Wiadomości - Miesięcznik "Pomerania" - "Pomerania" 12/2008
Losowe zdjęcie
Foto sprzed wòjnë
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Miesięcznik "Pomerania" : "Pomerania" 12/2008
Wysłane przez: sgeppert dnia 9.12.2008 23:00:00 (2531 odsłon)

Pomerania 07-08/2008Dużo dała mi do myślenia rozmowa, jaką odbyłem niedawno z jednym z bardziej znanych działaczy zrzeszeniowych. Treścią dyskusji były początki Zrzeszenia Kaszubskiego i mój rozmówca zapytał, jak to się stało, że jako jeden z pierwszych powstał oddział w Chojnicach. Tak daleko od Gdańska, w innym wówczas województwie? – dziwił się, a w podtekście czaiło się powątpiewanie, iżby gdzieś tam na południu byli prawdziwi Kaszubi. Przekonywałem, że idee żyją w nieokreślonej przestrzeni, nie znają pojęcia granic. Przeszedłem do konkretów, wspomniałem o związanym z Chojnicami Stefanie Bieszku, o aktywności Bernarda Szczęsnego... – „Jaki Szczęsny, ten zegarmistrz z Kartuz?” – dopytywał. Zapewne brzmi to jak anegdota, ale wywołuje raczej gorzką refleksję, że bez znajomości istoty i dziejów ruchu kaszubskiego nie można budować jego przyszłości. Patrząc na własne tylko gniazdo, trudno ogarnąć całość i znaleźć właściwy kierunek. Bo oprócz tych, co na „nordze” i w „strzednich strónach”, jesteśmy jeszcze „my, Kaszubi z sąsiedniego powiatu”. (Zaprzeszłe dzieje - felieton Kazimierz Ostrowskiego)



Pomerania - miesięcznik wydawany przez Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Redakcja: 80-837 Gdańsk, ul. Straganiarska 21-22, tel. 058 3012731, e-mail red.pomerania@wp.pl



2. Listy
„Śmierć” Lubiany? Katarzyna Knopik i Grzegorz Świtała słusznie napisali w „Pomeranii” (nr 10/2008, s. 13), że „promować Kaszuby” (fragment tytułu artykułu) można na różne sposoby, np. „wyjeżdżając do rodziny czy znajomych w innych częściach Polski (prościej byłoby powiedzieć: „w Polsce” – JK) lub świata (…) warto (…) pamiętać” o prezencie, np. w postaci „porcelany z kaszubskimi wzorami”. Szkopuł w tym, że w żadnym sklepie z porcelaną nie znajdziesz tej kaszubskiej z Łubiany.
Dr inż. Benedykt Karczewski, gdy był I zastępcą dyrektora ZPS „Lubiana”, spowodował rozpoczęcie produkowania porcelany stołowej z kaszubskimi wzorami. Tak bardzo spodobały się te kaszubskie filiżanki, talerze, wazony…, że wkrótce stanowiły one nawet 25 procent całości produkcji zakładów.
Ale – jak mawiają liberałowie – wolny rynek jest dobry na wszystko. Także jest dobrym narzędziem uśmiercania tego, co niestandardowe, niezunifikowane, indywidualne.
Janusz Kowalski
O Remusie raz jeszcze. Tropienie wątków związanych z Remusem zdaje się nie mieć końca. W październikowym numerze „Pomeranii” redaktor Edmund Szczesiak pokusił się o sporządzenie listy osób noszących takie właśnie imię bądź nazwisko, zaczynając swoją wyliczankę od bohatera książki amerykańskiego pisarza Joela Chandlera Harrisa. Zestawienie to, choć imponujące, siłą rzeczy jest niekompletne. Na szczęście na jego uzupełnienie nigdy nie jest za późno.
Marek Adamkowicz


3. Kazimierz Cebulak, Memento mori polderom depresyjnym
W związku z ogłoszeniem przez sejmiki województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego roku 2008 jako Roku Żuław, w Nowym Dworze Gdańskim zorganizowana została od 29 do 31 sierpnia br. impreza pod angielską nazwą Open Delta (Otwarta Delta). Przy okazji miała miejsce konferencja popularnonaukowa „Wokół Rzek”, do której zgłosiłem referat: „Delta Wisły otwartym muzeum hydrotechniki i ojczyzną przybyszów”. Uznałem bowiem, że nadarza się świetna okazja do pogłębionej refleksji na temat dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego tego wspaniałego regionu.
W zaproszeniu na konferencję stwierdzono między innymi, że uroda Żuław Delty Wisły nie jest zwykła, bo ukryta, zakodowana w krajobrazie, którego nieodłączną częścią są rzeki, kanały i rowy. Od siebie dodaję: także poldery (tereny odpompowane i osuszone ludzką ręką)
z depresjami, wały, pompownie oraz inne urządzenia hydrotechniczne i melioracyjne.

8. Longin Malicki, Problemy etnograficzne Żuław
Rys geograficzno-historyczny. Wypada zacząć od stwierdzenia, iż Żuławy są pod względem krajobrazowym, jak też wartości historycz­no-kulturowych, struktury etnicznej i gospodarczej oraz wielo­ma innymi aspektami – jedyne w swoim rodzaju. Równocześnie zaś trzeba silnie zaakcentować, że dorobek naszej literatury nauko­wej z zakresu tematyki żuławskiej w ogóle jest wręcz żenująco ubogi.
Geograficznie biorąc, teren Żuław ograniczają na północy wody Zatoki Gdańskiej, na zachodzie otacza go Wysoczyzna Kaszubska, na południu sięga on rozwidlenia Wisły z Nogatem, a na wschodzie dotyka Wysoczyzny Elbląskiej.

13. Iwona Joć, Jak nadać charakter Żuławom?
W poszukiwaniu tożsamości współczesnych mieszkańców Żuław udali się na te płaskie tereny, pod opieką naukowców, studenci z: filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Politechniki Gdańskiej. Swoje wnioski z wywiadów z Żuławiakami zaprezentowali na sesji naukowej, jaka 15 listopada br. odbyła się w gdańskim Muzeum Narodowym. Okazje do jej zorganizowania były dwie: 50-lecie Oddziału Etnografii Muzeum (jego pierwszy kustosz, Longin Malicki, swoją pracę na Pomorzu zaczął właśnie od Żuław) oraz trwający jeszcze Rok Żuław.

14. Agnieszka Żur, Tożsamość kulturowa Żuławiaków
Powojenna historia Żuław to przesiedlania, zmaganie się z naturą kolejnych pokoleń rolników, wreszcie odnajdowanie swojego miejsca do życia w nowym regionie i krajobrazie. W zawirowaniach migracyjnych i repatriacyjnych zarówno osadnicy z głębi Polski, jak i przybysze „zza Buga” stanęli przed koniecznością odnalezienia nowej tożsamości. Czy im się to udało?
Badania przeprowadzone przeze mnie od 14 do 23 lipca 2008 roku na terenie Nowego Dworu Gdańskiego, Orłowa, Lubieszewa, Stawca i Brzózek miały na celu rozpoznanie świadomości obecnych mieszkańców Żuław. Analizując zebrane materiały pod kątem identyfikowania się ludności z regionem, mogłam zauważyć wyraźny podział społeczności na dwie grupy. Pierwszą stanowi pokolenie pionierów, osadników i przesiedleńców (głównie z „polskiej” Ukrainy), u których, mimo lat spędzonych na Żuławach, wciąż tkwi pamięć „tamtego”. Natomiast grupa druga to ludzie już urodzeni i tym samym pełniej zakorzenieni na Żuławach.

16. Andrzej Mróz, Pętla szansą dla Żuław
Rok 2008 marszałkowie województwa pomorskiego Jan Kozłowski i warmińsko-mazurskiego Jacek Protas ogłosili Rokiem Żuław. Nie obyło się bez prezentu dla wyróżnionego regionu – i to wartego blisko 84 mln zł. Realizacja Pętli Żuławskiej, o nią bowiem chodzi, służyć ma nie tylko mieszkańcom regionu.
Projekt dostał zielone światło, zdobywając pierwsze miejsce w Programie „Innowacyjna Gospodarka” oraz rekomendację Ministerstwa Gospodarki. Po weryfikacji wpływu na środowisko, jego realizacja ma się rozpocząć w połowie przyszłego roku.

17. Andrzej Mróz, Kanał w poprzek Mierzei
Przekopanie kanału w Skowronkach na Mierzei Wiślanej miałoby, według części ekspertów, uniezależnić polską żeglugę od „widzimisię” Rosjan, cyklicznie blokujących Cieśninę Pilawską w okolicy Bałtijska. Opublikowane niedawno studium wykonalności tej inwestycji nie rozwiało jednak niepokojów i zastrzeżeń mieszkańców.
1100 metrów długości, ponad 20 metrów szerokości i 5 metrów głębokości kanału planowanego w Skowronkach (gmina Sztutowo, powiat nowodworski) wywołuje niemałe emocje zarówno u mieszkańców części lądowej Żuław Wiślanych (Sztutowo, Kąty Rybackie), jak i części półwyspowej (Skowronki, Krynica Morska). Studium wykonane przez pracowników Urzędu Morskiego w Gdyni jest obecnie omawiane podczas debat społecznych z przedstawicielami lokalnych samorządów i z ludźmi zamieszkałymi w sąsiedztwie planowanego miejsca przekopu. Dyskusje nie są łatwe i przyjemne, czego dowodem było spotkanie w hotelu Kahlberg w Krynicy Morskiej.

19. Grzegorz Gola, Kampania wyborcza (felieton)
Apeluję do potencjalnych kandydatów na europosłów, posłów zwykłych, radnych, prezydentów, burmistrzów i wójtów, do wszystkich, którzy chcą być gdziekolwiek i kiedykolwiek demokratycznie wybrani: rozpocznijcie wreszcie kampanie wyborcze! Proszę o to w imieniu nas, wszystkich wyborców. Zacznijcie coś robić! Dajcie się poznać z jak najlepszej strony! Zaraz! Tu i teraz!
Po zakończeniu wszelkich głosowań (nieważne, kogo wybieraliśmy) słyszymy zapewnienia, że kolejną kampanię wyborczą trzeba zacząć natychmiast, bez czekania przez długie lata kadencji. I rzeczywiście, następni w kolejce kandydaci do władzy powinni ujawniać się jak najszybciej. Rozeznanie, kto tak naprawdę nadaje się do sprawowania ważnych urzędów, powinna dawać rzetelna praca przynajmniej z okresu kilku lat. Czyli to nie „konkurs piękności” i na dwa miesiące przed pójściem do urn powinien decydować o decyzjach wyborców.

20. Artur Jabłoński, My, Kaszubi w Europie
Przemawiając w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej w dniu 11 czerwca 1999 roku Jan Paweł II powiedział: „Nową jedność Europy, jeżeli chcemy, by była ona trwała, winniśmy budować na tych duchowych wartościach, które ją kiedyś ukształtowały, z uwzględnieniem bogactwa i różnorodności kultur i tradycji poszczególnych narodów”. To przesłanie dotyczy każdego Europejczyka, nas – Kaszubów – także. Odkąd po latach zniewolenia i odmawiania nam pełni praw obywatelskich w komunistycznym państwie oraz po kilkunastoletnim okresie przemian demokratycznych w III Rzeczpospolitej staliśmy się ponownie częścią wspólnoty europejskiej, winniśmy aktywnie włączać się w jej struktury i proces integracji. A w tym kontekście powinniśmy na nowo zdefiniować priorytety i określić cele ruchu kaszubskiego.

22. Tadeusz Gleinert, W sprawie Aleksandra Arendta i Gryfa Pomorskiego
W ostatnich latach ukazały się dwie ważne książki o pomorskiej konspiracji pod okupacją hitlerowską. „Polska podziemna na Pomorzu w latach 1939-1945” Bogdana Chrzanowskiego, Andrzeja Gąsiorowskiego i Krzysztofa Steyera przedstawia lokalną konspirację od jej początków, a nawet od czasu planowania struktur podziemnych jeszcze przed wybuchem II wojny. Z tej bardzo rzetelnie napisanej monografii dowiadujemy się, jak Pomorze i Wolne Miasto Gdańsk były przygotowane do działań konspiracyjnych, na czym polegała specyfika warunków okupacyjnych na Pomorzu w porównaniu z innymi obszarami Polski itd. Możemy też zapoznać się z działalnością wszystkich istniejących na Pomorzu grup oporu (duża część książki mówi o największej organizacji – Gryfie Pomorskim). Sporo miejsca poświęcono również zwalczaniu partyzantów przez hitlerowski aparat przemocy (Gestapo). Ostatni rozdział przybliża wiedzę o losach konspiracji pomorskiej po wojnie. Jednak nie znalazły pełnego wyjaśnienia np. kontrowersje wokół osoby Aleksandra Arendta.

23. Tomasz Żuroch-Piechowski, 10 pytań do Mariana Lemańskiego
Po lekturze artykułu Mariana Lemańskiego „W sprawie »Wyznań prowodyra«” (Pomerania nr 10/2008, s. 16), w którym polemizuje on z niektórymi moimi tezami, inne mi jedynie przypisując, czuję się zobowiązany do zadania Autorowi tego tekstu następujących pytań:
1. Czy krytykowanie niektórych wypowiedzi pojedynczych kapłanów Kościoła katolickiego i prośba o uwzględnienie w ZKP faktu, że nie wszyscy Kaszubi są rzymskimi katolikami, równoważne jest z „obsesyjnym antykatolicyzmem”, który przypisał Pan mnie – autorowi publikującemu m. in. w jezuickim „Przeglądzie Powszechnym”, „Tygodniku Powszechnym”, „Gościu Niedzielnym” i „Więzi”, a nie np. „Faktach i Mitach” ?
2. Czy dopominanie się o wysłuchanie głosu mniejszości (pośród Kaszubów) jest jednoznaczne z naruszaniem praw większości? Może to zbędna strata energii, skoro „demokracja to przecież wola większości, a nie wszystkich co do sztuki”?

24. Dariusz Wiliński, Kolorowi inaczej
Od lipca 2004 roku na terenie Somonina funkcjonują Warsztaty Terapii Zajęciowej dla młodzieży specjalnej troski. W rehabilitacji społecznej, zawodowej i medycznej tej grupy pomagają m.in. pracownie: technik różnych i witrażu, komputerowa (redagowanie własnej gazetki), plastyczna (wyroby z gliny), kowalstwa artystycznego (proste czynności ślusarskie), „ogrodniczo-hodowlana” (tematyczne wyklejanki z papieru) i gastronomiczna (przygotowywanie wspólnych posiłków). Największe osiągniecie warsztatów stanowi jednakże Kolorowa Orkiestra, powstała w marcu 2005 roku, działająca w oparciu o zasady muzykoterapii.

25. Kazimierz Ostrowski, Zaprzeszłe dzieje (felieton)
Podczas pierwszej podróży prezydenta Stanisława Wojciechowskiego na Pomorze, w kwietniu 1923 r., w Dziemianach zjawiła się również delegacja z Chojnic. Przewodniczący Rady Miejskiej Feliks Kopicki, rodem z Połczyna k. Pucka, wejherowski filomata, mówił wówczas tak: „My Kaszubi z południowej połaci Kaszub, to jest obywatele sąsiedniego powiatu chojnickiego ubolewamy, że nie mamy szczęścia witać, przyjmować i gościć kochanego przewodnika naszego narodu w granicach swego powiatu (...)”. Prezydent Wojciechowski odwiedził Chojnice i powiat dopiero w sierpniu następnego roku, witany uroczyście w każdej miejscowości na trasie przejazdu, zapoznawał się z miejscowymi problemami, miał czas na spotkania z przedstawicielami stowarzyszeń. Przypominają się przedwojenne wizyty prezydentów RP, gdy obecny nasz prezydent odbywa podniebną podróż po kraju z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości, a – jak mówią wtajemniczeni – głównie w celu „ocieplenia” swego wizerunku w oczach rodaków.

26. Sławomir Kitowski, Historia Teatru Muzycznego (3)
W poprzednim odcinku opisałem dekadę Teatru Muzycznego 1983-92, nazywaną często jego złotą erą. Pod kierunkiem artystycznym Jerzego Gruzy w porywający sposób zrealizowane zostały wówczas największe światowe tytuły musicalowe: „Skrzypek na dachu”, „My Fair Lady”, „Jesus Christ Superstar”, „Les Miserables”, „Człowiek z La Manchy”. Tak wysokiej pozycji artystycznej nie osiągnął wtedy żaden teatr muzyczny w Polsce, a Gdynia została okrzyknięta polską stolicą musicalu.
Z perspektywy czasu analizowanie tego fenomenu, który zrodził się w trudnych dla społeczeństwa latach 80., może być ciekawym zajęciem dla teatrologów, pasjonatów sztuki musicalowej i socjologów.

28. Witold Ossowski, Dar profesora Kircheima
W poniedziałek 17 listopada br. w gdańskim Domu Uphagena przy ulicy Długiej 12 swego zakończenia doczekała się niezwykła historia pięknej XVIII-wiecznej szafy sieniowej. Jej dotychczasowy właściciel – profesor Hartmut Kircheim, obywatel Heidelbergu w Niemczech – ofiarował mebel mieszkańcom Gdańska, czyli miasta, w którym została wykonana.
Dar profesora Kircheima jest bardzo cenny. W gdańskich muzeach można obejrzeć zaledwie kilka obiektów podobnego typu. Imponuje hojność darczyńcy, który mógł przecież starać się o sprzedaż zabytku na rynku antykwarycznym, gdzie z pewnością znalazłby nabywcę gotowego zapłacić niebagatelną sumę. Władze miasta w dowód uznania nagrodziły profesora Medalem Prezydenta Gdańska, a Dom Uphagena zorganizował na jego cześć uroczystość, podczas której wysłuchano krótkiego koncertu fortepianowego i przybito tabliczkę pamiątkową we wnętrzu szafy.

29. Marek Adamkowicz, Będą bić razem
W październikowym numerze „Pomeranii” ks. Zygmunt Iwicki zaprezentował losy XVII- i XVIII-wiecznych dzwonów z kościoła św. Mikołaja w Łęgowie, wywiezionych w głąb Niemiec w czasie ostatniej wojny. Nie trzeba było długo czekać na dopisanie kolejnego rozdziału w ich historii.
1 listopada, w święto Wszystkich Świętych, do podpruszczańskiej miejscowości powrócił z Augsburga najstarszy z zabytkowych obiektów. Sprowadzenie dzwonu ulanego w 1625 roku to efekt wielomiesięcznych, intensywnych starań dawnych i obecnych mieszkańców wsi. Wśród nich szczególnie wyróżnili się Volker Lux oraz Ryszard Pawłowski, którzy tak długo wydeptywali ścieżki w państwowych i kościelnych instytucjach niemieckich, dopóki nie załatwili wszystkich niezbędnych dokumentów. Do konieczności zwrotu obiektu udało się im przekonać m.in. bp. Augsburga, Waltera Mixę.

29. (ij), Kartuzianie za „wielką wodą”
Dla delegacji z Kartuz – burmistrz Mirosławy Lehman, przewodniczącego Rady Miejskiej Jerzego Pobłockiego i Franciszka Kwidzińskiego, kierownika zespołu folklorystycznego Kaszuby – uczestniczącej w obchodach 150-lecia emigracji kaszubskiej w Kanadzie, pobyt w kraju klonowego liścia był okazją do promocji Kaszub za „wielką wodą”. Jako specjalni goście byli oni przyjmowani z honorami w wielu miejscach. Oprócz uczestniczenia w głównej uroczystości, brali udział m.in. w nagraniach telewizyjnych i radiowych (dla Telewizji Polonia i Radia Polonia) oraz w spotkaniu w Mississauqa z członkami tamtejszego Stowarzyszenia Gdańszczan.

30. Marek Adamkowicz, Od improwizacji do mistrzostwa
Są piękne, a zarazem tajemnicze. Nie pokazują wszystkiego wprost, zostawiając margines niedopowiedzenia – tak najkrócej opisać można prace Bogdana Grotha, tapicera z Pruszcza Gdańskiego, który kilka lat temu poświęcił się pasji fotografowania. Patrząc na jego zdjęcia, nie ma wątpliwości, że wybór tego właśnie hobby przyniósł regionalnej kulturze ogromną korzyść. Pan Bogdan jak mało kto potrafi pokazać, że Pomorze to kraina magiczna, godna nieustannego poznawania i zachwytu.
Sięgając do początków jego przygody z aparatem, trudno uwierzyć, że zaczęła się ona od zwykłej... irytacji.

I–XII „Najô ùczba” – edukacyjny dodatek do „Pomeranii”

31. Sylwia Bykowska, Powojenna rehabilitacja w województwie gdańskim
Jednym z zasadniczych dążeń władz powojennego województwa gdańskiego było przeprowadzenie rehabilitacji osób wpisanych w czasie okupacji na Niemiecką Listę Narodowościową (NLN, Volksliste) [Volkslistę], czyli szybka i skuteczna repolonizacja ludności autochtonicznej.
Rozmieszczenie polskiej ludności rodzimej w województwie gdańskim w 1945 roku szacowano następująco: a) obszar byłego Wolnego Miasta Gdańska – 30 tys.; b) tzw. powiaty stare – czyli gdyńsko-grodzki, kartuski, kościerski, morski (wejherowski), starogardzki oraz tczewski – 350 tys.; c) tzw. zachodnie powiaty przyłączone (sławieński, miastecki, słupski, lęborski, bytowski) – 12 tys.; d) tzw. wschodnie powiaty przyłączone (elbląski, malborski, sztumski, kwidzyński) – 15 tys., z czego 10 tys. przypadało na powiat sztumski.

35. Maria Roszak, Ropuchy (opowiadanie kociewskie)
Wéw Małżewku je taki jedan park za czasów ksiańcia Sambora abo poniemniecki, Bóg jedan wié. Tamoj só drzewka, kwsiatki (wiosnó take żółte i modre), jedna żelazna stara beczka wkopana wéw ziamnia, jakeś cudaczne groby (raz tamoj pujka pochoweli jak go psión zażar), ale najważniejsze to béło wéw parku pło. Tamoj zimó, jak je oblodziałe, gzuby sia rajcujó, bo mogó se bradziarzyć na łyżbach, a latem dziady zéz knabasami jakeś mutki tamoj łapió wéw stare stryfle abo na wandka. Ale to pło to je najsamprzód chałupa na różniasté gadziny: na szklarzów, żabów, traszków, pyrónów i ropuchów.

36. Edmund Szczesiak, „Remus” odczytany na nowo
Powieść Aleksandra Majkowskiego „Żëcé i przigòdë Remusa”, którą tłumaczka na język francuski nazwała najpiękniejszym kwiatem literatury kaszubskiej, można odczytywać na wiele sposobów. Regionalnie i uniwersalnie. Realistycznie i metafizycznie. Dosłownie i metaforycznie. Można doszukiwać się – jak w każdym wielkim dziele – różnych znaczeń, treści, rozmaicie je interpretować.
Andrzej Bukowski, autor przedmowy do pierwszego, trzytomowego wydania (w 1939 r.), nazwał „Żëcé i przigòdë Remusa” pamiętnikiem duszy. Lech Bądkowski przekonywał w posłowiu do swego przekładu na język polski, że „dramat Remusa, tak znakomicie osadzony w realiach kaszubskich i uwarunkowany losem Kaszub, jest w istocie dramatem ogólnoludzkim”. Tadeusz Linkner, autor „Heroicznej biografii Remusa” spojrzał na powieść „od strony mitu, najpierw ogólnoludzkiego, następnie – słowiańskiego, przemieszanego często z kaszubską demonologią”. Józef Borzyszkowski, autor monumentalnej biografii pisarza, podkreślił, że „Majkowski nasycił wprawdzie powieść realiami, ale najważniejsze są w niej idee i wizja świata kaszubskiego”.

38. Zygfryd Stefan Mielewczyk, Fotograficzne promieniowanie tła (11)
Na skwerze rozbudowanym urbanistycznie od Bramy Wyżynnej do Targu Siennego i kanału Raduni postawili gdańszczanie konny pomnik cesarza Wilhelma I. Sławny ów jeździec w pikielhaubie, z dynastii Hohenzollernów – który wraz z Ottonem Bismarckiem prowadził politykę zjednoczenia rozbitych na drobne księstwa i hrabstwa Niemiec – musiał na poddanych robić wrażenie.
W pomorskim pokoleniu mego dziadka Rudolfa, a także w następnym, wspominanie przeszłości pod zaborem Prus zwykle zaczynało się od słów: ,,Za Wilusia…”. Jego pomnik w Gdańsku stał się modnym miejscem spotkań. Potocznie umawiano się „pod końskim ogonem”.

40. Krystyna Szałaśna, Dr Longin Malicki (pracowity żywot etnografa i muzealnika)
W 2008 roku minęły dwie okrągłe rocznice związane z osobą dr. Longina Malickiego, etnografa i muzealnika – setna rocznica Jego urodzin i pięćdziesięciolecie zbiorów etnograficznych Muzeum Narodowego w Gdańsku.
Longin Ildefons Wendelin Malicki urodził się 12 stycznia 1908 roku w Sławnie k. Gniezna, w patriotycznej rodzinie nauczycielskiej. W 1918 roku został uczniem Gimnazjum Klasycznego we Wrocławiu. Maturę zdał w 1927 roku w Chodzieży.
W tym samym roku wstąpił na Uniwersytet Poznański, gdzie studiował etnografię z etnologią na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczo-Humanistycznym, uczęszczając na lektoraty j. niemieckiego i serbo-chorwackiego. Na podstawie rozprawy pt. „Inicjacja u ludów pierwotnych”, uzyskał w grudniu 1932 roku tytuł magistra filozofii w zakresie antropologii, etnografii z etnologią i prehistorii.

46. Lektury

50. Klëka

56. Z życia Zrzeszenia

58. Kow., Informator regionalny

60. Rómk Drzéżdżónk, Séwôrz kaszëbsczich skrów (felieton)
Nôsz Pëlckòwsczi brifka je bëlnym séwôrzã. Kaszëbsczim séwôrzã! Nié, nié! Nie jidze mie tuwò ò ne klapë, a pludrë, jaczé w swiat zazdrostné jãzëczi sélają, że òn przë leżnoscë lëstów roznôszaniô rozséwô swòje genë – gôdają, że co drëdżé dzeckò we wsë je za nim padłé – leno czësto ò co jinszégò.
Brifka jesz niżódny nôdgrodë òd kaszëbsczich zrzeszeniów czë stowôrów nie dostôł, a jô wama gôdajã, że kògò jak kògò, ale jegò naszi dzejarze achtnąc bë mùszelë. Zó co? Në kò zó to, że òn nie je niedzelnym, ale zwëczajnym, codniowim fejn-Kaszëbą.

Dołączone pliki: pomerania_0812.jpg 
Strona do wydruku Poleć tę stronę (e-mail)
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002