artykuly-130 lat po Ceynowie
Losowe zdjęcie
Grobnô plata na pòdwórzim Francëszkańsczégò Klôsztoru
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

130 lat po Ceynowie
Author: s_ch_ (cholcha at wp dot pl)
Published: 25.06.2011
Rating 1.50
Votes: 2
Read: 3698 times
Article Size: 23.32 KB

Printer Friendly Page Tell a Friend

Wraz ze śmiercią zaczęło się drugie „życie” Floriana Ceynowy, równie owocne jak pierwsze. Ale gdyby „budziciel” Kaszubów przed śmiercią dokonywał bilansu swego życia, musiałby on wypaść nienadzwyczajnie.

Przyszedł za szybko, a żył za krótko. Był sam, a Kaszubi trwali pogrążeni w wiecznej drzemce, w którą on też właśnie zapadał. Prócz zdjęć i wspomnień zostały po nim jego publikacje i idee, niepopularne i krytykowane. Ale paradoksalnie właśnie ta krytyka – co zauważył Jan Karnowski – pozwoliła im przetrwać.

Nazwisko Ceynowy dość długo wiązano z tzw. kwestią statusu języka i narodu kaszubskiego. Trafiło ono m.in. do „Słownika języka pomorskiego, czyli kaszubskiego” S. Ramułta (1892), kilku wydawnictw encyklopedycznych oraz prac naukowych (polskich i rosyjskich) i publicystycznych, jak sławetna „Idea słowiańska na Kaszubach. Szkic historyczny” Konstantego Kościńskiego (1908). Razem z ks. Gustawem Pobłockim zajął się on pośmiertnym zwalczaniem sławoszanina i jego „dziwnego postępowania”, „pomysłów separacyjnych” oraz „strawy duchowej jadem zatrutej”, którą miały być jego pisma. Chodziło o walkę z klerem i publikowanie rzekomo wulgarnych powiedzeń i przysłów kaszubskich (typu „Jô wlôz w rzëc, a góvno wëpadło” czy „Chto pjrdzi, ten zdrovjè cvjrdzi, a chto bzdzi, ten do djôbła zdrzi”), na których istnienie Ceynowa nie miał przecież wpływu. Ubocznym efektem pracy tych autorów stała się wspomniana niezamierzona popularyzacja ich „wroga”.
Jak dobrze wiemy, Hieronim Derdowski nie przejął idei Ceynowowskiej, ale nie dał zginąć językowi i literaturze kaszubskiej. Od niego zaś prowadzi ciągła linia do Aleksandra Majkowskiego, czytelnika jego utworów. On to być może już w pierwszym numerze „Gryfa” replikował na zarzuty Kościńskiego, recenzując (anonimowo) jego książeczkę.
Można przyjąć, że Majkowski samodzielnie doszedł do zbliżonych konkluzji co „budziciel”, więc „odkrycie” Ceynowy było dla niego tylko kwestią czasu. Po założeniu Towarzystwa Młodokaszubów, zebraniu grona działaczy i publicystów oraz uruchomieniu „Gryfa” nazwisko pierwszego spośród Kaszubów już trwale tkwiło w świadomości młodego następcy Ceynowy i osób z jego kręgu. We wspomnianej recenzji podsumował biografię Ceynowy nadzwyczaj wtedy – i jeszcze długo potem – aktualnymi słowami: „Za swe błędy odpokutował ciężko, gdyż żył dosyć długo, ażeby patrzyć na bezowocność swej pracy. Mamy nadzieję, że przyszły czas oceni go sprawiedliwiej od autora broszury”. Sam Majkowski poświęcił Ceynowie wiele miejsca w swych ówczesnych artykułach w „Gryfie”.
Do popularyzacji Ceynowy na pewno przyczynił się Jan Karnowski, publikując „Bibliografię Kaszubsko-Pomorską” („Gryf” 1909), z której dało się bez trudu wywnioskować o jego miejscu w kulturze Kaszub: 12 pozycji (plus 4 nieistniejące). „Gryf” opublikował niebawem (w numerze i w samodzielnej nadbitce) rozprawę doktorską Ceynowy, Karnowski zaś kontynuował swe studia, których głównym owocem jest szkic „Dr. Florjan Ceynowa”, pisany ponoć w (a może od?) 1917 r., drukowany w l. 1921–22, a potem we fragmentach przedrukowywany i lekko uzupełniany, m.in. na łamach „Mestwina”. Do niedawna był to jedyny tak obszerny materiał biograficzny o doktorze z Bukowca.
Karnowski pieczołowicie zebrał dostępne wtedy okruchy życiorysu Floriana Ceynowy, rzucając je na szersze tło kulturowo-historyczne. Poprzedza i przerywa biografię opisem badań naukowych nad Kaszubami i sytuacji kulturalno-politycznej na Pomorzu ok. 1848 r., obficie rekapituluje wcześniejsze publikacje w „Gryfie”, m.in. ks. Pobłockiego i Władimira A. Francewa, a potem detalicznie – choć po wierzchu – omawia pisma Ceynowy. Przytacza list do ks. Franciszka Malinowskiego i rozprawkę pt. „Beispiele” (Przykłady), mimo tytułu – błędnego zresztą – całą po kaszubsku. Materiały te miał ponoć „odkryć” podczas kwerendy w poznańskiej bibliotece, jednak druga z nich pokrywa się ze wstępem do gramatyki kaszubskiej, który Ceynowa wysłał onegdaj do Petersburga.
Biografii wielkiego Floriana w tekście Karnowskiego jest niewiele, ale wartość jego pracy podnosi właśnie ten bardzo szczegółowy „Katalog pism Ceynowy” z uwagami odredaktorskimi. Można z niego wywnioskować, jaki był zasięg oddziaływania pism „budziciela”, które w większości przetrwały i kurzyły się na półkach księgozbiorów. Szczegółowy przegląd katalogów mógłby o nich wiele powiedzieć.
Karnowski poświęcił Ceynowie kilka wierszy, w tym „Rozmyszlanie Cênově”, zawarte w „Nôwotnych Spiéwach” (1910), a potem rozbudowane. W usta Ceynowy wstawił tam również własne myśli, np. „Ciedě przyńdze rôz ta chjéla, / Że i tě, mój biědny ludze, / Przetrzesz oczě pozaspané, / O-przestaniesz patrzec w dół?”. Fragmenty życiorysu Floriana Ceynowy Karnowski przypominał regularnie w czasopismach, z którymi współpracował („Mestwin”, „Gryf”), jego osobę umieścił też w swych pracach literackich.
Pod koniec lat 20. życiorys i podobizna Ceynowy trafiły do kalendarza dla ludu kaszubskiego pt. „Vjérni Naszińc” na rok 1930, gdzie napisano, że był on „pjerszi, chtëren pjisôł po kaszëbsku”, oraz „postanovjił robjic dlô svojého lëdu kaszëbskjého, za chtërnim dotąd njicht sę nje jińteresovôł”. Wydawnictwo to miało pewne wzięcie, więc i Ceynowa mógł za jego pomocą trafić pod niektóre kaszubskie strzechy.
Natomiast na szerszą skalę spopularyzowali „budziciela” dopiero działacze Zrzeszenia Regjonalnego Kaszubów, m.in. obchodząc 50. rocznicę jego śmierci (1931), upamiętnioną popularnym drzeworytem Stanisława Brzęczkowskiego. Na łamach założonego dwa lata później pisma „Zrzesz Kaszëbskô” o Ceynowie pisali m.in. Ferdynand Bieszk, Stefan Bieszk, Aleksander Labuda, Aleksander Majkowski, Jan Rompski i Leon Roppel. Często przedrukowywany wiersz „Do Florjana Cënovë”, z pamiętnym wersem „Tvoje cało w grobje...”, pierwotnie drukowany w „Gryfie Kaszubskim” wiosną 1932 r., opublikował tam w 1934 r. Jan Trepczyk. S. Bieszk, wykształcony filolog klasyczny, zajął się tłumaczeniem pracy doktorskiej F. Ceynowy, które jednak ukazało się dopiero w 1983 r. i jest praktycznie nieznane.
Temat „Ceynowa a »Zrzesz«” jest bardzo szeroki i urozmaicony. Już w numerze 2 (a trzecim wydanym) z 1933 r. znajdujemy krótki życiorys „budziciela” z nawiązaniami do sytuacji bieżącej. Potem Ceynowa schodzi na dalszy plan, gdyż pismo zajmowało się działalnością para- (lub nawet otwarcie) polityczną. Po porażce na tym froncie i skupieniu się na pracy kulturalnej znów czytamy w „ZK” o sławnym sławoszaninie. Zbiega się to z wieloczęściową publikacją wstępu do Ramułtowego słownika (1933–34), gdzie badacz oczywiście komplementuje Ceynowę.
Wśród tekstów „ZK” z rocznika 1934 natrafiamy na krótki esej Aleksandra Majkowskiego „Dwa prądy”, w którym o wielkim Florianie pisze on jako o „siewcy, który ziarno rzucił w rolę”, a sam „rzucił się na całopalenie dla wielkiej idei”. Nie da się wywnioskować z tego, czy i jak dokładnie Majkowski znał jego pisma; w pośmiertnym artykule pt. „Młodokaszebji” (polskim, mimo kaszubskiego tytułu) czytamy, że „Cejnowa był raczej politykiem i społecznikiem”, a „talentu pisarskiego” nie miał. Jest w tym wiele racji, choć taką opinię można wydać i bez dogłębnej lektury. Skądinąd wiemy, że niektóre wydawnictwa Ceynowy znajdowały się w księgozbiorze największego Młodokaszuby.
Największą „zadymę” w omawianym temacie spowodował... Leon Roppel! Na pocz. 1938 r. opublikował w „Zrzeszy” dwuczęściowe „Przyczynki do recenzji” biogramu Ceynowy w „Polskim Słowniku Biograficznym”. Napisał go ks. Alfons Mańkowski, opierając się na archaicznym materiale oraz wykazując sporą niestaranność i nieobiektywizm. Powtórzył nieudokumentowane oskarżenie o branie rosyjskich „rubelków”, a z faktu, że Ceynowa drukował swe pisma u niemieckich drukarzy, wyciągnął wniosek, że i za niemieckie pieniądze! (Nawet jeśli tak było, co jest raczej nieprawdopodobne, to te fundusze poszły na słuszne cele.) Recenzent miał więc rację, ale młodego wtedy Roppla wszyscy ostro skrytykowali (również „ZK”!), a rok później on sam odciął się od swego tekstu!
Stało się to na łamach wejherowskiej „Klëki”, której Leon Roppel, wtedy student z Krakowa, był podporą. Pismo oczywiście nie podzielało filozofii Ceynowy, więc o nim pisało mało i raczej krytycznie. Przedrukowało właściwie tylko wiersz „Swiętoszek” z jego zbioru, nie podając autora, a potem dało sławetny artykuł Roppla „Dr Florian Cenôwa na miarę słowiańską”. Zawarł on w nim dwa rzekome listy Ceynowy do Ramułta, które miał jakoby odnaleźć w Krakowie. Podał je jednak w odmiennej pisowni i być może przeredagował, o ile ich w ogóle w całości nie napisał, bo miał „zakrętkę” do mistyfikacji. Zawierają one parę dość infantylnych ustępów oraz niezgodny z wersją Derdowskiego opis ich kontaktów. Oficjalnie jednak nikt ich nie kwestionuje.
„Sytuacja” Ceynowy zmieniła się znacznie po wojnie. Powiał inny „wiatr”, pojawili się nowi badacze, m.in. Lech Bądkowski, Andrzej Bukowski i Tadeusz Cieślak. Ten ostatni w 1949 r. napisał długo aktualne podsumowanie biografii doktora: „Jego postępki i poglądy wywoływały i wywołują szereg diametralnie różnych sądów, a cały szereg ważnych okresów jego życia czeka na ostateczne, obiektywne opisanie”.
Specem od Ceynowy ogłosił się wtedy Andrzej Bukowski. Wydał m.in. broszurę „Florian Cenowa – twórca regionalizmu kaszubskiego” (1947), popełnił ponad 20 artykułów i rozpraw o „budzicielu”, a przez całe życie zapowiadał publikację jego biografii. Takowa ponoć została napisana, ale jednak się nie ukazała. Pewnym podsumowaniem wysiłków Bukowskiego jest hasło o Ceynowie w „Słowniku biograficznym Pomorza Nadwiślańskiego” (1992), podające w zasadzie JEGO wersję życiorysu sławnego działacza.
Wersja ta różni się w kilku detalach (lata młodzieńcze, studia) od bardziej obiektywnych opracowań, ale jest często powielana w publikacjach oraz w internecie. Trzeba też zauważyć, że poglądy profesorskie nie były niezmienne i np. po wojnie obstawał on przy pisowni nazwiska „budziciela” jako „Cenôva”, gdyż tak pod koniec życia wielki Florian sam się najczęściej podpisywał. Ok. 1954 r. zmienił zdanie i z wysokości naukowej katedry dopuścił dwie pisownie: „Cenôva” i „Ceynowa”, sam zaś zaczął stosować niemal wyłącznie tę drugą!
Mimo licznych deklaracji i zapewnień doktor (potem profesor) Bukowski raczej nie wnikał w pisma Ceynowy, a skupiał się na jego życiorysie i sylwetce ideologicznej. Badał rodzinną wieś i młode lata Ceynowy, opisał jego epizod powstańczy, ogłosił pewne archiwalia, akcentował kontakty naukowe z Rosjanami, meandrował też w niejakich subtelnościach filozoficznych. Zastanawiał się np., czy Ceynowa był słowianofilem, czy raczej panslawistą, choć dystynkcja jest tu dość drobna. Pozytywną i niewątpliwą zaletą pracy A. Bukowskiego jest oczywiście popularyzacja osoby słynnego sławoszanina.
Ogólnie „powojenny” Ceynowa to już jest postępowy działacz ludowy, rewolucyjny i niemal socjalista. (Bukowski bez żenady wiązał go np. z Włodzimierzem Leninem!) Tak spreparowaną sylwetkę wykorzystywano w PRL-u propagandowo, ale mimochodem bardzo solidnie utrwalono jego postać i imię. Nadawano je szkołom (SP Sierakowice, LO w Świeciu), bibliotekom (w Rumi), domom kultury itp., a także statkowi pełnomorskiemu, muzeum w Pucku, a później też szpitalowi w Wejherowie (1993). Do chwili obecnej jego osobę rozsławia też ponad 20 ulic na Pomorzu i nie tylko, bo np. i w Bydgoszczy istnieje taka, i to co najmniej od lat 80. Zwykle są one jednak niepozorne i/lub peryferyjne, a do niejakich wyjątków należą ulice Ceynowy w Bytowie (na Os. Kaszubskim), Jastarni, Kartuzach (równoległa do Majkowskiego!) i Rumi.
Prócz dzieł propagandowych napisano w latach 50. również poważne prace o Ceynowie. Dr Paweł Smoczyński badał gwarę Sławoszyna i porównywał ją z zapisami Ceynowy (1954), Damroka Majkowska analizowała materiały sławoszanina, które pozostały po jego przyjacielu Auguście Mosbachu (1956), a Lech Bądkowski, który jeszcze pod koniec wojny pisał o Ceynowie w „Pomorskiej myśli politycznej”, ujął go na poczesnym miejscu w swym „Zarysie historii literatury kaszubskiej” (1958). Jego powojenne przemyślenia Andrzej Bukowski ostro skrytykował jako „kompromitujące”, a autora uznał za większego fałszerza postaci działacza niż „najzawziętszy przeciwnik Ceynowy, ks. Gustaw Pobłocki”. A bez takich negatywnych emocji o słynnym doktorze pisał Franciszek Fenikowski, który stworzył literacką biografię Ceynowy w niemal monumentalnej powieści „Zapadły zamek” (1958).
Przez lata PRL-u pamięć o Florianie Ceynowie podtrzymywana była dość regularnie, zwykle w rytm rocznic. Np. w 80-lecie jego śmierci postawiono Dom Kultury jego imienia w rodzinnym Sławoszynie, którego mieszkańcy pracowali przy nim społecznie i podobno nawet ofiarowali za darmo działkę (nr 12), gdzie stanął. Z odpowiednią celebrą oddano go do użytku 26 marca 1961 r., odsłaniając też na nim tablicę pamięci Patrona, autorstwa Wawrzyńca Sampa, twórcy licznych tego typu dzieł. O wydarzeniu pisała wtedy lokalna prasa, a potem nawet „Przyjaciółka”!
Przed 150. rocznicą urodzin sławoszanina zmobilizowało się środowisko naukowe i kaszubsko-pomorskie. Połączono ją ze 120. rocznicą wydarzeń pod Starogardem. (Próbowano też namówić wtedy Wydawnictwo Morskie na reedycję pism Ceynowy, ale bez efektu.) Odbyło się kilka prelekcji (Bądkowski, Roppel), zaś w połowie 1966 r. ukazał się specjalny numer „Biuletynu Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego”, który w całości poświęcono Ceynowie, a przygotował go Leon Roppel. Zawierał „Szkic biograficzny” jego autorstwa, bardzo dokładną bibliografię prac Ceynowy, przekrojowy wybór jego pism, w tym całą „Rozmowę Polôcha z Kaszebą”, oraz wiersze Derdowskiego, Karnowskiego, Trepczyka i Alojzego Nagla, wszystkie poświęcone Ceynowie. „On zbiôtkowôł trud i kądka jic, bë zdobëc wid, rzekł nóm” – czytamy w tym ostatnim, gdzie poeta połączył Ceynowę z powieściowym Remusem, czyli Majkowskim. Wyszło 650 egz. tego numeru zrzeszeniowego czasopisma.
Półtora roku później poszerzony szkic Roppla, jako „Florian Ceynowa – twórca regionalizmu kaszubskiego” (niemal identycznie jak u Bukowskiego!), ukazał się w formie oddzielnej broszury jako pokłosie uroczystej akademii, odbytej 7 maja 1967 r. w Sławoszynie. Wydano 1500 egz. tego tekstu, który spotkał się z ostrą krytyką profesorską.
Leon Roppel na swój sposób uzupełnia i łączy fragmenty życiorysu Ceynowy, m.in. próbując na jednej płaszczyźnie ustawić jego walkę zbrojną oraz działalność społeczną i dać w ten sposób spójną charakterystykę osobowości swego bohatera jako bojownika o postęp, oświatę, wolność itd. Wymagało to jednak licznych przemilczeń, a nawet przekłamań w tekście. A. Bukowski zaraz go zmiażdżył, nazywając wynurzenia Roppla „nieudaną publikacją” o Ceynowie, a na replikę tegoż dość obraźliwie zarzucił mu „dyletantyzm” i „agresywność”. Zarówno dla nauki, jak i dla Ceynowy nic dobrego z tego nie wynikło. Bukowski opublikował też parę tekstów z okazji wspomnianych rocznic, zaś 2 marca 1967 r. Gdańskie Towarzystwo Naukowe, któremu przewodził, zorganizowało okolicznościowe zebranie dla uczczenia „budziciela”.
W latach 70. nazwisko Ceynowy nie zaszło za horyzont bieżących wydarzeń w regionie. Pisał o nim prof. Edward Breza w artykule o leksykografii kaszubskiej, a w swych „Dykteryjkach i historyjkach z Kaszub” (1977) umieścił go L. Roppel. Krótki życiorys Ceynowy zamieszczono w kalendarzu ZK-P na rok 1972, zaś detaliczna biografia i omówienie pism „budziciela” znalazły się w pomnikowej pracy „Geschichte der Kaschubischen Literatur” Ferdinanda Neureitera (1978). Wielkim „achtnienim” pierwszego Kaszuby było umieszczenie jego tekstów w antologii kaszubskiej Austriaka, razem z ich tłumaczeniami na niemiecki. „Kaschubische Anthologie” zawiera ich prawie 10, w tym „Wileję”, manifest chełmiński, kilka bajek oraz wiersz Tjutczewa. Natomiast zbiór „Modra struna” (1973), czyli krajowa odpowiedź na Neureitera, tekstów Ceynowy wcale nie zawiera!
Zauważono wtedy nieobecność publikacji Ceynowy w szerszym obiegu kulturalnym na Kaszubach. Nawet emigracyjny działacz Bronisław Socha-Borzestowski, przychylny Kaszubom, pisał wtedy o nim, a krótko potem zechciał „dołączyć się do postulatu, aby cały dorobek pisarski Ceynowy został wydany drukiem”. Przed 100 laty ks. Pobłocki oceniał go sumarycznie na „małą książeczkę”, ale dziś znamy go lepiej i wiemy, że zająłby on przynajmniej kilka tomów. Kompletnej edycji jednak jeszcze nie posiadamy.
Setna rocznica śmierci doktora Floriana zaowocowała m.in. książeczką „Rozmyszlania o Ceynowie” Bądkowskiego i Karnowskiego, sesją popularnonaukową w Świeciu (21 marca 1981 r.), wycieczką „Śladami F. Ceynowy” oraz odsłonięciem tablicy na jego domu w Bukowcu (autor: W. Samp), znanym przez lata z gospody „Bukowianka”. Zawarto na niej nieprawdziwą informację, iż Ceynowa go postawił, utrwalając tym samym jedną z licznych legend o nim. Rok później ukazało się polskie tłumaczenie „Historii” F. Neureitera.
Natomiast jeszcze w 1981 r. w Wejherowie, w którym Ceynowę przedstawiano na kilku wystawach w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej, a w 1981 r. poświęcono mu również sesję popularnonaukowa, rozpoczęto starania o wydanie ważniejszych jego pism. Po wielu korowodach w 1985 r. wyszła fotooffsetowa publikacja „Skôrb Kaszébskosłovjnsczjé móvé” (sic!), czyli wznowienie dwóch roczników tytułowego czasopisma, uzupełnione przedrukiem podstawowych prac Ceynowy: 6 rozpraw i pierwszej „Rozmowy” (drugą zawiera „Skôrb”). We wstępie redaktor całości Edmund Kamiński zadeklarował napisanie monografii bio- i bibliograficznej „budziciela Kaszub”, do której do chwili obecnej zebrał bardzo obszerny materiał. Książka ta jeszcze nie powstała. We wznowionym na krótko piśmie „Zrzesz Kaszëbskô” Kamiński przedrukował słynny manifest „Kaszebji do Pólochov”, wraz z polskim tłumaczeniem (1993).
Wydanie wejherowskie (500 egz.) pozwoliło badaczom sięgnąć do źródeł i m.in. w 1988 r. Jerzy Samp omówił obie „Rozmowy” w „Pomeranii”. W tym samym roku Ceynowa trafił do słownika biograficznego „Słynni mieszkańcy Ziemi Świeckiej”, który zredagował Jan Kamiński. Szybko przybywało pozycji bibliograficznych związanych z wielkim Florianem, choć postać jego i idee stawały się historią. Sama myśl ideowa Ceynowy zatraciła już rację bytu, aktualne natomiast są jego koncepcje językowe i etnograficzne, żywe zainteresowanie – szersze niźli tylko rocznicowe – otacza również jego życiorys. Już dawno przestał on jednak wzbudzać kontrowersje i można nawet rzec, że Ceynowa powoli staje się postacią z brązu – jak na medalu „Budziciel Kaszub”, przyznawanym od 2005 r. przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie za zasługi dla kultury i gospodarki regionu.
Spośród licznych publikacji warto odnotować samodzielne – a często pierwsze w historii – wydania jego tekstów. W 1992 r. w Wejherowie ukazały się „Kaszubskie teksty modlitewne Floriana Ceynowy”, a w 1998 r. w Getyndze „Kurze Betrachtungen über die kaßubische Sprache, als Entwurf zur Grammatik” (Krótkie omówienie języka kaszubskiego jako wprowadzenie do gramatyki), napisane przez Ceynowę ok. 1859 r., a odkryte przez Aleksandra D. Duliczenkę. Poszukiwania w archiwach niemieckich i rosyjskich dały nadspodziewany rezultat. W poł. lat 80. prof. Hanna Popowska-Taborska odnalazła słowniczek kaszubsko-rosyjski Ceynowy pod niemieckim tytułem „Eine kleine Sammlung kaschubicher Wörter, welche eine größere Ähnlichkeit mit der rußischen als mit der polnischen Sprache haben” (wyd. 2001 jako „Mały zbiór wyrazów kaszubskich”), a kilka lat później prof. Zygmunt Szultka zlokalizował korespondencję Ceynowy ze szczecińskim Towarzystwem Historii i Starożytności Pomorskich, w którego archiwach odkrył też pierwotne wersje „Rozmowy Polaka z Kaszubą” (pt. „Krotochwilno rozmòwa Pòlocha z Kaszebą”) i materiałów etnograficznych, które później trafiły do kilku numerów „Skôrbu” (wyd. 2004 w zbiorze pt. „Teksty więzienne”).
Wszystkie te rewelacje dały nowy impuls do badań nad Ceynową, którym w okresie zmierzchu działalności społeczno-politycznej na Kaszubach zaczęli się zajmować głównie językoznawcy i historycy. Kilka rozpraw poświęcił mu prof. Edward Breza, m.in. „Florian Ceynowa jako językoznawca” (1983), a od połowy lat 90. niekwestionowanym liderem ceynowologów jest prof. Jerzy Treder. Przygotował on do druku m.in. wznowienie rozprawy J. Karnowskiego „Dr Florian Ceynowa” (1997), „Uwag o kaszubszczyźnie” samego „budziciela” (2001) oraz obu „Rozmów”, które zainaugurowały serię „Biblioteka Pisarzy Kaszubskich” (2007), a także wydanie wspomnianych materiałów etnograficznych Augusta Mosbacha, opartych na notatkach Ceynowy (2006). Do obszernych wprowadzeń do wszystkich tych publikacji należy dodać jeszcze samodzielne referaty oraz hasła słownikowe autorstwa J. Tredera, m.in. w jego poradniku encyklopedycznym „Język kaszubski” (2002, 2006), w którym Ceynowa jest najczęściej wymienianą postacią.
Ale pierwszą biografię słynnego Kaszuby napisał dr Ireneusz Pieróg, badacz z bliskiego jego drugiej wsi rodzinnej Świecia, którą w 2009 r. opublikował pod tytułem „Florian Stanisław Ceynowa – życie i działalność”. Skupił się na życiorysie „budziciela”, który omówił szczegółowo, pominął zaś jego kaszubskie publikacje oraz niemal całe „życie po życiu”. Ten wartościowy materiał czeka zatem na poważne uzupełnienie. Wydatnie zaktualizowaną bibliografię prac Ceynowy i o Ceynowie zawierają „Kurze Betrachtungen...”, więc są do tego przesłanki. Warto też dodać, że Ceynową interesują się też młodzi badacze, m.in. ostatnio Adela Kuik-Kalinowska i Daniel Kalinowski poświęcili mu obszerne analizy w zbiorze „Od Smętka do Stolema. Wokół literatury Kaszub” (2009), rzutując jego pisarstwo na bardzo szerokie tło historyczne i ideowe.
A zatem Ceynowa nie umarł. Z zamieszczonego tu pobieżnego przeglądu widać wyraźnie, że niemal nieprzerwanie od dnia swego zgonu wzbudza zainteresowanie, a nawet kontrowersje, skupiając na sobie uwagę kolejnych pokoleń Kaszubów i kaszubologów. Z okazji rocznicy jego śmierci rok 2011 na Pomorzu został Rokiem Floriana Ceynowy. Jego pierwszą połowę należy ocenić jako raczej niepozorną; więcej jest na razie zapowiedzi niż dokonań. Ale może te zaplanowane imprezy, czyli np. spływ kajakowy w sierpniu, konkurs wiedzy w SP w Sierakowicach, wieczór i wystawa w BPGW w Bolszewie oraz wystawa w MPiMK-P, sprawią, że będzie jeszcze o Ceynowie w tym roku głośno. (SC)



1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002