artykuly-Województwo kaszubskie czy kaszubsko-pomorskie (Part: 3)
Losowe zdjęcie
Kolbudy. Zebranie założycielskie oddziału ZKP 3
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Województwo kaszubskie czy kaszubsko-pomorskie (Part: 3)
Author: Stanisław Geppert (sgeppert at nigdzie dot eu)
Published: 19.10.2003
Rating 8.50
Votes: 8
Read: 20049 times
Article Size: 17.56 KB

Printer Friendly Page Tell a Friend


Uchwała XV Walnego Zjazdu Delegatów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego z 1.12.2001 r.
(...)
Popieramy wyrażone na Zjeździe stanowisko Marszałka Województwa Pomorskiego oraz Wojewody Pomorskiego w sprawie konieczności zmiany nazwy województwa. Doceniając znaczenie, jakie dla rozwoju demokracji lokalnej w naszej Małej Ojczyźnie, ma reforma administracyjna kraju wprowadzona 1 stycznia 1999 r., należy wykorzystać wszelkie możliwe argumenty i środki formalno-prawne, by doprowadzić do zmiany nazwy województwa pomorskiego na kaszubsko-pomorskie.

List poparcia dla wojewody Kurylczyka przygotowany przez „Òdrodę”, grudzień 2001 r.

Panie Wojewodo!

W odzewie na Pana słowa z ubiegłego tygodnia, podkreślające rolę kaszubszczyzny oraz opowiadające się za zmianą nazwy województwa na kaszubsko-pomorskie, chcielibyśmy wyrazić nasze zadowolenie oraz solidarność z Panem. Stał się Pan orędownikiem idei, które były traktowane po macoszemu przez tych, którzy kaszubszczyznę traktują instrumentalnie. Ci ludzie dziś też Pana atakują. Jesteśmy z Panem, tworzymy jedną linię ideową, jeden front. Front dla Kaszub. Mamy nadzieję, że dalej uda się Panu trzymać tę linię.

Nie jesteśmy jednak osamotnieni: ostatnio także Rzecznik Praw Obywatelskich wypowiadał się znacząco na temat języka kaszubskiego, od dwóch lat nasze pismo porusza te problemy, jest spore środowisko w ruchu kaszubskim, które także myśli o kaszubszczyznie żywej.

Na znak naszej solidarności i poparcie, załączam naklejkę z Gryfem (jak Pan zapewne wie, służącą do przyklajenia koło tablicy rejestracyjnej na samochodzie) oraz naszywkę z Gryfem na ubranie.
Wasto Wòjewòdo!

W òdpòwiedzë na Waju słowa z ùszłégò tidzeni, przëcëskającé rolą kaszëbiznë ë wspierającé miónã miona wòjewództwa na kaszëbskò-pòmòrsczé, chcemë wësłowic najã spòkójnosc ë zrzeszenié z Wama. Wë jesce òrãdownik dejów, chternym bëło maceszoné przez nëch, jaczi kaszëbiznã traktëją le jinstrumentalno. Ti lëdze dzysô Waju atakùją. Më jesmë z Wama, robimë jednã dejową lënią, jeden frónt. Frónt dlô Kaszëbów. Jesmë ti dbë, że pùdze Wóm dali trzëmac tã lënią.

Nie jesmë dejade samòtny: niedôwno téż Rzecznik Òbiwatelsczëch Prôw gôdôł prosto ë mądro na témã jãzëka kaszëbsczégò, òd dwùch lat naju cządnik pòrëszô ne jiwrë, je dosc zachtné karno w rësznoce kaszëbsczi, jaczé téż mëszli ò żëwi kaszëbiznie.

Za znankã naju zrzeszeniô ë pòpiarcô, dodôwómë nôlepkã z Grifã (jak Wë gwësno wiéce, je òna do nôklejeniô kòl redżistracëjny tôflë na auce) ë nôszëwkã z Grifã na ruchna.

Apel Klubu Studenckiego „Pomorania” do samorządów Województwa Kaszubsko-Pomorskiego z 15.12.2001 r.

Od trzech lat funkcjonują w Polsce województwa samorządowe. Wszystkie odzwierciedlają historyczne i kulturowe nazwy regionów. Tylko jedna z nich nie oddaje rzeczywistego układu historyczno–kulturowego. Nazwa Kaszuby, o prawie tysiącletnim rodowodzie, dawniej utożsamiana z całym Pomorzem powinna mieć odbicie w nazwie województwa, którego najstarszą grupą autochtoniczną są Kaszubi. Przy nazwach województw – zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim – obecna nazwa „województwo pomorskie” zupełnie nie oddaje ani rzeczywistości kulturowej, ani historycznej. W 1998 roku tylko przez przypadek nie doszło do zatwierdzenia tej nazwy, gdyż zamierzano dołączyć do obecnej jednostki administracyjnej Ziemię Chełmińską wraz z Toruniem. Nazwa „województwo kaszubsko-pomorskie” została zaakceptowana przez komisję senacką na wniosek senatora Kazimierza Kleiny. Za taką nazwą opowiedział się wówczas profesor Gerard Labuda w liście do marszałek senatu Alicji Grześkowiak. Opowiedziało się za tą nazwą wiele gmin i środowisk kaszubskich.

Uważamy, że ustanowienie nazwy „kaszubsko-pomorskie” jest absolutnie uzasadnione, gdyż:

– oddaje charakter kulturowy i geograficzny naszej ziemi (ponad 50% powierzchni naszego województwa to ziemie kaszubskie)

– po raz pierwszy od 700 lat ziemie uważane za kaszubskie znalazły się w jednej jednostce administracyjnej

– jest uznaniem ponadtysiącletniego trwania i trzymania polskiej straży nad Bałtykiem

–obecność Kaszubów umożliwiła m.in. ustanowienie, w 1920 r., państwa polskiego z dostępem do Bałtyku

Zwracamy się do wszystkich samorządów – szczebli: wojewódzkiego, powiatowego, gminnego – o podjęcie stosownych uchwał. Będzie to swoistym wypełnieniem testamentu ś.p. Burmistrza Kartuz i starosty kartuskiego Mariana Wilkowskiego, który jako pierwszy w 1998 r. przeprowadził taką uchwałę w Radzie Gminy Kartuzy.

Województwo kaszubsko-pomorskie? Dlaczego nie?!
Polemika Tomasza von Piechowskiego, prezesa Oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Toruniu, z takstem zamieszczonym w "Kociewskim Magazynie Regionalnym"


Niemile mnie zaskoczył ton wypowiedzi Panów Andrzeja Grzyba i Romana Landowskiego, zamieszczonych na łamach “Kociewskiego Magazynu Regionalnego” (nr 4/2001, s. 5-6), polemizujących z ideą zmiany obecnej nazwy województwa pomorskiego na kaszubsko-pomorskie. Zanim przejdę do meritum, powiem tylko że pochodzę z Tczewa, w mieście tym do tej pory mieszkają moi najbliżsi krewni, tam mam także groby swoich przodków. Z racji pochodzenia etnicznego i terytorialnego jestem Kociewiakiem, dlatego czuję się uprawniony do zabrania głosu w tej sprawie.

A. Grzyb napisał: “W sprawie zmiany województwa pomorskiego na kaszubsko-pomorskie powinienem milczeć. Nie byłem na Zjeździe Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, toteż nie mogłem słyszeć wypowiedzi wojewody pomorskiego”. Może na tym należało tę wypowiedź zakończyć. R. Landowski też na zjeździe nie był. Ja byłem obecny jako reprezentant Oddziału Toruńskiego ZK-P (mandat nr 171) na XV Walnym Zjeździe Delegatów ZK-P w dniu 1 grudnia 2001. Byłem i nie żałuję, choćby dlatego że spotkałem tam panią dr hab. Marię Pająkowską-Kensik i mogłem nabyć “Mały słownik kociewski” jej autorstwa, ale nie tylko dlatego.

Wypowiedź wojewody pomorskiego Jana Ryszarda Kurylczyka deklarującego poparcie dla idei zmiany nazwy województwa zaskoczyła absolutnie wszystkich, przy czym zdecydowaną większość delegatów w sposób pozytywny, o czym świadczyły gorące oklaski. Miarą tego zaskoczenia mogło być ustosunkowanie się do tej propozycji prezesa ZK-P prof. dra hab. Brunona Synaka, zdaniem niektórych osób nazbyt stonowane. Trudno się zgodzić z tym zarzutem. Nie czuję się na siłach by analizować intencje wojewody. Faktem jest jedynie to, że z jego ust określona deklaracja padła, że jej się nie spodziewano i przyjęto ją z zaskoczeniem ale bardzo pozytywnie.

Jeśli chodzi o słowo “nacja” użyte przez wojewodę w liczbie mnogiej, to rzeczywiście takie sformułowanie było. W kontekście emocji jakie towarzyszą tej wypowiedzi zdumiewa mnie fakt, że nikt nie zauważył, iż komendant wojewódzki policji użył w odniesieniu do Kaszubów słowa “naród” (O tempora! O mores!). Byłem, słyszałem, zaświadczam. R. Landowski napisał w związku ze słowami wojewody Kurylczyka: “Jeśli Kaszubi są narodowością czyli nacją, to – ho, ho – blisko do zatęchłego nacjonalizmu, a tego się brzydzą mniejsi bracia pomorscy Kaszubów. I trochę się go boją, chociaż niektórzy mówią, że ten duży brat nie jest już groźny, bo nieco osłabł”. Pan Landowski jest także poetą, temu faktowi przypisuję nieco kwiecisty styl przywołanej tutaj wypowiedzi. Wspomniałem że jestem Kociewiakiem, w tym miejscu wypada się również przyznać, że jestem także Kaszubą, chociaż na Kaszubach się nie urodziłem, nigdy nie mieszkałem, a języka kaszubskiego uczę się tak jak języka obcego. Spieszę z wyjaśnieniami: jestem wyznawcą i orędownikiem niepopularnego poglądu głoszącego, że Kaszubi to odrębny naród słowiański, tak więc subiektywna identyfikacja (bo o innej mowy być nie może!) na płaszczyźnie narodowej (kaszubskiej) nie kłóci się u mnie z identyfikacją na płaszczyźnie etnicznej (kociewskiej) i państwowej (polskiej).

Nie bardzo podoba mi się ton wypowiedzi R. Landowskiego, a zwłaszcza niektóre przymiotniki. Jeśli kiedykolwiek pojawi się “stęchła” odmiana nacjonalizmu kaszubskiego, a więc taka, która będzie komuś narzucała kaszubskość wbrew jego woli, to będę pierwszą osobą, która zacznie tę deformację zwalczać. W sprawach identyfikacji narodowej, etnicznej, państwowej i religijnej jestem wyznawcą skrajnie liberalnych poglądów. Jeśli ktoś uważa się za Kociewiaka - Polaka, a przy okazji “nie czuje” kaszubszczyzny, to jego święte prawo! Nie musi czuć! Bez obaw! Mogę mu tylko podać mu rękę, bo tak się składa, że będzie to pewnie ręka mojego brata albo kuzyna. Znam jednak także innych “tczewskich Kaszubów”, którzy samodzielnie odkryli kaszubskość dla siebie, najczęściej na studiach uniwersyteckich. Nikt nas nie indoktrynował, nie namawiał, nie przekupywał niemieckimi pieniędzmi. Myśmy się w kaszubszczyźnie po prostu zakochali, a na miłość nie ma lekarstwa.

Za słowa wojewody Kurylczyka że “Kociewiacy to też Kaszubi” ani ja, ani żaden z działaczy ZK-P, nie może brać odpowiedzialności. Wyżej wskazałem na swoim przykładzie jak można godzić świadomość kaszubską ze świadomością kociewską. Jest jednak dla mnie oczywiste, że tego typu samookreślenia należą do rzadkości, dlatego nie ośmieliłbym się dokonywać generalizacji, jaką poczynił wojewoda. Z tej wynika natomiast wniosek, że wprowadzana do szkół regionalizacja nauczania to dopiero początek trudnego procesu edukacyjnego – w Polsce, która nazywała się “Ludową”, ale nie była rządzona przez lud, zacierano na siłę wszelkie różnice, nic więc dziwnego że wojewodzie Kaszubi i Kociewiacy pomieszali się w jedno wielkie “coś”. Po to mamy nasze pisma społeczno-kulturalne żeby tego typu lapsusy bez zbędnego rozdzierania szat prostować.

Jeśli chodzi o “mniejszych braci pomorskich” i “dużego brata” – Kaszubów, to do mnie owe quasi-teologiczne i Orwellowsko – popkulturowe metafory nie przemawiają. Obserwuję ruch kaszubsko-pomorski od wielu lat, ale wszystko co zauważyłem, to to, że Kaszubi pragną pozostać Kaszubami, a nie kaszubizować Kociewiaków. Mam natomiast uzasadnione obawy, że część z nas, Kociewiaków, buduje swoją tożsamość na poczuciu krzywdy, choć dla mnie to raczej (nieuzasadniony) kompleks niższości. Jakiż to “duży brat” – 500-tysięczna społeczność kaszubska w prawie 40 milionowym państwie – toż to “bratek”, “braciszek”, a nie brat! Myślę że dużą szansą na pogodzenie nas wszystkich będą problemy z integracją mniejszości narodowych i etnicznych, które napłyną na Pomorze po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, gdy stanie się ona docelowym krajem osiedlenia dla przybyszy ze Środkowej Azji, krajów Maghrebu i wszystkich stron świata. Mam nadzieję, że przynajmniej wtedy skończy się kociewska “Schadefreude” – radość z tego, że Kaszubom coś nie wyszło, że osłabli, albo tak nam się zdaje.

Dlaczego województwo miałoby się nazywać kaszubsko-pomorskie? Właściwie powinno nazywać się województwem kaszubskim, wtedy by nie było problemów z kreseczką między dwoma wyrazami! Nie sądzę żeby w województwie śląskim mieszkali sami Ślązacy, a jednak nikomu taka nazwa tam nie urąga (może dlatego że nie ma tam Kociewiaków). Gdyby nie działalność dra Floriana Ceynowy i jego następców, gdyby nie silny kaszubski ruch intelektualny na ziemiach pod pruskim panowaniem, to dzisiaj nie byłoby ani Kaszubów ani Kociewiaków, tylko bylibyśmy Niemcami o słowiańskim pochodzeniu, jak połowa dzisiejszych Niemców. Kociewie zostało odkryte przez naukowców na marginesie badań nad Kaszubami (wystarczy wspomnieć prof. Kazimierza Nitscha), pisała o tym swego czasu prof. Hanna Popowska-Taborska, tych faktów nie da się oddzielić. Gdyby nie zainteresowanie kaszubszczyzną, ziemia kociewska mogłaby jeszcze długo pozostać ziemią nieznaną.

Po 1989 r. po raz pierwszy w dziejach Kaszubi stali się podmiotem, a nie przedmiotem historii, są w swoim państwie, współgospodarzą na własnej ziemi, to jeden z powodów, dla których warto promować tę nazwę znaną ze średniowiecznych dokumentów. Wprawdzie nazwa Kaszuby widnieje już na mapach prowincji Ontario w Kanadzie, ale... tym większy wstyd że nie możemy się jej doczekać u siebie, w Polsce. Druga sprawa to ta, że region wschodniopomorski z Kaszubami w nazwie, Gryfem w herbie i własną flagą wojewódzką (czarno-złotą) byłby się lepiej wyróżniał w zjednoczonej Europie, stanowiąc na jej mapie zauważalną i niepowtarzalną całość. Mam nadzieję, że doczekamy w Polsce rzeczywistej decentralizacji ustroju państwa, czyli podziału na autonomiczne sfederowane regiony (z parlamentem i rządem krajowym oraz własnym budżetem), aby owe regiony były silne, konieczna jest wizja całości wykraczająca poza granicę własnego powiatu czy “Kozenfyrtla” (wtajemniczeni wiedzą gdzie leży to tajemnicze miejsce).

“(...) mit wielkości, że Kaszuby sięgają od Torunia do Szczecina, a na południu ich granicą jest Noteć” to nie żaden mit, tylko koncepcja “Wielkiego Pomorza” (sięgającego zresztą nieco dalej na północnym wschodzie) zaprezentowana i udokumentowana w wielotomowej “Historii Pomorza” pod redakcją prof. dra Gerarda Labudy. Nie doczytałem się tam jednak o tak pojętych granicach Kaszub. Można tę koncepcję akceptować bądź nie, ale nie należy jej przeinaczać na użytek prasowej polemiki.

R. Landowski zarzuca mnie i moim rodakom niedouctwo: “Przy tej samej okazji wypada przypomnieć, iż nazwa: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie też nie jest określeniem poprawnym (...). Tych członów po prostu nie można zestawiać łącznikiem. Tak mówią zasady języka polskiego. No, u Kaszubów może być inaczej, skoro mają swój własny język.” W ostatnim zdaniu, oprócz nuty ironii (nie pierwszy raz nam się zarzuca że źle znamy język polski), pobrzmiewa także odcień zazdrości. Przyznam że jest czego zazdrościć. Jestem dumny z tego że język kaszubski żyje, rozwija się i ma się coraz lepiej, zwłaszcza że ponad 150 lat temu pisano że już wkrótce go nie będzie. Toż to dowód na to, że cuda się zdarzają!

Języka polskiego uczyłem się w Tczewie i mam nadzieję, że moje nauczycielki nie muszą się za mnie rumienić. Zgadzam się z Panem Redaktorem, że nazwa Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie nie wygląda najlepiej, warto jednak wspomnieć jaka jest jej geneza, zanim zaczniemy wytaczać armaty przeciwko wróblom. W 1956 r., na fali popaździernikowej “odwilży” powstało Zrzeszenie Kaszubskie, III Zjazd Delegatów obradujący w dniu 18 października 1964 r., podjął uchwałę o zjednoczeniu ze Zrzeszeniem Kociewskim, które wówczas istniało jedynie na papierze i nie było liczącym się partnerem dla władz. Stało się to na wniosek tych działaczy kociewskich, którzy pragnęli dalej pracować na rzecz wspólnej sprawy. Wówczas Zjazd podjął także uchwałę o zmianie nazwy organizacji, aby stało się jasne że ma ona otwartą formułę i chętnie widzi w swoim gronie także nie-Kaszubów. Przypominam w tym miejscu o tych faktach, ponieważ nijak nie pasują one do tezy o “dużym bracie”, który tylko patrzy jak się dobrze urządzić kosztem “brata mniejszego”.

Bycie Kaszubą to wielka radość, frajda, bycie Kociewiakiem także, przynajmniej dla mnie. Nigdy nie czułem się “bratem mniejszym” dlatego że pochodzę z Kociewia. W dyskusjach nad wspólnym dziedzictwem kulturowym warto pamiętać, że więcej nas łączy niż dzieli, co nie znaczy że mamy zamazywać istniejące różnice i stawiać znak równości między Kaszubami i Kociewiakami. Jeśli chcemy naprawdę wiele znaczyć na mapie Polski i Europy, to może warto zacząć od nawiązania nadwątlonej kooperacji kociewsko-kaszubskiej. A. Grzyb wspomina o dorobku II Kongresu Kociewskiego, mnie się w tym miejscu nasuwa pytanie dlaczego do jego współorganizacji nie zaproszono nikogo z władz ZK-P, skoro I Kongres Kociewski doszedł do skutku dzięki osobistej inspiracji i zaangażowaniu prof. dra hab. Józefa Borzyszkowskiego? Czyżby Zrzeszenie odmówiło współpracy? A może po drugiej stronie odezwały się kompleksy? Może przypisując wygórowane ambicje niektórym działaczom kaszubskim A. Grzyb powinien wpierw sam uderzyć się w pierś?

Pomysł ewentualnego referendum w sprawie zmiany nazwy województwa uważam za sensowny. Gdyby taka zmiana miała nastąpić byłoby dobrze żeby nikt z mieszkańców Pomorza nie czuł się pominięty we współdecydowaniu o swoim małym miejscu na Ziemi. Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, którego jestem członkiem, nie zamierza nikomu niczego narzucać, ale drogą do przyszłego porozumienia w tej i innych sprawach jest dialog, a nie walka na przymiotniki.

Na zakończenie pragnę złożyć całemu zespołowi redakcyjnemu “Kociewskiego Magazynu Regionalnego” serdeczne gratulacje z okazji długoletniego ukazywania się Waszego pisma, jego wysokiego poziomu merytorycznego i edytorskiego. Z wielką radością dowiaduję się co dobrego dzieje się na moim ukochanym Kociewiu. Żywię cichą nadzieję, że w przyszłości Kaszubi będą prezentowani na jego łamach w lepszym świetle z korzyścią dla nas wszystkich.

Z wyrazami szacunku
Tomasz Antoni von Piechowski
Prezes Oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Toruniu
Toruń, 26.04.2002


Pages: « 1 2 (3)


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.

Wysłane przez: Wątek
amzi_amzi
Wysłano:: 17.9.2007 20:41  Zaktualizowany: 17.9.2007 20:41
 To nie to
Nie chodziło mi o to ja chcę zobaczyć obecne zdjęcie godła województwa pomorskiego
a ja coś chce to tego nie ma a to czego nie potrzebuje to się znajdzie

Wysłane przez: Wątek
Wojtek
Wysłano:: 18.9.2007 15:39  Zaktualizowany: 18.9.2007 15:39
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.12.2003
z: Kòscérzna
Wiadomości: 202
 Re: To nie to

Wysłane przez: Wątek
Wilku
Wysłano:: 25.11.2011 2:12  Zaktualizowany: 25.11.2011 2:12
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany: 25.11.2011
z:
Wiadomości: 19
 Niech będzie tak jak jest
Jeśli chodzi o mnie, to prędzej wolałbym nazwę "gdańsko-pomorskie", bo chyba nazwa "Pomorze Gdańskie" łączy prawie wszystkie regiony (Kaszuby, Kociewie, Pomezanię, skrawek Borów).

Ewentualnie Prusy Królewskie, ale nazwa Prusy raczej nie powinna paść - i nie mówię tutaj na pewno o plemieniu ze średniowiecza.

Wysłane przez: Wątek
Jark
Wysłano:: 25.11.2011 7:09  Zaktualizowany: 25.11.2011 7:09
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 12.2.2004
z: Wiôldzi Kack
Wiadomości: 578
 Re: Niech będzie tak jak jest
Choć jestem Kaszubą nie podobał mi się od początku pomysł nazwania województwa pomorskiego kaszubskim lub kaszubsko-pomorskim. Dyskutowaliśmy o tym zresztą przed kilku laty. Moim głównym argumentem jest to, że taka nazwa albo wyróżniałaby Kaszubów w stosunku do innych zamieszkujących ten teren grup etnicznych (co jest gwarancją większej antagonizacji) albo byłaby "maslano-maślana", bo Kaszubi, czy się to komuś podoba czy nie to Pomorzanie. Zresztą temat szczęśliwie jest na razie zamknięty a w przyszłości, miejmy nadzieję, całe Pomorze znajdzie się w jednym regionie (i niekonieczne będzie dodawanie jakiś dookreślników lokalizacyjnych).

Na marginesie przed kilku dniami czytałem relację z tczewskiej dyskusji o IV Kongresie Kociewskim. Nie powiem, ubawił mnie pomysł z województwem kociewskim. Zastanawiam się, czy żart to czy kompletne oderwanie od rzeczywistości lokalnych polityków. Bo co miałoby go tworzyć? Trzy kociewskie powiaty (starogardzki, świecki i tczewski), liczące około 350 tys. mieszkańców? Jeśli tak, to ja bym od razu zaproponował pójście dalej i utworzenie województw pokrywających się z granicami powiatów albo i gmin - zawszeć to władza będzie bliżej ludu. Normalnie żal...

Wysłane przez: Wątek
Mestwin
Wysłano:: 25.11.2011 10:18  Zaktualizowany: 25.11.2011 10:18
Współtworzę ten serwis
Zarejestrowany: 17.11.2011
z:
Wiadomości: 77
 Re: Niech będzie tak jak jest
Jakby poszerzyć takie województwo o powiaty kwidzyński sztumski malborski nowodrowrowki gdański w tym grodzki i sopocki. to sens byłby już większy. Sama nazwa kaszubskie na województwo w obecnym kształcie byłaby myląca.

Wysłane przez: Wątek
Wilku
Wysłano:: 25.11.2011 12:20  Zaktualizowany: 25.11.2011 12:23
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany: 25.11.2011
z:
Wiadomości: 19
 Re: Niech będzie tak jak jest
Jeśli Kaszubi i Kociewiacy mają takie ambicje, to zmieńmy nazwy powiatów:
tczewski - wschodniokociewski
starogardzki - zachodniokociewski
kartuski - środkowokaszubski
wejherowski - północnokaszubski
kościerski - południowokaszubski

A jeśli mieszkańcy Pomezanii mieliby podobne pomysły, to:
malborski - północnopomezański
sztumski - środkowopomezański
kwidzyński - południowopomezański

Nie znam leku na głupotę, ale to może trochę ostudzi nastroje.

Moim zdaniem już godło naszego województwa jest wielkim ukłonem wobec Kaszubów. Dla mnie gryf powinien być czerwony na białym tle, a nie czarny na żółtym. W czasac I RP i II RP godłem był czerwony gryf na białym tle.
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002