artykuly-Województwo kaszubskie czy kaszubsko-pomorskie (Part: 2)
Losowe zdjęcie
Zjazd Kaszubów Gdynia 2006 3
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Województwo kaszubskie czy kaszubsko-pomorskie (Part: 2)
Author: Stanisław Geppert (sgeppert at nigdzie dot eu)
Published: 19.10.2003
Rating 8.50
Votes: 8
Read: 20066 times
Article Size: 29.52 KB

Printer Friendly Page Tell a Friend


Leszek Szmidtke (magazyn radiowy „Na bôtach ë w bòrach”), 2.01.2002

Bardzo bym chciał żeby nasze póki co pomorskie województwo w większym stopniu oddawało kaszubski charakter tego regionu, by społeczność która stanowi 1/3 mieszkańców (to dużo czy mało?) znalazła swoje uznanie w oficjalnych nazwach, symbolach. Jest jednak kilka „ale”. Przede wszystkim jaką cenę trzeba zapłacić za dowartościowanie niektórych działaczy ZKP? Czy ceną ma być skłócenie z np. Kociewiakami, którzy już mają wiele do nas Kaszubów pretensji (proponowana nazwa województwa dla nich oznacza jeszcze większą dominację Kaszubów, a już niektórzy mają na tym tle kompleksy). Zostawmy na chwilę nasze chciejstwo i postawmy się na miejscu naszych sąsiadów (właśnie Kociewiaków, Borowiaków, tych co mieszkają na Powiślu, w Gdańsku itp.). Dla nich Kaszubi chcą postawić na swoim, nie liczą się z innymi. Nie raz słyszałem (a bywam w różnych miejscach naszego regionu) „dać im palec, to zjedzą całą rękę”. Przypomnę, że Gryf kaszubski jest już herbem województwa.

Spójrzmy też co mówią niektórzy lokalni politycy. Pomijam opinie tych z SLD (jak Wojciechowski czy Kobyliński), którzy dostają wysypki na samą myśl o Kaszubach. Spójrzmy na innych, szczególnie tych którzy do tej pory głosili się naszymi przyjaciółmi, a często podkreślali swoje korzenie kaszubskie: Grzegorz Grzelak – przewodniczący Sejmiku Województwa, Jan Zarębski – marszałek, wielu innych..., co mówią teraz. Na kogo możemy liczyć w tej batalii? Na wojewodę Kurylczyka? Wolne żarty... To że ktoś przyjdzie na zjazd ZKP o niczym nie świadczy (chociaż trzeba o tym pamiętać i rozliczać z deklaracji głoszonych publicznie).

Jesteśmy strasznie przywiązani do symboli, nazw, sztandarów, tablic i pomników. Są one ważne, czasem nawet bardzo ważne, ale są wyłącznie symbolami. Nie zastąpią edukacji regionalnej w szkołach, tematyki regionalnej w mediach czy języka kaszubskiego w życiu codziennym. Czego nam przybędzie gdy województwo nazywać się będzie „kaszubsko-pomorskie”? A może łatwiej domagać się, krzycząc, w razie potrzeby protestować niż brać się za ciężką codzienną pracę na rzecz umacniania kaszubszczyzny? Spójrzcie na „swoisty fenomen” kolejnych rządów solidarnościowych, szczególnie ostatniego. Okazuje się, że dużo łatwiej rzucać ulotki, wydawać podziemne gazetki, sypiać na styropianie a nawet siedzieć w więzieniach niż być dobrym ministrem, wojewodą, urzędnikiem, prezydentem. Może lepiej budować po cichu solidne fundamenty naszej tożsamości, dbać, by najmłodsze pokolenia znały język swoich dziadków (bo ich ojcowie już go prawie nie znają). Po drugie – potrzebujemy sojuszników, właśnie Kociewiaków, Borowiaków, wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji jak my. Potrzebujemy ich by razem zdobywać nowe przyczółki, by np. zarząd województwa dawał pieniądze na regionalne placówki kulturalne, imprezy, programy szkolne, podręczniki. By w ministerstwie edukacji, kultury mówić jednym głosem. Razem osiągniemy wiele, skłóceni o symbole nie mamy szansy na nic. Dalej będziemy podniecać się kolejnymi turniejami poetyckimi czy występami zespołów folklorystycznych i z zazdrością spoglądać ile dało się zdobyć Fryzom czy Walijczykom. ===



Eugeniusz Pryczkowski (magazyn telewizyjny „Rodnô zemia”), 3.01.2002

Zdecydowanie popieram zmianę nazwy województwa na Kaszubsko-Pomorskie. Nazwa „Pomorskie" jest nadużyciem, trąci megalomanią. Sugeruje bowiem, że obejmuje teren całego Pomorza. To nieprawda. Przecież nie obejmuje obszaru sąsiednich województw z zachodu i południa, które dzielą człon „pomorski" z innym. Szczególnie jest niesprawiedliwa wobec Zachodnio-Pomorskiego, które całe położone jest na Pomorzu, a więc jest całkowicie „pomorskie". Nazwa „Kaszubsko-Pomorskie" byłaby przede wszystkim sprawiedliwa, a ponadto oddawałaby etniczną, kulturową, a także gospodarczą (Kaszuby są prężniejsze gospodarczo niż ościenne tereny) specyfikę tego regionu. ===



Tomasz Antoni von Piechowski, 4.01.2002

Nie popieram pomyslu zmiany nazwy wojewodztwa pomorskiego na kaszubsko-pomorskie. Mysle ze powinno ono sie nazywac po prostu wojewodztwem kaszubskim.

Glosy przeciwko uwzglednieniu czlonu "kaszubskiego" w nazwie wojewodztwa, plynace zwlaszcza z Kociewia sa dla mnie calkowicie niezrozumiale. Jako rodowity tczewianin (terytorialnie rzecz ujmujac: Kociewiak) nie mam zamiaru negowac odrebnosci roznych grup ludnosci na Pomorzu, ale stawianie w jednym rzedzie "sprawy kaszubskiej" i dazen Kociewiakow to po prostu nieporozumienie wynikajace z niedoinformowania. Jak wiadomo termin "Kociewie" (w formie "Gociewie") pojawil sie w zrodlach pisanych w 1807 r. i ma prawdopodobnie zrodlosrow rosyjski. Kiedy do mojej matki w latach szescdziesiatych nauczyciel w szkole powiedzial ze jest Kociewianka, to sie obrazila. Kiedy pojawil sie w zrodlach pisanych termin "Kaszuby" i w jakich okolicznosciach moze kazdy sam sprawdzic.

Moim zdaniem mieszamy pojecia. Byc moze wypuszczam dzina z butelki, ale nie mam zamiaru sie dluzej dusic. Moim zdaniem Kaszubi sa (tj.: my Kaszubi jestesmy) odrebnym narodem slowianskim, a nie terytorialna grupa etniczna. Proces formowania sie swiadomosci narodowej jeszcze sie nie zakonczyl i nie wiadomo jak sie potoczy. W kazdym razie uwazam ze nikt nie ma prawa mowic drugiemu Kaszubie (w tym mnie), ze narod kaszubski nie istnieje. Narody sila rzeczy nie istnieja jako byty obiektywne, wiec na podobnych zasadach mozna dowodzic ze nie ma narodu rosyjskiego, amerykanskiego itd. Dla mnie bycie Kaszuba to nie tylko kwestia modrych kubraczkow, sledzi ze smietana, czy rozrozniania co je krotczi a co dludzi, ale identyfikacja z okreslona spolecznoscia, modelem kultury, postrzeganiem swiata. Irytuja mnie stwierdzenia: "Zeby byc Kaszuba trzeba sie urodzic na Kaszubach", bo w takim razie nie jest Polakiem ten kto sie urodzil w Chicago, a mowi po polsku i sie z polska kultura identyfikuje. Jako Kaszuba uwazam, ze pozostale subgrupy ludnosci pomorskiej (Kociewiacy, Borowiacy itd.) maja prawo do wlasnej tozsamosci, okreslenia sie tak czy inaczej, ale nie stawiajmy ich w jednym rzedzie z Kaszubami to pomylka.

Tak wiec: jesli chcemy by wojewodztwo nazywalo sie kaszubsko-pomorskim, nalezy zadac od wladzy dwa razy wiecej (wojewodztwa kaszubskiego). Jesli wladza pojdzie na kompromis i da nam polowe (kaszubsko-pomorskie), to wyjdziemy na swoje ===



Miklosz Apòlinari Bòrzëszkòwsczi, 5 stëcznika 2002

Po ostatnich wypowiedziach wojewody Kurylczyka na nowo rozgorzała dyskusja na temat podległego mu, a zamieszkałego przez nas, województwa. Niezwykle problematycznym okazuje się nagle sformułowanie „kaszubsko – pomorskie”. A przecież jest powszechnie używane dla określenia instytucji, organizacji, które działają nie gdzie indziej jak na terenie obecnego województwa pomorskiego. Dlaczego nie dyskutuje się nad nazwą Zrzeszenia, które od roku 1964 zwie się właśnie kaszubsko – pomorskim? Czyż nie działa ono w zasadzie w granicach naszego województwa? Nazwa ta, dotychczas przez wszystkich uznawana za najwłaściwszą, nagle dla niektórych w wypadku województwa okazuje się niedopuszczalną. Czy dlatego, że nie jest dobrowolną (jak np. członkostwo w ZK-P), tylko obligatoryjną i zmuszająca do określenia pewnej przynależności? I bardzo dobrze! W ten sposób obszar znany w ujęciu geograficznym, kulturowym, historycznym i społecznym zostaje również jasno określony w ujęciu administracyjnym.

Często ze strony przeciwników zmiany nazwy województwa pada argument, że Kaszubi nie są jedynymi mieszkańcami regionu. Ale czy np. Wielkopolanie są jedynymi mieszkańcami woj. wielkopolskiego? No, tak – powiedzą oponenci – ale w woj. pomorskim mieszka liczna grupa np. Kociewiaków i oni mogą czuć się pokrzywdzeni. Czy czują się pokrzywdzonymi działający pod sztandarem Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego mieszkańcy powiatów tczewskiego czy starogardzkiego? Warto ich o to zapytać…

Wracając natomiast do woj. wielkopolskiego – tam (w powiatach złotowskim, pilskim czy czarnkowskim) również mieszka grupa ludności uważającej się raczej za Pomorzan niż Wielkopolan! Może więc nazwać i tamto województwo inaczej – wielkopolsko – pomorskim?

Dla wszystkich nie-Kaszubów pozostaje właśnie człon – pomorskie. Ale on sam, bez poprzedzającego go wyróżnienia, zubaża nas, Kaszubów i krzywdzi. Trzeba to powiedzieć jasno – to jeszcze powód, dla którego wciąż czujemy się jak goście na własnej ziemi.

Osobiście nazwa „tylko” pomorskie wydaje mi się trafniejsza dla województwa ze stolicą w Szczecinie. To chyba oczywiste – raczej o tym regionie myśli się jako o „po prostu” Pomorzu. Dlaczego więc kujawsko – pomorskie, zachodnio – pomorskie i - tylko pomorskie?

Gorsze czy lepsze? A może wygodniejsze dla tych, którzy chcieliby umniejszać, bądź w ogóle ignorować znaczenie społeczności kaszubskiej w regionie? ===



Iwona Joć, redakcja miesięcznika "Pomerania" (ZK-P), 6.01.2002

Będzie krótko. Dwa proponowane przymiotniki do nazwy naszego województwa „kaszubsko-pomorskie” moim zdaniem się dublują . Przecież dzisiejsza grupa etniczna Kaszubi i region Kaszub wchodzą w skład Pomorza, to potomkowie niegdysiejszych Pomorzan! Kaszubi a Pomorze to jedno! I żadne to odkrycie, moi Panie i Panowie! Nazwa taka byłaby dla mnie zrozumiała, gdyby Kaszuby leżały poza granicami Pomorza, w jego sąsiedztwie, i, na przykład, znalazły się w jego granicach administracyjnych. Wówczas doszłoby do połączenia dwóch leżących obok siebie ziem i nazwa taka nie dziwiłaby (mamy dobry przykład w nazwach „województwo warmińsko-mazurskie” i „województwo kujawsko-pomorskie” oraz, sięgnę do historii, np. unia polsko-litewska, Rzeczpospolita Obojga Narodów – to kraje i regiony sąsiadujące ze sobą). Jeśli Kaszubi zamieszkiwali kiedyś całe Pomorze, zwane Cassubia, to, moim zdaniem, trzy dzisiejsze północne województwa, stanowiące Pomorze, powinny mieć w nazwie przymiotnik albo tylko „pomorski” (byłyby wówczas takie województwa, jak: zachodniopomorskie, środkowopomorskie i wschodniopomorskie obecne pomorskie), albo tylko „kaszubski” (wówczas „zachodniopomorskie” zastąpiłaby nazwa „zachodniokaszubskie”, „środkowopomorskie” – „środkowokaszubskie”, a „pomorskie” / „wschodniopomorskie” – „wschodniokaszubskie”). Tyle mojej opinii. Skąd ta nagła chęć manifestowania kaszubskości? Czyżby dla wielu był to towar do sprzedania? Równie dobrze manifestujmy pomorskość! Bo jeszcze raz zapytam: czyż to nie jest to samo? ===



Paweł Kapica, 7.01.2002

Czyżby Panowie będący obecnie przy władzy już rozpoczęli następną kampanię. Może dla Nich dobrym początkiem (u niektórych końcem), byłaby walka z Panami "warszawiakami" o większą transmisję środków pieniężnych na rozwiązywanie problemu bezrobocia, napływu firm do regionu Pomorza itd.

Polemika nad zmianą nazwy naszego województwa w obecnej sytuacji wydaje się bezowocnym "wywalaniem" pieniążków podatników w błoto (obecnie pośniegowe). Warto się zastanowić ile sama zmiana nazwy będzie kosztowała już wydrążony do granic wytrzymałości budżet naszego kraju. ===



Tomasz Fopke, 7.01.2002

Gorąco popieram zmianę nazwy województwa.

Człon "kaszubsko" - jest umotywowany geograficznie, historycznie i kulturowo.

Jeśli Mazury, których jest zdecydowanie mniej - mają swoje województwo, to dlaczego Kaszubi - ponad półmilionowa społeczność, na to nie zasługuje?! ===



Tomasz Antoni von Piechowski, 7.01.2002

Klaniam sie pieknie. Pislaem na goraco, stad pewne niezrecznosci stylistyczne, ale jestem juz nieco zirytowany tym, ze w ZK-P nie podejmuje sie powaznej dyskusji na temat przemian tozsamosci kaszubskiej. Nie wiem dlaczego jak ognia boimy sie "podejrzen" o to ze jestesmy narodem. Byc moze to rezultat kompleksu z okresu gdy artykulowanie wlasnego programu narodowego rownalo sie (bylo zrownywane) z oslabianiem sprawy polskiej i popieraniem niemieckiej. Mysle, ze ten okres mamy za
soba, a jesli ktos postrzega relacje polsko-kaszubskie z perspektywy konfrontacji polsko-niemieckiej, to znaczy ze ma co najmniej polwiekowe zaleglosci historyczne.
Nie spodobala mi sie wypowiedz prof. Brunona Synaka we wrzesniowej "Pomeranii", ktory przestrzegal przed "ciagotami narodowymi". "Ciagoty" mozna miec homoseksualne, natomiast "narodowe" - dazenia. Jestem mimo wszystko dobrej mysli jesli chodzi o budowanie naszej tozsamosci w oparciu o identyfikacje narodowa. Jesli bedziemy budowac program pozytywny, a nie tylko wspominac swoje krzywdy lub bac sie reakcji Polakow, to jest szansa na to, ze sie nie rozplyniemy w polskim morzu. Moja matka jest Polka, moj ojciec sam sie nie moze zdecydowac, choc pamieta ze jego ojciec mowil po niemiecku, to ma swiadomosc ze tak nie bylo zawsze. Ja sam jestem Kaszuba, bo fajnie jest byc Kaszuba, a nie dlatego ze slepy determinizm okreslil mnie tak czy inaczej. Mam nadzieje ze Polacy "wydorosleja" i nie bedzie im przeszkadzala swiadomosc, ze nie sa sami w Rzeczpospolitej
Nie lubie pojec "edukacja regionalna", "grupa etniczna" itp. Kazda szkola byla, jest i bedzie narzedziem indoktrynacji, przekazywania jednych tresci kosztem innych. Nie wierze w to, ze kaszubscy rodzice beda chcieli by ich dzieci mowily po kaszubsku jesli bedzie to tylko hobby, tak jak sklejanie modeli samolotow czy hodowla kijanek. Natomiast moze ich do tego zmotywowac poczucie dumy z tego, ze "Ma jesma u
se", przynajmniej od VIII w. n.e., ze mamy swoja wlasna historie, swoj jezyk, swoje mity. A jezyk musi sluzyc celom praktycznym, a nie tylko pisaniu opowiastek o tym jak milo sie szlo przez las ze wsi X do wsi Y. Mam nadzieje, ze dozyje czasu gdy w Kaszubach nasz jezyk bedzie drugim jezykiem urzedowym. Mysle ze mozna tutaj troche dobrego zrobic przy pomocy nieco niekonwencjonalnych dzialan. Gdyby do
urzedow na Kaszubach zaczely masowo wplywac pisma dotyczace najzwyklejszych spraw, ale WYLACZNIE po kaszubsku, osoby oczekujace odpowiedzi mialyby prawo oczekiwac odpowiedzi w tym samym jezyku. Oczywiscie pisma by byly odrzucane, to by powodowalo protesty. Urzednicy by sie skarzyli ze mimo dobrej woli nie moga po kaszubsku odpisac bo nie znaja jezyka. To by byl argument za tym zeby kierowac ich na kursy, ktore trzeba by w tym celu powolac. Potem obowiazkowy egzamin. Uczmy sie od Walijczykow. Niestety, zachowujemy sie jak ludy Bantu, a mentalnosc mamy iscie postkolonialna. To sie musi zmienic. Mamy prawo domagac sie by na naszej ziemi respektowano nasze prawa. ===



Stanisław Geppert, 7.01.2002

Cieszy mnie wypowiedź Pawła Kapicy, który zwraca uwagę na bardziej przyziemne sprawy związane z symbolami. Jakie realne korzyści przyniesie zmiana nazwy województwa? Ile warto zapłacić za czystą satysfakcję? Niech nikt mi nie mówi, że Kaszubi są dyskryminowani przez państwo; od dawna mówię, że od 700 lat Kaszubi nie mieli tak korzystnych warunków politycznych jak obecnie. Być może władza nie daje tyle ile byśmy chcieli, ale to jeszcze nie dyskryminacja, te sprawy załatwia się skutecznym lobbyingiem (jak dotąd całkiem skutecznym, biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia). Prawdziwa dyskryminacja, jeśli jest, to siedzi w zwykłych ludziach, w nas samych, we wstydzeniu się mówienia po kaszubsku wśród Kaszubów, w traktowaniu sąsiadów "z wësoka" jak tylko ktoś znajdzie się za biurkiem w urzędzie, w pogardliwym stosunku do rodnej mowy ze strony wielu nauczycieli czy księży. Tych postaw nie zmieni się po prostu narzuceniem nowej symboliki. Zresztą opór władz okazałby się śmieszny gdyby Kaszubi w swojej masie rzeczywiście chcieliby używania własnej mowy w życiu publicznym. Pisma do urzędów po kaszubsku? Ile osób potrafi pisać po kaszubsku? Dwadzieścia? Pięćdziesiąt? Na razie Kaszubi ograniczają swoją kaszubskość wyłącznie do sfery prywatnej. Czy świadomość mieszkania w województwie kaszubsko-pomorskim czy nawet kaszubskim coś tu zmieni? Najbardziej potrzeba cichej, nieefektownej pracy u podstaw, popularyzowania kaszubszczyzny, rozbudzania dumy z bycia Kaszubą (czy atrakcyjność kaszubszczyzny jest dostrzegalna tylko dla nie-Kaszubów?). Na tym kariery politycznej ani majątku się nie zrobi, lepiej głośno krzyczeć o symbolach. Nasuwa mi się porównanie budowlane - symbole, gryfy, nazwy to fasada. W jakim stanie jest wnętrze, konstrukcja tego budynku?

Niepokoi mnie, że dotąd nikt nie podjął tematu intencji, z jaką wojewoda przedstawił swoją propozycję. Być może nie mam racji podejrzewając podsuwanie tematu zastępczego, odwracania uwagi od istotnych działań władz, w takim razie jednak dlaczego nikt mi się nie sprzeciwił? Czy to nie jest istotny element sprawy? Beztroskie ignorowanie pytania "dlaczego" czyni człowieka łatwym do zmanipulowania. Czy Kaszubi dadzą się zaprowadzić gdziekolwiek i komukolwiek, byle pod flagą z gryfem i z hymnem "Zemia rodnô" na ustach? ===



Leszek Szmidtke, 8.01.2002

O ile sobie przypominam dyskusja miała dotyczyć sprawy nazwy województwa. To kim się kto czuje jest zupełnie (podkreślam to !!!) inną sprawą. Tóna von Piechowszczi to zauważył na swoim przykładzie. To czy ktoś czuje się Kaszebą w sensie narodowym, etnicznym, czy jakimkolwiek innym stanowi jego własny wybór i wara innym do tego (działa to też w drugą stronę - jeżeli ktoś ma rodziców Kaszebów i nie czuje się przedstawicielem tej społeczności, to jest to również jego wybór). Co innego gdy mówimy o nazwie województwa. Tutaj nasze "chciejstwo" napotyka na pewną granicę. Tą granicą jest wola i pragnienia innych, w tym przypadku mieszkańców tego województwa, którzy albo gorąco popierają pomysł nazwy, są równie gorącymi przeciwnikami, wreszcie jest to im zupełnie obojętne. Zważywszy na te okoliczności trzeba się zastanowić (zrobić bilas) co My Kaszebi możemy i co chcemy w tej sprawie zrobić. Załóżmy, że 100 % Kaszebów jest za zmianą nazwy województwa (czy naprawdę jest?). Tylko, że stanowimy około 1/3 mieszkańców województwa.... jak przekonać pozostałych, te 2/3 ??? To są problemy natury powiedzmy obiektywnej. Powtórzę pytanie z mojej porzedniej wypowiedzi: czego nam w ten sposób przybędzie ??? nikt mi na to nie odpowiedział, dlaczego ? To może postawię inne pytania: czy kiedy będzie województwo kaszubsko - pomorskie MEN w tym i następnych latach dofinansuje druk podręczników do nauki języka kaszubskiego? czy znajdą się pieniądze na kształcenie nauczycieli? Czy jeden z drugim wójtem zmądrzeje od tego i wprowadzi naukę języka kaszubskiego do szkół w swojej gminie (zdaje się że coś na ten temat było w ostatniej Odrodze)? a może część działaczy ZKP zabierze się do roboty i pogoni swoje samorządy np. w tych sprawach??? jeżeli uzyskam twierdzącą odpowiedź (i pewność, że tak się stanie) na którekolwiek z moich pytań to skrzynka piwa temu co do tego doprowadzi.

Przy okazji jeszcze kilka pytań do uczestników dyskusji. Miklosz pisze: Często ze strony przeciwników zmiany nazwy województwa pada argument, że Kaszubi nie są jedynymi mieszkańcami regionu. .... no, tak – powiedzą oponenci – ale w woj. pomorskim mieszka liczna grupa np. Kociewiaków i oni mogą czuć się pokrzywdzeni. Czy czują się pokrzywdzonymi działający pod sztandarem Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego mieszkańcy powiatów tczewskiego czy starogardzkiego? Warto ich o to zapytać… Ja pytałem i obawiam się, że odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca dla Ciebie i innych zwolenników województwa kaszubsko - pomorskiego, a może jeszcze zapytać członków Kociewskiej Więźby, innych organizacji kociewskich??? zwróć uwagę, że przynależność do ZKP jest dobrowolna a zamieszkanie w takim województwie dużo mniej i zgodę na zmianę nazwy powinni teoretycznie wyrazić wszyscy mieszkańcy, a paradoksalnie najwięcej przeciwników jest w Gdańsku, Gdyni.

Iwona zastanawia się: .... Skąd ta nagła chęć manifestowania kaszubskości? Czyżby dla wielu był to towar do sprzedania? Równie dobrze manifestujmy pomorskość! Bo jeszcze raz zapytam: czyż to nie jest to samo? Iwonko zapewniam Cię, że to nie jest to samo. To są odmienne kategorie. W dużym uproszczeniu (dużym) Każdy Kaszeba jest Pomorzakiem, nie każdy Pomorzak jest Kaszebą (niezależnie od tego czy ten ostatni czuje się członkiem narodu, grupy etnicznej, regionalnej, itp.)

Z Tomkiem (von) o tyle się zgadzam, że nauka języka kaszubskiego w szkołach na Kaszubach powinna być obowiązkowa!!! niestety nie stanie się to dzięki zmianie nazwy województwa, nie przybędzie też dzięki temu dumy z powodu naszego pochodzenia.

Trzy filary tożsamości (jej umacniania i rozwoju) to Kaszebizna w szkołach, kościołach i mediach (domy niestety już są stracone).

I proponuję uważnie przeczytać to co Staszek napisał w ostatnim akapicie.... bardzo uważnie. Mam wrażenie, że w tej całej wrzawie wojewoda Kurylczyk został przez co niektórych postawiony jako wzorzec troski o sprawy kaszubskiej tożsamości. Wolne żarty ..... poza tym już tak dostał wp .... l od swoich, że już mu przeszło :))))) poza tym on (Kurylczyk) bardzo lubi jak się mu klaszcze i przyjmuje z entuzjazmem to co mówi - taka słabostka ....



Tomasz Antoni von Piechowski, 14.03.2002

Niniejszym wyrażam protest w związku z nieautoryzowanym przedrukiem w "Pomeranii" (nr 2/2002, s. 18) mojej wypowiedzi na temat nowej nazwy województwa pomorskiego, umieszczonej w portalu internetowym www.zk-p.pl. Zabierając głos w publicznej dyskusji w Internecie podpisałem się imieniem i nazwiskiem, co świadczy że nie wstydzę się swoich poglądów, jednakże nie wyraziłem zgody na publikację w formie drukowanej. Wypowiedzi na listach dyskusyjnych posiadają swoją specyfikę, są pisane spontanicznie, pod wpływem chwili i ze względu na oszczędność czasu, ujęte w lakoniczniej formie. Internetowe dyskusje charakteryzują się często podwyższoną temperaturą emocjonalną i... krótkim trwaniem. Słowo drukowane pozostaje.

Żałuję, że Redakcja nie zechciała przed drukiem porozumieć się ze mną, abym miał szansę autoryzacji tekstu. Adres emailowy podany w Internecie mam ten sam od sześciu lat, dłużej niż większość adresów zamieszkania. Jest to nie tylko kwestia dobrych obyczajów, ale także przestrzegania prawa. Internet i prasa drukowana, to dwa różne media. Jeśli zeskanuję "Pomeranię" i umieszczę ją w sieci bez zgody Redakcji, to złamię prawo. Dlatego uważam, że naruszono moje prawa i na podstawie ustawy o prawie prasowym domagam się umieszczenia niniejszego sprostowania.

Stary peerelowski dowcip opowiadał o tym, jak Radio Erewań poinformowało, że w Leningradzie na Placu Mołotowa rozdają samochody. Po pewnym czasie podano sprostowanie: nie w Leningradzie, tylko w Moskwie, nie na Placu Mołotowa tylko na Placu Czerwonym, nie samochody tylko rowery i nie rozdają tylko kradną. Poza tymi wszystko się zgadzało. Podobnie jest z moją wypowiedzią, którą Redakcja opatrzyła własnym tytułem "Województwo kaszubskie!" "Bojowy" wykrzyknik dodany na końcu sprawił, że czuję się teraz nieomal jak Marianna wiodąca lud Paryża na barykady. Otóż nie o to mi chodziło. Zostańmy w swoich chëczach!

O co tedy idzie? Otóż w dyskusji nad nazwą województwa negowanie "kaszubskiego" członu nazwy wydało mi się do pewnego stopnia przypadłością kliniczną, postanowiłem więc sprowadzić rzecz do absurdu i "zanegować" pomorskość Pomorza. Jeden z moich mistrzów w zawodzie historyka, analizując programy polityczne współczesnych polskich ugrupowań lewicowych i prawicowych doszedł do wniosku, który ujął w dość lakonicznej formie: "wszystkim zza pleców wygląda Roman Dmowski". I o to właśnie chodzi.

Przez dziesięciolecia posądzano Kaszubów o tendencje separatystyczne, nie dostrzegając (bądź nie chcąc dostrzec) naszej roli we wskrzeszeniu państwowości polskiej na Pomorzu. Długotrwała polityka władz peerelowskich wobec mniejszości etnicznych i narodowych nosiła niekiedy cechy eksploatacji kolonialnej. Spowodowało to wytworzenie się u Kaszubów swoistego "kompleksu polskiego", poczucia "gorszości", obniżenie rangi własnego etnolektu, który dla badaczy ze świata był odrębnym językiem słowiańskim, a dla rodzimych naukowców (z nielicznymi wówczas wyjątkami) jedynie gwarą. Mam nadzieję że ten kompleks nie jest dziedziczny. Nie ma dla mnie bardziej oczywistej rzeczy, że województwo, w którym od setek lat mieszkają Kaszubi powinno mieć w swojej nazwie przymiotnik, który poświadczy ten fakt. Wyliczanie procentu ludności kaszubskiej na Pomorzu, przypomina próbę pomiaru zawartości cukru w cukrze i służy odwróceniu uwagi od istoty problemu bądź zantagonizowanu ludności Pomorza. Divide et impera, powiada łacińska maksyma - dziel i rządź. Dlaczego "kaszubsko-" skoro są Kociewiacy, Borowiacy, Lasacy? Otóż dlatego że gdyby nie Kaszubi i kaszubski ruch intelektualny w XIX i XX stuleciu, zaczynający się od Floriana Ceynowy, to te wszystkie nazwy znalibyśmy dziś z niemieckich atlasów. Dlatego Kaszubi zasługują na pamięć.

Nie wiem kto "wygląda zza pleców" przeciwnikom kaszubskości województwa pomorskiego, ale mam wrażenie że nazwę "Kaszuby" na mapie polityczno-administracyjnej są oni w stanie zaakceptować od ręki, tyle że... w Kanadzie. Ewentualnie wtedy, gdy zostanie po nas tylko pusta nazwa, jak po Słowińcach. To symptomatyczne, że w niektórych polskich encyklopediach znajdziemy hasło "Kaszubski Park Krajobrazowy", ale konia z rzędem temu, kto znajdzie tam "Kaszubów"! Profesor Gerard Labuda w pracy „Kaszubi i ich dzieje” (Gdańsk 1996) napisał, że mimo iż ksiażęta Pomorza Zachodniego (które utożsamia on z istniejącą niegdyś państwowością kaszubską) w intytulacji używali tytułu książąt Kaszubów, który potem przeszedł na cesarzy niemieckich, zatracili swoją kaszubskość i był to dla nich tylko pusty dźwięk. Dla nas dzisiaj słowo "Kaszuby" ma całkiem inny wymiar, jest jednym z podstawowych czynników konstytuujących naszą świadomość, stąd propozycja zmiany nazwy województwa, która być może wyda się niektórym osobom biciem piany, ale moim zdaniem jest to refleksja nad symbolami, nad znakami, z którymi będziemy mogli się w pełni utożsamiać.

W 1989 r. miałem kilkanaście lat i - szczerze powiedziawszy - nie bardzo rozumiałem co się dookoła dzieje, wiedziałem tylko że to coś niezwykłego, w powietrzu panowała niezwykła radość, euforia. Pamiętam zebrania przedwyborcze z Olgą Krzyżanowską w Tczewie i z Janem Wyrowińskim w Toruniu. Poza tym pamiętam niewiele, tylko jedno hasło: "Wreszcie jesteśmy we własnym domu". Reszty o tych przełomowych dniach nauczyłem się później, ale pamiętam najważniejsze - jesteśmy u siebie. Może tak naprawdę po raz pierwszy w długoletniej historii. Polska jest moją Ojczyzną, także dzięki mojemu Dziadkowi, który lepiej mówił po niemiecku niż po kaszubsku, także dzięki mojemu Pradziadowi, który leży gdzieś w Szpęgawsku razem z tysiącami innych Pomorzan, co sprawia że ta ziemia dla mnie jest święta. Skoro jestem u siebie, to mam prawo nie tylko czuć się Kaszubą, ale i to poczucie manifestować, domagać się poszanowania swoich praw i stworzenia takiego systemu prawnego, który nie będzie mówił o "zachowaniu", "ocaleniu", "przetrwaniu" i - nie daj Boże "konserwacji" kaszubszczyzny, ale o jej rozwoju!

Ktoś powiedział, że jeśli z "polskiego" Pomorza zabrać Kaszubów, to zostanie tylko niemczyzna. W tej potocznej obserwacji kryje się jakaś prawda, świadczą o tym artykuły ukazujące się od czasu do czasu w ogólnopolskiej prasie, zachłystujące się "pruską" przeszłością Pomorza. To piękne że skończyliśmy z propagandowymi mitami o "Ziemiach Odzyskanych", ale czy popadając w drugą skrajność nie wylejemy dziecka z kąpielą? Zmarła przed kilkoma dniami hrabina Marion Dönhoff była autorką książki "Nazwy, których nikt nie pamięta", opowiadającą o utraconych stronach rodzinnych. Z nami, Kaszubami, historia obeszła się stosunkowo łaskawie. Jesteśmy na swojej ziemi - w Kaszubach, w Polsce. Pamiętamy i chcemy pamiętać. Jeśli my zapomnimy, zostaną nic nie znaczące dźwięki, a nikt za nas nie poniesie tej pamięci w przyszłość.

Zagrożeniem dla kultury polskiej nie jest kaszubska nazwa województwa, podobnie jak nie jest nim język kaszubski, kaszubskie nazwy miejscowości czy kaszubskie nazwiska. Jest nim natomiast powszechne schamienie obyczajów, zachwaszczanie języka polskiego słowami, których nie godzi się w tym miejscu przytaczać i ogólny klimat przyzwolenia na zachowania, które niegdyś cechowały grupy marginesu, a dziś oglądamy je w relacjach z parlamentu. Jest nim także polski nacjonalizm w prymitywnej zdziczałej wersji, gdzie merytoryczną dyskusję zastępuje się zaglądaniem w rozporki. Nie zamierzam się wstydzić swojej kaszubskości, dlatego że ktoś wyciąga "zardzewiałe" słowa-klucze, a raczej słowa-wytrychy. Kaszubi to nie separatyści. Jeśli dziś podnosimy z dumą sztandar z Gryfem, to nie dlatego że chcemy budować własne państwo ze stolicą w Stryszej Budzie, tylko dlatego, że we własnym państwie jesteśmy i chcemy wpływać na jego oblicze. Skoro żyjemy, nie chcemy się wstydzić swoich imion, swoich nazw. Jesteśmy z nich dumni.

PS Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski mawiał, że za darmo piszą tylko grafomani. Nie chciałbym być między nich policzony, dlatego honorarium autorskie, które mi się należy za tekst przedrukowany bez mojej zgody, przeznaczam na fundusz redakcyjny "Pomeranii".


Pages: « 1 (2) 3 »


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.

Wysłane przez: Wątek
amzi_amzi
Wysłano:: 17.9.2007 20:41  Zaktualizowany: 17.9.2007 20:41
 To nie to
Nie chodziło mi o to ja chcę zobaczyć obecne zdjęcie godła województwa pomorskiego
a ja coś chce to tego nie ma a to czego nie potrzebuje to się znajdzie

Wysłane przez: Wątek
Wojtek
Wysłano:: 18.9.2007 15:39  Zaktualizowany: 18.9.2007 15:39
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.12.2003
z: Kòscérzna
Wiadomości: 202
 Re: To nie to

Wysłane przez: Wątek
Wilku
Wysłano:: 25.11.2011 2:12  Zaktualizowany: 25.11.2011 2:12
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany: 25.11.2011
z:
Wiadomości: 19
 Niech będzie tak jak jest
Jeśli chodzi o mnie, to prędzej wolałbym nazwę "gdańsko-pomorskie", bo chyba nazwa "Pomorze Gdańskie" łączy prawie wszystkie regiony (Kaszuby, Kociewie, Pomezanię, skrawek Borów).

Ewentualnie Prusy Królewskie, ale nazwa Prusy raczej nie powinna paść - i nie mówię tutaj na pewno o plemieniu ze średniowiecza.

Wysłane przez: Wątek
Jark
Wysłano:: 25.11.2011 7:09  Zaktualizowany: 25.11.2011 7:09
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 12.2.2004
z: Wiôldzi Kack
Wiadomości: 578
 Re: Niech będzie tak jak jest
Choć jestem Kaszubą nie podobał mi się od początku pomysł nazwania województwa pomorskiego kaszubskim lub kaszubsko-pomorskim. Dyskutowaliśmy o tym zresztą przed kilku laty. Moim głównym argumentem jest to, że taka nazwa albo wyróżniałaby Kaszubów w stosunku do innych zamieszkujących ten teren grup etnicznych (co jest gwarancją większej antagonizacji) albo byłaby "maslano-maślana", bo Kaszubi, czy się to komuś podoba czy nie to Pomorzanie. Zresztą temat szczęśliwie jest na razie zamknięty a w przyszłości, miejmy nadzieję, całe Pomorze znajdzie się w jednym regionie (i niekonieczne będzie dodawanie jakiś dookreślników lokalizacyjnych).

Na marginesie przed kilku dniami czytałem relację z tczewskiej dyskusji o IV Kongresie Kociewskim. Nie powiem, ubawił mnie pomysł z województwem kociewskim. Zastanawiam się, czy żart to czy kompletne oderwanie od rzeczywistości lokalnych polityków. Bo co miałoby go tworzyć? Trzy kociewskie powiaty (starogardzki, świecki i tczewski), liczące około 350 tys. mieszkańców? Jeśli tak, to ja bym od razu zaproponował pójście dalej i utworzenie województw pokrywających się z granicami powiatów albo i gmin - zawszeć to władza będzie bliżej ludu. Normalnie żal...

Wysłane przez: Wątek
Mestwin
Wysłano:: 25.11.2011 10:18  Zaktualizowany: 25.11.2011 10:18
Współtworzę ten serwis
Zarejestrowany: 17.11.2011
z:
Wiadomości: 77
 Re: Niech będzie tak jak jest
Jakby poszerzyć takie województwo o powiaty kwidzyński sztumski malborski nowodrowrowki gdański w tym grodzki i sopocki. to sens byłby już większy. Sama nazwa kaszubskie na województwo w obecnym kształcie byłaby myląca.

Wysłane przez: Wątek
Wilku
Wysłano:: 25.11.2011 12:20  Zaktualizowany: 25.11.2011 12:23
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany: 25.11.2011
z:
Wiadomości: 19
 Re: Niech będzie tak jak jest
Jeśli Kaszubi i Kociewiacy mają takie ambicje, to zmieńmy nazwy powiatów:
tczewski - wschodniokociewski
starogardzki - zachodniokociewski
kartuski - środkowokaszubski
wejherowski - północnokaszubski
kościerski - południowokaszubski

A jeśli mieszkańcy Pomezanii mieliby podobne pomysły, to:
malborski - północnopomezański
sztumski - środkowopomezański
kwidzyński - południowopomezański

Nie znam leku na głupotę, ale to może trochę ostudzi nastroje.

Moim zdaniem już godło naszego województwa jest wielkim ukłonem wobec Kaszubów. Dla mnie gryf powinien być czerwony na białym tle, a nie czarny na żółtym. W czasac I RP i II RP godłem był czerwony gryf na białym tle.
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002