artykuly-Nasi polscy Niemcy i Pan Prezydent
Losowe zdjęcie
"Iwa"
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Nasi polscy Niemcy i Pan Prezydent
Author: Imię i nazwisko ;) (pomeranus at wp dot pl)
Published: 18.01.2006
Rating 8.07
Votes: 14
Read: 21279 times
Article Size: 4.41 KB

Printer Friendly Page Tell a Friend

Nordę odwiedzili niedawno goście z partnerskiego powiatu Trewir-Saarburg. Wciąż mam przed oczami następujący kadr: w Muzeum Ziemi Puckiej wisi obraz Antoniego Abrahama, który wali pięścią w stół na wersalskich salonach, jakby chciał wykrzyczeć: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił!” To plan drugi. Na planie pierwszym (z Abrahamem w tle) przemawiał starosta z Trewiru, który z dużym uznaniem wypowiadał się o dokonaniach kaszubskich gospodarzy. Nie wiem, czy Abraham przewidział taki rozwój wypadków, ale na pewno byłby zadziwiony wizytą „naszych” Niemców.

Gospodarze nie chcieli robić gościom przykrości i z dużym umiarem wypowiadali się o wojennych losach Pomorza, informując o reszcie kaszubskiej historii, przez co jej obraz był kulawy. Przyznam, że owa kurtuazja mocno mnie zirytowała – do momentu gdy okazało się, że goście w trakcie poprzednich wizyt zwiedzali Las Piaśnicki i to kilka razy. Od historii jednak nie uciekliśmy. Miła starsza pani z Partii Zielonych zapytała mnie, co działo się w czasie wojny na Kaszubach. Spytałem, czy naprawdę chce wiedzieć. Potwierdziła. Opowiedziałem o Szpęgawsku, Piaśnicy, Stutthofie i naszych dziadkach w Wehrmachcie. Chciała też wiedzieć, co się stało z Żydami na Pomorzu. „Nie masz już w Polsce żydowskich miasteczek” – powtórzyłem za poetą... Heide von Schütz zapytała ze smutkiem, dlaczego o tym nie mówimy i dodała, że Niemcy muszą znać swoją historię.

Potem była rozmowa przy obiedzie. Starszy pan poprosił mnie o przełożenie na polski pozdrowień dla znajomych ze Skarżyska. Opowiadał z zachwytem o Polakach, którzy od 20 lat pracują w jego winnicy. Mówił, że są mili, inteligentni, pracowici. Aż żal bierze, że nie wracają do kraju... Każdy z naszych gości wypowiadał się o Polsce i Polakach jak najlepiej i nie była to jedynie kurtuazja. Posiadanie polskiej żony, polskich krewnych, polskich przodków (z orderem Virtuti Militari!) czy choćby polskiego sąsiada nobilitowało ich we własnych oczach. Przepraszali, że nie znają polskiego i cieszyli się, gdy zapamiętali kolejne polskie słówko. Nie chcieli germanić mojego dziecka… (uff!) i nie przeszkadzała im moja kulawa niemczyzna.

Zanim Niemcy zasiedli do obiadu, zapytali, czy jedzenie dostanie także polski kierowca. Pomimo doktorskich tytułów goście z Trewiru byli sympatyczni dla każdego, a nie tylko dla księdza proboszcza czy przewodniczącego Pady powiatu. Wspominam o tym, bo spotykam u nas zakompleksionych durniów, którzy po uzyskaniu kolejnego stopnia naukowego stają się tak „wybitni”, że „osobom poniżej doktora” nie odpowiadają na „Dzień dobry”. Inni okopują się w rektoratach przed zdrowym rozsądkiem i faktami, tworząc równoległą rzeczywistość, pełną kaszubskich radykałów, którzy do chleba dodają krew polskich niemowląt.

Polska w oczach „naszych” Niemców to tak sympatyczne miejsce, że aż chciałem pojechać do Polski... zanim zorientowałem się gdzie jestem. Niestety, przypomniała mi także się inna podróż. Kilka tygodni temu moi rodzice wracali SKM z Oruni do Tczewa. Niedaleko nich siedział czarnoskóry chłopiec – Afropolak można powiedzieć. W przedziale byli także Prawdziwi Polacy, ogoleni na łyso. Jeden z nich poił piwem swoją córeczkę, mniej więcej trzyletnią. W trosce o czystość rasową narodu Prawdziwi Polacy zapowiedzieli, że „skasują Czarnucha”. Na szczęście rodzice sprawili, że „skasowała” ich policja. Jestem dumny z rodziców i z policji też. Polska bywa mało przyjemnym miejscem, jeśli na to przyzwalamy.

Nowy Prezydent chce tę sytuację zmienić. Chce być silny, a Polska ma być uczciwa. Prezydent pręży też muskuły przeciwko Niemcom, choć nigdy nie był w Niemczech i Niemca za próg domu nie wpuścił. Bo próg Mu twierdzą, każdy próg, a siły doda Mu Pan Bóg! Ja Niemca widziałem, nie tylko oczami pomordowanych pradziadów, ale teraz – dzisiaj, można powiedzieć. Dlatego wołam: Panie Prezydencie Kaczyński! Proszę się nie bać! Niemiec to taki sam Polak jak Pan, tylko mówi po niemiecku. Można się o tym łatwo przekonać. Wystarczy pojechać tu i ówdzie, bo podróże kształcą. Można podać rękę Innemu – nie zostanie odtrącona. Tytuły naukowe w tym nie przeszkodzą – pod warunkiem, że Polak nie przysłoni nam Człowieka.

pomeranus@WYTNIJTOwp.pl

Druk: "Pomerania" nr 1/2006



1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.

Wysłane przez: Wątek
pienczke
Wysłano:: 4.12.2012 15:25  Zaktualizowany: 4.12.2012 15:37
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 31.5.2004
z: lasów Nowego Pomorza
Wiadomości: 310
 Re: prężenie muskułów
cytat:” A młodzi, którzy usiłują kultywować "stare, dobre czasy" są naprawdę marginesem. Gdzie ich zresztą nie ma, jak w każdym zróżnicowanym społeczeństwie.
Czy warto ich traktować poważnie, czy zmarginalizowani prędzej czy później wylądują na śmietniku historii. Aż tak bardzo bym się tym nie denerwował.”
Cytat: „Zakłócanie ich wiecznego spoczynku wciąganiem do bieżących pyskówek w nawet słusznych sprawach jest niedopuszczalne”


W imię czego nad grobami naszych bliskich w Piaśnicy ma zapaść cisza o tych, którzy ich do grobów wrzucili?

Ci którzy to robili, być może już nie żyją. Ich wnuki nie są temu winne. To prawda.
Ale czyny popełniane przez Niemców w Piaśnicy i Szpęgawsku nie były tylko czynami indywidualnymi. To nie były akty indywidualnych zabójstw tylko realizacja działań systemu militarnej przemocy, w której poszczególne osoby wypełniały role napisane przez kogoś innego, role napisane przez politykę niemieckiego państwa. Czyn był indywidualny ale z tego nie można wywodzić samej tylko indywidualnej odpowiedzialności. Przeciwnie jest to odpowiedzialność wszystkich, którzy należeli do machiny przemocy o nazwie "Rzesza Niemiecka". Nie rzesza Nazistowska tylko Rzesza Niemiecka Deutches Reich, nie Nazi Reich. RFN jest następcą prawnym tego państwa, takie są fakty.

Ignorowanie przez część inteligencji ,( bo pan profesor tgrabar powtarza tu dość szeroko rozpowszechniony mit) - ignorowanie faktu istnienia zorganizowanej i znaczącej w Niemczech siły politycznej jaką jest BdV, jest pięknoduchostwem czystej wody. Nasza inteligencja tak mocno uwierzyła w 1989 roku w koniec czasów, tak chce wierzyć w europejską jedność i tak chce zachować złudne poczucie bezpieczeństwa „Polski w NATO i strukturach europejskich” że nie zauważa upływających lat i faktu głębokich zmian w geopolityce. Od 89 roku minęło już niemal ćwierć wieku. Nie widzą, że zaklęcia o wiecznej przyjaźni wszystkich ze wszystkimi są fasadą za którą toczy się jak dawnej brutalna polityka wpływów, interesów, budowania geopolitycznych dominacji, rywalizacji potężniejących metropolii i biedniejących peryferii.

Być może naiwność polskich „elit” jest integralną cechą Polaków, bo historia pokazuje że mamy skłonność do naiwnej wiary a to we wskrzeszenie Polski przez Napoleona a to w pracę organiczną w państwach absolutystycznych, a to w zachodnich aliantów a to w „amerykańską kolebkę demokracji” a to w Unię Europejską w końcu.

Na kaszubskim podwórku naiwność przybiera formę wiary w ”dobrych Niemców”, którzy nic nie maja wspólnego z budzącymi grozę zbrodniami swoich ojców i dziadków. Dlaczego ta wiara jest naiwna ? Czy dlatego ze takich „dobrych Niemców” nie ma? Ależ są! sam znam ich wielu! Być może jest ich nawet większość. Problem w tym że w relacjach miedzy narodami nie liczy się czy Piotrek lubi Petera a Jolka wyszła za Dietera. W relacjach miedzy narodami liczy się jaki obraz danego narodu panuje w kulturze danego kraju, na jakich zasadach ułożone są wzajemne relacje, jaki jest bilans handlowy i ile kto ma wojska.
Jako społeczeństwo Niemcy nie bardzo lubią Polaków
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12909533,Niemcy_nabijaja_sie_z_Polakow__Dlaczego_nas_nie_lubia_.html
http://www.wprost.pl/ar/203213/Niemcy-nie-lubia-Polakow-najbardziej-sposrod-wszystkich-sasiadow/


a jeszcze ciekawsze jest jakie skojarzenia wzbudzamy u naszych sąsiadów:
http://www.perspektywa.de/infos/polen-in-deutschen-augen/

Jeśli ktoś jest intelektualnie uczciwy nie może ignorować tego, co raportuje socjologia w imię wiary w przyjaźń między narodami i powszechną szczęśliwość w dalszej przyszłości.A szczególnie w imię małostkowej nienawiści do Prezydenta Kaczyńskiego.

W tym niechętnie obojętnym wobec nas niemieckim społeczeństwie jest spora grupa takich, którzy nie lubią nas szczególnie, ponieważ uważają za sprawców ludobójstwa:

Vertreibungen sind völkerrechtswidrig. Sie wurden bereits im Naturrecht des 18. Jahrhunderts geächtet.[42] Sie verstoßen unter anderem gegen die Haager Landkriegsordnung von 1907, gegen das Verbot von Kollektivausweisungen, gegen das Selbstbestimmungsrecht der Völker und gegen das Eigentumsrecht. Alle historisch belegten Vertreibungen waren mit Blutvergießen und Enteigungen verbunden. Doch selbst eine Vertreibung ohne Enteignung würde das Eigentumsrecht der Vertriebenen verletzen, weil dieses Recht das Recht der Nutzung einschließt. Ein Vertriebener kann aber seine Immobilien nicht mehr nutzen.
Soweit Vertreibungen eine hinreichend klar definierte Gruppe betreffen und mit der Absicht durchgeführt werden, diese Gruppe als solche ganz oder teilweise zu zerstören, erfüllen sie außerdem den Tatbestand des Völkermordes im Sinne der UN-Konvention von 1948.
Das Statut des Internationalen Strafgerichtshofes definiert Vertreibung als Verbrechen gegen die Menschlichkeit.[43]
Wytłuszczenie moje; Informacja ta znajduje się tutaj:
http://de.wikipedia.org/wiki/Vertreibung
-nie zaś w niszowych portalikach garstki ekstremistów, jak zwykło się przedstawiać tą sprawę w warszawskich mediach a pan profesor powtarza.
Mamy wiec społeczne nastawienie, mamy powszechnie przyjmowana interperatację historii no i mamy organizacje polityczną.
BdV jest organizacją zrzeszającą dziesiątki tysięcy ludzi, jest organizacją świetnie zorganizowaną bogata i jak najbardziej mainstreamową. Pani Steinbach zasiada o kilka krzeseł od pani Merkel. Polityka historyczna BdV jest w istocie polityką państwa niemieckiego, gdyby tak nie było państwo niemieckie nie angażowałoby się w budowę centrum przeciwko wypędzeniom , muzeów dokumentujących niemiecką krzywdę, niemiecka kanclerz nie bywałaby na rocznicowych zjazdach BdV
http://swiat.newsweek.pl/spor-o-steinbach-zaszkodzil-angeli-merkel,37273,1,1.html

Ziomkostwa mają opracowaną swoją wersje historii każdego niemalże powiatu, ba przysiółka na Ziemiach Odzyskanych . Możemy im tylko pozazdrościć i się od nich uczyć. Rozumieć można sentymenty ale stopień niemieckiej dokładności przy dokumentowaniu niemieckich strat majątkowych i terytorialnych jest godny podziwu. Proszę sobie posurfować, i ocenić samemu. Jeśli ktoś uważa że Ziomkostwa to taki gomułkowski straszak, nich zwróci uwagę na datę aktualizacji stron:
http://www.pommersche-landsmannschaft.de/
http://www.westpreussen-online.de/
http://www.ostpreussen.de/
http://www.kunefke.de/index.php/kriegsende-1945danach.html
http://www.schlesien-lm.de/


Przyjemnej lektury, oby owocnej w dekonstruowaniu polskiej bajki o marginesie ze śmietnika historii.
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002