Forum
Losowe zdjęcie
Pożegnanie Wojciecha Kiedrowskiego
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Strona główna forum
   Sprawë
     LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ

| Od najnowszych Poprzedni wątek | Następny wątek | Koniec
Nadawca Wątek
sgeppert
wysłane dnia: 8.5.2009 10:51
Dobrzińc Najich Kaszëb
Zarejestrowany: 17.6.2003
z: 索波特
Wiadomości: 1608
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Cytat:
Oczywiście, że można otworzyć listę zastrzeżeń! Sama mam swoją prywatną listę życzeń. Ale błędów nie popełnia tylko ten kto nie robi nic. Problem zaś polega na tym, że Zarząd szacownej organizacji by wolał żeby pismo było mierne bierne ale wierne.

W kontekście konstatacji Alicji warto zauważyć doskonałą, jak się wydaje, współpracę władz Zrzeszenia z redaktorem programu "Rodnô Zemia" i właścicielem wydawnictwa ROST.
Cytat:
Czas albo na zwrot Zrzeszenia albo na jego dalszą marginalizację... problemem jest oderwanie się działaczy ZK-P od autentycznych problemów regionu

Może i marginalizacja, ale - ceterum censeo - polecam lekturę zestawień dofinansowania projektów "mniejszościowych" przez MSWiA.


----------------
Stanisław Geppert

Michal
wysłane dnia: 8.5.2009 10:55
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.4.2004
z: Żulawskich Rubieży Kociewia
Wiadomości: 577
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Droga Alicjo demokracja to wspaniały system. Nikt nie broni nikomu zakasać rękawów i albo „temi ręcoma” naprowadzić Zrzeszenie na jedyną słuszną drogę, albo postawić na nim krzyżyk i wziąć się za całkiem nowy projekt, który odpowie na aktualne problemy społeczności kaszubskiej. Od lat z utęsknieniem czekamy.

Co do „Pomeranii”, zgodzę się z innym naukowcem (z Słupska), że ona dziś jest po prostu „taka, jakaś…”. Sedno jednak nie tkwi w tym, czy dziś na tyle obniżył się poziom, że każdy średnio wykształcony „Pomorzanin” (hmm średnio, to znaczy po szkole średniej?) przeczyta ze zrozumieniem jej treść, czy też będzie skierowana tylko do tych lepiej wykształconych, co lubią poczuć powiew elitarności. Z deklaracji tak obecnej, jak i poprzednich redaktorów jasno wynika, że jest to pismo skierowane do zrzeszeńców oraz regionalistów pomorskich, zwłaszcza nauczycieli (stąd przecież mamy liczne dodatki edukacyjne).

I nie wiem jak na Kaszubach, ale u nas sprawa jest prosta, o ile w latach dziewięćdziesiątych, a nawet jeszcze na początku dwutysięcznych, w Tczewie było liczne grono czytelników, i była zakupywana również do szkół, to tak mniej więcej od 2004-2005 roku czytelnictwo sięgnęło dna. Chyba jedynymi osobami czytającymi dziś ten miesięcznik jest kilka osób z oddziału tczewskiego. Nasi nauczyciele, zarzucają jej kaszubskocentryczność i brak jakichkolwiek interesujących, kociewskiego nauczyciela historii, polskiego, wosu czy muzyki materiałów. I obrazu tego nie zmieniał jakieś pojedyncze numery „kociewskie”, czy „żuławskie”, bo tu nie chodzi o jakim obszarze się w niej pisze, tylko co i jak. A onegdaj, nauczyciele w Tczewie odsyłali uczniów nawet do materiałów stricte kaszubskich, które były jednak z ich punktu widzenia bardzo wartościowe dla procesu dydaktycznego np. na historii.

Ci ludzie dalej żyją, i są zainteresowani takimi treściami. A z „Pomeranii” zrezygnowali. Od 2005 roku próbowaliśmy o tym poinformować panią redaktor, niestety bezskutecznie. W jej opinii czytelnictwo spada, bo nieudolnie zachęcamy (w sumie to parę razy było to takim tonem powiedziane, ze można i odczytać to w cudzysłowu) członków Zrzeszenia do prenumeraty pisma….

Jest też pismem całkowicie nieatrakcyjnym dla członków Zrzeszenia (na ten argument, często w dwa zdania po opinii dotyczącej zachęcana członków do prenumeraty, pani redaktor lubi odpowiadać, że „Pomerania” jest dla pomorskich elit, a nie tylko zrzeszeńców). Zamieszczana tam kleka, to tak naprawdę mocno okrojona wersja tego co można znaleźć na portalu kaszubi.pl. Artykułów poświęconych działaniom organizacyjnym, jest jak na lekarstwo, no chyba ze wybuchnie jakaś afera jak z Dniem Jedności, to się pochyli nad sprawą kilku autorów. Nie mniej na jej łamach obecne są działania gdańsko-zarządowo główne, plus całkowicie chaotycznie i nie systematycznie jakieś wieści z 10-15 oddziałów. Dyskusji programowych, redakcyjnych, reportaży z terenu, relacji z ważnych wydarzeń lokalnych brak. Artykułów programowych, wykreślania nowych wizji też.

Całunem milczenia pominę też jakość zamieszczanych nielicznych relacji. Ta ostatnia dotycząca naszego oddziału – z promocji „Tek Kociewskich” w Starogardzie była mistrzostwem świata. Jest tam dobre pół kolumny niby moich wypowiedzi, z których ani jedno zdanie nie padło na tym spotkaniu i tylko mogę się domyślać, że jest to jakaś kompilacja wyrwanych z kontekstu zdań z kilku moich artykułów oraz przemyśleń autorki tej relacji, które miały udowodnić jakąś jej tezę. To jeszcze nic, najsmutniejsze, że w całej, dość długaśnej relacji nie ma ani zdania o najistotniejszych wypowiedziach i konkluzjach jakie tam padły. O ofertach współpracy tczewskiego Zrzeszenia z środowiskiem starogardzkim, o obrazie Zrzeszenia na Kociewiu, czy o idei pomorskiej właśnie…

Po przeczytaniu tej relacji aż zaniosłem do redakcji nagranie całego spotkania. W numerze majowym sprostowania i przeprosin jeszcze nie było…

To wszystko ma zastąpić segment pt. „polemiki” i, z góry przepraszam, ale dla mnie dryfujące w stronę tabloidów. O jakich to ważnych sprawach ostatnimi czasy polemizowano? Była bardzo „kulturalna” dyskusja o hymnie, listy do redakcji w sprawie wydawnictwa Rost, no i ostatnio spór o Radę Języka Kaszubskiego - pewnie z tego wszystkiego najwartościowszy, acz narodził się na łamach „Act Cassubiana” i jest prowadzony tak naukowym językiem, że pewnie całość rozumie jakieś 10 osób z grona slawistów kaszubologów. Tekściki o Kongresie Kaszubskim, to tak naprawdę felietony, z których przede wszystkim dowiadujemy się co czują ich autorzy, a o meritum niestety mało…

Ostatnio więcej o Zrzeszeniu na Kociewiu jest nawet w „Kociewskim Magazynie Regionalnym” niż w „Pomeranii”.


Pozdrawiam
Michał

Ps. Fragment o przepływie informacji natomiast mnie rozbawił. Sam pisałem co prawda, że do szerokiego grona członków Zrzeszenia informacje o jego pełniej działalności nie docierają, ale sugerowanie, że władze poszczególnych oddziałów nie maja kontaktu z Zarządem Głównym? Kurcze, jak telefonu i Internetu we wsi nie ma, to zawsze przecież mogą złożyć wniosek na piśmie w trakcie Zjazdu Kaszubów - bo tam od lat są obecni przedstawiciele 90, nierzadko pewnie i 100% aktywnych oddziałów ZKP.

No i na marginesie. Czy ktoś poza „Dziennikiem Bałtyckim” wie, by w ZKP trwała aktualnie jakaś burzliwa dyskusja o przyszłości organizacji? Gdzie? Kiedy? Kto? Ja na razie wiem o liście otwartym osoby z zewnątrz (pani Sławina) i sążnistym proteście bliskiego współpracownika pani redaktor. No plus ten wątek, aczkolwiek tu raczej dyskutują członkowie Zrzeszenia z osobami z zewnątrz. Nie ma jak medialne kreowanie rzeczywistości.

Jak rozumem, gdy przypadkiem Rada Naczelna jednogłośnie odwoła lub zachowa stołek pani redaktor, to „Bałtycki” będzie pisał – „trwa marazm w organizacji mimo burzliwej dyskusji wśród członków ZKP, jego główny organ nie podjął tematu, który rozsadza organizację”….
Remus
wysłane dnia: 8.5.2009 14:20
Aktywny użytkownik
Zarejestrowany: 21.7.2003
z:
Wiadomości: 38
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Tak sobie myślę, że córka legendarnego przywódcy Zrzeszenia zwyczajnie w świecie przegięła pisząc otwarty list do Zarządu ZKP. Pisze w nim o materii której zupełnie nie zna. Obudziła się jednym słowem po 20 latach od śmierci Ojca i niejako można odnieść wrażenie, w genach chciała przenieść wiedzę nt organizacji (zkp), i całego ruchu kaszubskiego i pomorskiego. Jeśli nawet jest możliwe komórkowe dziedzictwo, to wiedza jaką dysponuje jest grubo sprzed jednego pokolenia! Dyskusja na forum wykazała, że pani S. K. jest w błędzie dochodząc do wniosków, jakoby zk-p schodziło na kaszubskie, zaściankowe manowce. Nie zauważa wysiłku setek działaczy w pracy codziennej, nie rozumie w ogóle co udało się choćby przez ostatnie lata osiągnąć (ustawa o mniejszościach, edukacja językowa, media, rozwiązania organizacyjne... itp.). Tkwi autorka w zaklętym pomorskim kręgu, lękając się (córka zresztą też) mówiących po kaszubsku, działających na rzecz kultury, nauki, promocji kaszubszczyzny. Pomijam już, że nie dostrzega działaczy zrzeszeniowych z Kociewia czy Krajny. Ale pewnie nie powinienem się dziwić, skoro z ruchem zrzeszeniowym łączy ją jedynie pamięć po swoim śp. Ojcu. Mam nadzieję tylko, że za kolejne dziesięć lat wnuczka nie odezwie się z podobną litanią zaklęć, obarczając swoich kolegów i koleżanki z KS "Pomornii" winą, że mówią po kaszubsku, co w jej mniemaniu zakłóca integrację i komunikację w grupie! Żałosne!!!


----------------
.........

Michal
wysłane dnia: 8.5.2009 16:41
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.4.2004
z: Żulawskich Rubieży Kociewia
Wiadomości: 577
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Abstrahując od aktualnej, szczegółowej wiedzy na temat Zrzeszenia pani Sławiny Kosmulskiej, to jednak sugerowałbym koledze Remusowi nadrobienie braków w wiedzy na temat jej biografii i związków z ZKP. Bo są one o wiele większe niż tylko geny po ojcu.

I tak w czasach dawnych, gdy prezesowała „Pomoranii” (jak wspominał Stanisław Pestka – ówczesny prezes ZKP – twardo szła wtedy swoją ścieżka nie bojąc się wchodzić w dyskusje z ówczesnym szefostwem Zrzeszenia), jak i obecnych, gdzie jej osobiste zaangażowanie wielokrotnie ułatwiało organizacje wielu zrzeszeniowych imprez, zazwyczaj związanych z jej Ojcem. lub jego dziedzictwem.

Dlatego cum grano salis kolego Remus, cum grano salis…
m_narloch
wysłane dnia: 8.5.2009 17:39
Aktywny użytkownik
Zarejestrowany: 23.4.2008
z: Łąg, Śliwice,Gdynia
Wiadomości: 39
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Witam,
co do wypowiedzi pana prezesa Jabłońskiego, takie same w tonie słyszałem 18 lutego br. w Warszawie. Skoro wypowiada je jako prezes Zrzeszenia, skąd osoby postronne - nie mówiąc już o osobach zasłużonych w ruchu pomorskim jak pani Sławin Kosmulska - mają wiedzieć, że jest to li tylko prywatna opinia prezesa inna od jego opinii jako organu ZK-P?



Wracając do innego wątku - do kolegi do Remusa. "Zachwyciła" mnie ta wypowiedź, chciałbym Pana uprzejmie prosić o podanie namiarów do owych setek działaczy ZK-P aktywnych także na Kociewiu, Krajnie, w Borach.
W zasadzie wystarczy mi tylko 50, wymienionych z imienia i nazwiska, czy mógłbym prosić również o jakieś dane kontaktowe?

A na poważnie, można dyskutować, wymieniać się argumentami, ale to jak i o czym pisze kolega "Remus" dyskusją już nie jest.

Co do pani redaktor "Pomeranii", podoba mi się to pismo, lubię panią redaktor prywatnie bardzo, co nie przeszkadza mi darzyć sympatią wielu innych osób, które z nią się nie zgadzają. Próba odwołania pani redaktor, która bardzo mi się nie podoba, nie wiąże się ze sprawą bezpośrednio, tj. listem pani Kosmulskiej, jest wątkiem pobocznym w dyskusji i z jej meritum się nie wiąże.
kaszeba
wysłane dnia: 8.5.2009 21:37
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 22.10.2003
z: Dzierżążno
Wiadomości: 196
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Cieszy mnie fakt, że „Dziennik Bałtycki”, już któryś dzień z rzędu (dzisiaj był bowiem kolejny odcinek) poświęca swe łamy na problematykę kaszubską (ściślej: ruchu kaszubskiego, czy kaszubsko-pomorskiego). Wolałbym jednak, aby również inne aspekty tego ruchu były obecne na łamach tej gazety (i to codziennie), a nie tylko ciągle o tym samym. Może jednak te artykuły znamionują nowe podejście gazety do spraw kaszubskich i teraz zawsze (codziennie!) będzie można przeczytać jakiś artykuł bądź ciekawą rozmowę na tematy kaszubskie
A tak na marginesie dzisiejszej rozmowy z Andrzejem Grzybem, który został określony jako „działacz kaszubski”, można się dowiedzieć od owego działacza, że „kilka lat temu gwara kaszubska uznana została za język”, co spowodowało, że „pozostali mieszkańcy województwa mogą czuć się gorszymi synami i córkami tej ziemi, a tak być nie powinno!” Znowu więc ci paskudni Kaszubi dzielą mieszkańców Pomorza! Aby była u nas równość powinni zapewne teraz poprosić Sejm, aby znowelizował ustawę i wyrzucił z niej język kaszubski! Takie są chyba konsekwencje tych myśli. Ponadto Pan Grzyb apeluje: „Odpowiedzialność nakazuje, żeby nie dopuszczać do podobnych wpadek”. Pan Grzyb zapomniał jednak, że pozostali mieszkańcy Pomorza są w bardziej uprzywilejowanej sytuacji językowej (i nie tylko tej), bo język polski, którym się posługują jako ojczystym, ma nieco inną pozycję prawną niż kaszubski. Na wszelki wypadek rozmówca dodaje jednak, że jest „zwolennikiem różnorodności”.
Wracając do „DzB”, to najpierw proponowałbym, aby „DzB” zaczął od swojego podwórka i przestał wyłączać Trójmiasto z obszaru Kaszub. A tak na marginesie w dzisiejszym dodatku „Trójmiasto” jest „ciekawy” opis pod zdjęciem przedstawiającym gdyński pomnik (?) – parę starszych Kaszubów na ławeczce, mówiący o tym, że owa para patrzy na kamienicę, której właściciel „przed wojną w Ameryce dorobił się majątku, a potem wrócił do kraju i mimo bogactwa żył nadal jak Kaszub”. Ciekawe, na czym ma polegać ta forma życia zwana „jak Kaszub”?

PS. Moje pytanie skierowane swego czasu do Pana Macieja Narlocha jest nadal aktualne!

Dariusz Szymikowski



----------------
Dariusz Szymikowski

Alicja
wysłane dnia: 8.5.2009 22:51
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 16.1.2005
z: 3miasto
Wiadomości: 525
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Cytat:

Cytat:

Czas albo na zwrot Zrzeszenia albo na jego dalszą marginalizację... problemem jest oderwanie się działaczy ZK-P od autentycznych problemów regionu


Może i marginalizacja, ale - ceterum censeo - polecam lekturę zestawień dofinansowania projektów "mniejszościowych" przez MSWiA.


Przepraszam, już doprecyzowuję - chodziło mi o marginalizację społeczną, moralną, brak zainteresowania i wpływu na aktualne problemy Kaszubów, świadome uciekanie od kontaktu z masami.

Absolutnie nie miałam na myśli marginalizacji w biegu o hurtowe trzepanie kasy z publicznej kiesy pod pretekstem rozwoju Kaszub! W tym ta organizacja ma laur zaiste platynowy!


----------------
Ścinanie Kani na DVD
Kaszubski Socjalistyczny Portal Informacyjny

http://a2.mukor.net

mkwidzinski
wysłane dnia: 9.5.2009 1:57
Dobrzińc Najich Kaszëb
Zarejestrowany: 27.6.2003
z: Kaszëbsczi zemi
Wiadomości: 467
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Witóm

@ Dark Czôpiewsczi
Cytat:
A dze jô cos taczégò gôdajã ?

Në, tak prosto tegò nie piszesz, le bãdze doch ùtczëwim ë przëznôj, że doch to sugerëjesz ("...co do tzw. "Kociewia"..", "...tzw. "Kociewiacy" ...", "..."tzw. Kociewie"...").
Z tima prôwdama to téż mòże bëc wszelejakò Dark.
Dlô mie n.p. dzywné je pisanié ò Słowińcach, le tuwò móm zwëczajno z lëdzama z ti òbeńdë gôdóné ë dlô tich je to nieznóné słowò, òni gôdają ò tim, że tam żëlë Kaszëbi.
Jeżlë równak Kòcéwiôcë są ti dbë, że nie są Kaszëbama to mają do tegò prawò, a jô to achtëjã.

@Darek Szymikowski

Cytat:
A tak na marginesie dzisiejszej rozmowy z Andrzejem Grzybem,(...)
można się dowiedzieć od owego działacza, że „kilka lat temu gwara kaszubska uznana została za język”..

Co zresztą powtarza parę razy w tej rozmowie do znudzenia jak mantrę. Tu akurat Pan Grzyb jest konsekwentny i zdania nie zmienił chyba od lat; nie można jednak mówić o akceptacji ustawy regulującej status prawny języka kaszubskiego, a co za tym idzie i samych Kaszubów. Czy przy takim spojrzeniu na bogactwo kulturowe Pomorza możemy jeszcze mówić o idei pomorskiej? Rozmowa z Panem Grzybem zawiera sporo negatywnego ładunku, który niestety dzieli, a nie łączy mieszkańców Pomorza.
Niestety opublikowana w DzB rozmowa jest pokłosiem opublikowanego w tym wątku listu otwartego. Obawiam się, że może być jeszcze gorzej.
"Kwestia kaszubska" nie jest nowa i wciąż powraca. Odnoszę wrażenie, że zniknie dopiero wtedy gdy ślad po nas zaniknie,a pozostaną po naszej kulturze jedynie muzea.

Pozdrawiam serdecznie

Marek Kwidziński


----------------
Ò mòwa starków nad twój zwãk
nick lepszégò nicht ni mô!
Jô lubiã ce, móm ò ce lãk,
ce stracëc strach mie zjimô.


Jan Trepczik

fmeier
wysłane dnia: 9.5.2009 16:02
Zarejestrowany użytkownik
Zarejestrowany: 9.5.2009
z: Pomorze
Wiadomości: 7
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Nie jestem w stanie zrozumieć argumentu, że skoro Lech Bądkowski przyznał się do porażki w budowaniu Wielkiego Pomorza to trzeba zrezygnować z tego projektu.
Po pierwsze, to były inne czasy kiedy to Pomorze było podzielone na wiele słabych, centralnie kierowanych województw, władza nie sprzyjała realizacji projektu a ruchy regionalne były tłumione.
Po drugie, po 1989 mamy władze demokratyczne, które mimo tego wszystkiego złego co można na nie powiedzieć to nie robią takich przeszkód jak komuniści.
Po trzecie, jesteśmy w UE, która z różnych przyczyn wspiera ruchy regionalne i regionalizm sam w sobie. Można się spierać co do genezy tej postawy, ale czemu jej nie wykorzystać do swoich celów (mam na myśli cele pomorskie, na pewno nie jednostkowe).
Po czwarte, mamy województwa-regiony, co prawda jest ich nadal trochę za dużo, ale są one mocniejsze i samodzielniejsze niż wcześniej. Można rozumieć brak satysfakcji z granic, ale to nie upoważnia to zaniechania prób och przekraczania we własnych celach.

Niezrozumiałe jest to całe zamieszanie wokół listu p. Sławiny Kosmulskiej. Wskazała jedynie na tendencje, która jest obecna i dobrze widoczna z zewnątrz. Piszę to jako obserwator. Ktoś wcześniej wspomniał o cudownej cesze demokracji jaką jest możliwość działania i stworzenia własnej organizacji pomorskiej. Zgoda, ale dlaczego w takim razie ZKP mimo twierdzeń, że jest również pomorski nie robi nic w kierunku wykorzystania swojego potencjału, który jest chociażby w nazwie. Pod pewnymi warunkami strach o kaszubskość Kaszub jest nieuzasadniony. Jeśli ktoś się nie zamyka na innych i nie próbuje ich odstraszyć to nie ma się czego bać. Niestety tak to wszystko jest skonstruowane, że akcja pociąga za sobą reakcję. Jeśli Kaszubi będą zamykać się na innych to oczywiście będą zamknięci, ale od zewnątrz. Nic to nie da. Nikt nie każe rezygnować ze swojej tożsamości w imię dialogu z innymi mieszkańcami Pomorza.

A propos mieszkańców Pomorza to przykro jest czytać, że prawa do decydowania o tym regionie mają tylko Kaszubi i ewentualnie Borowiacy (którzy niekoniecznie są Borowiakami tylko Kaszubami) no i ewentualnie Kociewiacy. Pomorze jest ten zamieszkane przez ludzi, którzy przybyli tu z różnych rejonów Polski, także z Wilna. Nie można o nich zapominać, ponieważ tutaj się osiedlili i tutaj urodziły się ich dzieci. Nie można o tym zapomnieć, szczególnie teraz kiedy budzi się świadomość Nowych Pomorzan. To nie jest ruch odgórny tylko czysto oddolny. Młodzi zyskują świadomość swojej przynależności do tego regionu, tutaj mają swoje miejsce w świecie, do którego chcą wracać. Okres PRLu przyniósł wielkie przeniesienia ludności, wszyscy zostali wymieszani. Władze ZKP powinny przyjąć to do wiadomości i dopuścić do działania w ramach organizacji również tych ludzi. Daje to wielką szanse dla samego ZKP i idei Lecha Bądkowskiego (Wielkie Pomorze). Tygiel kulturowy jaki powstał nie jest zjawiskiem nadchodzącym tylko jest już czymś co się dzieje i zmienia ten region. Można wykorzystać nową krew do większych celów. Nie mam zamiaru tu nawoływać do pozbawienia Kaszubów ich przewodniej roli w ZKP, Nowi Pomorzanie powinni być świadomi roli (co za tym idzie uszanować ją) rdzennej ludności, która jest tu od wieków i powinni połączyć swoje siły.

Co do działań społeczno-gospodarczych ZKP. To z całym szacunkiem, nawet jeśli one są na papierze to tego nie widać w terenie. Specyfika tych działań nie polega na słowach, ale na czynach, z których powinno się rozliczać. Przykro patrzeć jak nawet stocznie upadają i nic z tym nie można zrobić.

Na końcu chciałbym podziękować p. Sławinie Kosmulskiej za ten list. Mam nadzieję, że nie jest napisany tylko po to, żeby bronić redaktor Pomeranii. W zasadzie to jestem pewien, ponieważ córka Lecha Bądkowskiego, człowieka, który zawsze swoimi zamysłami obejmował szerszy kontekst, nie mogła napisać takiego listu w obronie tylko jednej osoby.

Mam nadzieję, że coś się ruszy i mimo braku bata nad sobą (Polacy zawsze lepiej działali jako opozycja do mocniejszych) zmieni się coś w regionie na lepsze i znacznie szybciej, wykorzystując cały potencjał tak zasłużonej organizacji.


----------------
Pomorze jest jedno, niepodzielne, ciągnie się od Strzałowa po Elbląg, od Bałtyku po Drwęcę , Wisłę, Noteć, Wartę, Odrę i Zaodrze- oraz stanowi całość etniczną, historyczną, gospodarczą i administracyjną.

Michal
wysłane dnia: 9.5.2009 19:43
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.4.2004
z: Żulawskich Rubieży Kociewia
Wiadomości: 577
Re: LIST OTWARTY PANI SŁAWINY KOSMULSKIEJ
Drodzy Państwo kwestia pomorskości Zrzeszenia w najogólniejszym zarysie jest dość banalna. Zrzeszenie tym bardziej będzie otwarte na pozakaszubską problematykę pomorską im więcej będzie aktywnych członków spoza Kaszub (tudzież aktywnie pozakaszubską problematyką pomorską się interesujących). Dziś proporcje te najlepiej oddaje skład Rady Naczelnej – na 61 członków są tylko dwie osoby reprezentujące oddziały niekaszubskie.

I teraz wystarczy wyobrazić sobie najprostszy model kreowania aktywności Zrzeszenia – jako sumy pomysłów i działań inspirowanych przez zrzeszeniowe „organy” i wynika nam jasno, że na trzydzieści potencjalnych pomysłów rodem z Kaszub mamy jeden z Kociewia. To sprawa czysto teoretyczna, nie mniej dla wszelakich dyskusji o ZKP fundamentalna. Bo kto miał okazję w uczestniczeniu w dyskusjach różnych ponadoddziałowych formalnych i nieformalnych gremiów Zrzeszenia (od „organów", przez komisje tematyczne Rady Naczelnej, przez różnego rodzaju dyskusje i konferencje), ten wie, że zdecydowana większość uczestników żyje swoimi, kaszubskimi problemami i poglądami.

Trudno sobie wyobrazić, od jakiegoś Kaszuby z Żukowa wymagać, by na jakiś kwestie patrzył jak Kociewiak, czy mieszkaniec Borów. Pomorskość takich spotkań i działań osiągnąć można, tylko i wyłącznie, poprzez udział w nich osób mających inny niż koledzy z Kaszub punkt widzenia, inne doświadczenia itp. itd. Ich pomorskość powinna się przede wszystkim objawiać włączaniem w inicjatywy i pomysły płynące z innych części Pomorza (tak jak moja pomorskość objawia się zainteresowaniem i działaniem w sprawach kaszubskich).

Tylko przy takim konstruktywnym ścieraniu się kaszubsko-kociewsko-krajeńsko-wielkomiejskich różnic, może kreować się faktyczną (a nie tylko deklaratywna) pomorska, tak tożsamość, jak i perspektywa. Znajomość perspektyw sąsiadów z innych subregionów oraz poczucie wspólnoty celów i działań, jest najlepszą drogą do pomorskości Kaszubów, Kociewiaków, Borowiaków...

Świetnie to wskazuje statut Zrzeszenia, gdzie jasno jest napisane, że każdy z członków organizacji (bez względu na jego kociewskość, kaszubskość czy inną ...ość) ma realizować jego cele. Wszystkie, a więc, tak samo dbanie o język kaszubski, jak i o pozostałe dialekty pomorskie itp. itd. Tak jak moim, jako członka ZKP, psim obowiązkiem jest działanie na rzecz języka kaszubskiego (co rzecz jasna nie jest moim osobistym priorytetem), tak psim obowiązkiem kolegów Kaszubów powinno być zajmowanie się np. stanem gwary kociewskiej.


Tak, jak pisałem powyżej przynajmniej od kwietnia 2007 roku, tak ja osobiście, jak i moi koledzy z Tczewa, czujemy, że dla naszych kociewskich spraw prezentowanych i dyskutowanych na Radzie Naczelnej, czy Zarządzie Głównym jest duże zrozumienie i zaangażowanie, znacząco większe niż to miało miejsce jeszcze w poprzedniej kadencji (choć rzecz jasna zawsze mogło by być większe).

Ale głos naszego oddziału to jedynie głos jednego z 30 aktywniejszych partów. Głos naszego przedstawiciela do RN, to głos jednego z 61 jej członków...

Clou problemu tkwi w tym, o czym napisałem na początku: dziś w Zrzeszeniu brakuje osób, członków i działaczy, którzy by kaszubskim kolegom pokazywali w codziennych kolejnych działaniach i dyskusjach (a nie tylko w programowych tekstach tego czy innego kongresu) punkt widzenia z innych części Pomorza.

I tu wkraczamy w zaklęty krąg, w który ZKP wpadło dobrą dekadę temu. Głos Andrzeja Grzyba nie jest w pełni reprezentatywny dla większości aktywnych działaczy kociewskich, którzy mogli by potencjalnie włączyć się w działalność naszej organizacji. Jest to głos wyważony i pełen zrozumienia (choć niekoniecznie akceptacji) dla kaszubskiego punktu widzenia – co bez wątpienia jest skutkiem niegdysiejszego aktywnego uczestnictwa pana senatora w pracach Zrzeszenia. Przeciętny, w miarę reprezentatywny głos, głosił by twardo, że na Pomorzu nie ma miejsca na żadne wspólne inicjatywy z Kaszubami, bo to zdrada kociewskości jest!

Wielokrotnie na tczewskim podwórku byliśmy obrażani za sam fakt, że działamy w jednej organizacji z Kaszubami. Notabene w mieście nasz oddział ma ciągle ksywę „Kaszubi” (acz na stanie mamy bodajże jednego, jedynego członka z korzeniami kaszubskimi, a przez ostatnie pięć lat, zorganizowaliśmy (dokładniej pomogliśmy zorganizować) jedną, jedyną imprezę poświęconą Kaszubom.

Dlatego jeżeli ktoś chce naprawdę wspierać nasze działania w odbudowie „pomorskiego” skrzydła Zrzeszenia, to powinien nie tyle przekonywać osoby, które faktycznie na pierwszym miejscu stawiają Kaszuby, co:

1. Pomóc w aktywizacji struktur ZKP poza Kaszubami i przyciąganiu do niego członków chcących zajmować się nie kaszubskimi, lub ogolnopomorskimi działaniami.

2. Dążyć do jak najpełniejszego reprezentowania pozakaszubskich struktur ZKP we władzach. Nic tak skutecznie nie zatrzyma jakichś kaszubskocentrycznych sformułowań tego, czy innego przednika, niż cięta riposta jego zastępcy, tudzież całego zarządu.

3. Działać na rzecz rzeczywistego, sprawiedliwego i pełnego zrozumienia, przedstawiania obecnych priorytetów (zwłaszcza językowych) społeczności kaszubskiej na całym Pomorzu.

4. Unikać kreowania sztucznych podziałów (a niestety tego rodzaju działaniem były choćby rzeczone publikacje w „Dzienniku Bałtyckim”, tudzież opisana powyżej skandaliczna i manipulacyjna relacja z promocji „Tek Kociewskich” w Starogardzie [do wszystkich osób urażonych tak ostrym sformułowaniem – dysponujemy pełnym nagraniem i rzecz jest w 100% sprawdzalna].

5. Kreować działania obejmujące swoim zasięgiem całe Pomorze.

I najtrudniejsze:

6. Budować pozytywne relacje partnerskie i współpracę z lokalnymi organizacjami regionalnymi spoza Kaszub.

Więc jak chcemy rzeczywiście dyskutować o tym problemie, a nie tylko płakać nad tym, że się źle dzieje, to powinniśmy skupić się właśnie na tych węzłowych kwestiach.

Pozdrawiam

Michał

Ps. Co do poglądów Lecha Bądkowskiego, to przypomnę o czym onegdaj mówiłem w Toruniu. Proszę się nie koncentrować tylko na jego pismach z lat czterdziestych, lub conajwyżej sześćdziesiątych. Jeszcze na początku lat osiemdziesiątych m.in. na łamach „Pomeranii” prezentował on dość zmodyfikowaną wizję regionalizmu pomorskiego oraz „Wielkiego Pomorza” gdzie w pełni uwzględniał zmiany jakie zaszły po 1945 r. M.in. była tam też oferta dla „antków” i „wilniuków”!
« 1 2 (3) 4 5 6 7 »
| Od najnowszych Poprzedni wątek | Następny wątek | Top

 
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002