizody z życia sióstr zakonnych. Nie zapomnijmy, że prowadziły one cieszące się sporym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród gdańszczan, szkoły. Nie darmowe oczywiście – dla mniszek były one dodatkowym źródłem dochodu. Także haftowały, razem z uczennicami, a z tego haftu zrodził się haft kaszubski. Ale to już całkiem inna historia...

Iwona Joć

W pisaniu tekstu korzystałam z nowo wydanej publikacji „Dzieje Żukowa” (2003) pod red. prof. Błażeja Śliwińskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, przede wszystkim z rozdziału poświęconego życiu codziennemu norbertanek autorstwa dr Beaty Możejko, oraz z „Nowego bedekera kaszubskiego” Tadeusza Bolduana (1997).




Krótka historia norbertanek

Do Żukowa sprowadził norbertanki ze Strzelna na Kujawach w 1209 r. książę gdańsko-pomorski Mściwój I. Wzniosły one klasztor hojnie obdarowany przez książąt gdańskich. Nic w tym dziwnego: trzy z zakonnic: Mirosława, Salomea i Witosława były siostrami księcia Świętopełka. Od samego początku norbertanki podlegały nadzorowi opata wrocławskiego. Zasłużyły się Kaszubom m.in. dzięki założeniu szkoły dla córek szlachty i patrycjatu gdańskiego, w XIV w. otworzyły też szkołę dla chłopców. Dały również początek haftowi kaszubskiemu, inspirując jego pomysłodawczynię Teodorę Gulgowską. Po kasacie zakonu przez Prusaków w 1834 r. kościół klasztorny został przekazany miejscowej parafii. Ostatnia norbertanka zmarła w 1862 r.

Na cmentarzu, obok budynków poklasztornych, znajduje się kaplica z 1754 r. z obrazkiem upamiętniającym zamordowane przez Prusów w 1234 r. zakonnice.

W 1991 r. w Żukowie założono pierwszą w ówczesnym województwie gdańskim Parafialną Szkołę Podstawową, która nawiązuje do tradycji norbertanek. W tym samym roku otwarto Muzeum Parafialne, w którym obok obrazów, rzeźb, druków znajdują się szaty liturgiczne, ornaty i kapy z XVII i XVIII w.



1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002