Wiadomości - Miesięcznik "Pomerania" - "Pomerania" 11/2009
Losowe zdjęcie
Teatr z Wiela 3
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Miesięcznik "Pomerania" : "Pomerania" 11/2009
Wysłane przez: sgeppert dnia 12.11.2009 21:59:50 (3494 odsłon)

Pomerania 11/20092. Od redaktora
Pamiętam tamte protesty. Petycje, demonstracje, wiece, blokady. Napisy na murach: „Żarnowiec – nie!”, „Żarnowiec – stop”, „Żarnobyl” (na ceglanym murze dolnego cmentarza w Kartuzach do dziś pozostały ślady farby układające się w takie ostrzeżenie). W stawianiu oporu celowały podziemne organizacje typu Wolność i Pokój, nieprawowite ruchy ekologiczne, ale i legalne stowarzyszenie, jakim było i jest Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. W „Pomeranii” z drugiej połowy lat osiemdziesiątych można znaleźć liczne świadectwa sprzeciwu. „Nie ma zgody na Żarnowiec” – to tytuł jednego z wielu artykułów ówczesnego redaktora naczelnego Wojciecha Kiedrowskiego, oddający istotę batalii, którą toczyliśmy na łamach w miarę niezależnego miesięcznika. Toczyliśmy, bo będąc w składzie redakcji, także przyłożyłem swoje pióro do niezgody na „atom”.



Pomerania - miesięcznik wydawany przez Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Redakcja: 80-837 Gdańsk, ul. Straganiarska 20-23, tel. 058 301 90 16, 301 27 31, e-mail red.pomerania@wp.pl



3. Listy

4-5. Komunikaty
Dziesięć najlepszych książek

W przyszłym roku przypada kilka znaczących rocznic. Niewątpliwie do najważniejszych będzie należała 90. rocznica powrotu Pomorza do Polski. Wiadomo mi, że planowane są z tej okazji różnorodne inicjatywy i działania. Współuczestniczyłem m.in. w posiedzeniu Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego, na którym uchwalono zorganizowanie wystawy pt. „90. rocznica zaślubin Polski z morzem”.

Jako poseł Ziemi Pomorskiej postanowiłem zainicjować otwarty ranking na dziesięć najlepszych książek o Pomorzu, które trzeba przeczytać. W dzisiejszych czasach, gdy tak dynamiczne są media elektroniczne, tego rodzaju promocja wydaje się bardzo potrzebna. Mam na uwadze okres wydawniczy 1920-2010. Decydującym kryterium przy typowaniu dziesięciu książek (które należy uszeregować w porządku od 1 do 10) jest wyłącznie osobisty wybór.
„Moja pomorska rodzina”
Zarząd Oddziału Gdańskiego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zaprasza na piątą już edycję Konkursu „Moja Pomorska Rodzina”, skierowanego do uczniów gdańskich szkół podstawowych i gimnazjalnych. Konkurs ma na celu propagowanie wśród uczniów chęci poznawania przeszłości swoich przodków, a wraz z nią – przeszłości miejsc, w których ci przodkowie mieszkali. Młodzież zaprasza się do uczestnictwa w konkursie, a nauczycieli do podjęcia roli opiekunów uczniów przygotowujących prace do konkursu. Regulamin konkursu uwzględnia także cele dydaktyczne, wynikające z programu szkolnego.
VIII Dyktando Kaszubskie
Dyktando Kaszubskie „Piszã pò kaszëbskù – królewiónka w pałacu” to jedna z ważniejszych inicjatyw w naszym regionie, konkurs ortograficzny mający na celu popularyzację znajomości języka kaszubskiego. W imprezie już od ośmiu lat uczestniczą dzieci, młodzież oraz dorośli. Dyktando służy zachowaniu i przekazywaniu dziedzictwa kulturowego Kaszub, umożliwia podnoszenie rangi języka kaszubskiego jako standardowego i mierzalnego, służy wdrażaniu zasad języka kaszubskiego i propagowaniu jego formy pisanej. Obecna, VIII edycja popularyzować będzie twórczość braci ks. Antoniego i Aleksego Peplińskich. Miłośnicy ich utworów oraz poprawnej pisowni kaszubskiej spotkają się 7 listopada br. w Gimnazjum w Sierakowicach (ul. Spacerowa 14).


6. Katarzyna Knopik, Watchdog na Kaszubach
(aktualności)
Watchdog to dosłownie (z ang.) „pies wartowniczy”. Ale jest to też powszechnie przyjęta nazwa organizacji społecznych prowadzących monitoring działań władz publicznych lub wielkiego biznesu. „Watchdog na Kaszubach” to projekt realizowany przez Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, oznaczający społeczny nadzór nad realizowaniem i finansowaniem przez administrację publiczną praw językowych Kaszubów. ZKP planuje kilka niezbędnych zadań, które doprowadzić mają do wprowadzenia pozytywnych zmian w budowaniu zaufania społecznego do administracji publicznej na Pomorzu oraz poznania przez Kaszubów przysługujących im praw i możliwości ich egzekwowania. Działania te mają jednocześnie utworzyć system społecznego nadzoru nad administracją samorządową i rządową na Pomorzu w zakresie przestrzegania praw Kaszubów.

7. Kaszubski rodowód (złowione w sieci)

Rodowód można opierać na dwóch zasadach: prawie ziemi i prawie krwi. Jeśli mówimy o prawie ziemi, zależnym nie od tego, w jakiej etnicznej grupie się urodziliśmy, lecz w jakim miejscu, wówczas mamy problem. Wynika on z faktu, iż ciężko dziś określić, jaki dokładnie teren stanowią Kaszuby.
Zagadnieniem tym zajęli się w swoich analizach Józef Borzyszkowski i Jan Mordawski. Wyniki ich pracy dostępne są na stronach internetowych www.kaszubia.com., a można z nich zrozumieć, jak obszar Kaszub zmieniał się na przestrzeni lat. Należały tu różne ziemie, które później odpadały, by po jakimś czasie znowu się pojawiać. Kaszuby były dzielone przez zaborców i ulegały różnorodnym historycznym tendencjom. Dobrym przykładem miejsca nie w pełni określonego jest miasto Kościerzyna, gdzie żyje zarówno wielu Kaszubów, jak i Kociewiaków.

8. Tomasz Żuroch-Piechowski, My z „niepolskiej ziemi” (przeczytane)

Sędzia Władysław Kiedrowski był przedstawicielem pierwszego pokolenia inteligencji miejskiej w Gdyni: on i jemu podobni stworzyli to miasto. Z niczego. Z marzeń o Polsce. Pochodził z południa Kaszub, jego ojciec używał podwójnego szlacheckiego nazwiska Lew-Kiedrowski. Według rodzinnej legendy Władysław sam je „zdemokratyzował”, odrzucając pierwszy człon. Jeszcze jako uczeń gimnazjum, pod zaborem pruskim, należał do tajnego Towarzystwa Tomasza Zana. Studia prawnicze ukończył już w wol¬nej Polsce, w Poznaniu (1921-24). W tym okresie dały o sobie znać jego zainteresowania kaszuboznawcze.

8. Andrzej Busler, Miasto z morza (obejrzane)

Wiele lat temu zapoznałem się z gdyńską trylogią Stanisławy Fleszarowej Muskat Tak trzymać, bo książki tej autorki, należące w czasach PRL-u do niezwykle poczytnych, były wielokrotnie wznawiane i drukowane w dużych nakładach. Osobiście nie należalem do grona wielkich miłośników tej literatury, jednak trzy tomy Tak trzymać wspominam do dzisiaj z pewnym sentymentem. Można bowiem powiedzieć, że jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych Gdynią. Przez wiele lat zadawałem sobie pytanie, kiedy powieść Fleszarowej Muskat doczeka się ekranizacji, toteż z radością przyjąłem w 2008 roku informację, że rozpoczęto pracę nad filmem Miasto z morza, opartym na motywach pierwszego tomu, czyli powieści: Tak trzymać. Wiatr od lądu. Z radością, ale i obawą. Nie jest to z pewnością dzieło łatwe do przeniesienia na ekran, niemniej podjął się tej trudnej sztuki reżyser Andrzej Kotkowski.

9. ESZ, Zagrożony język (wysłuchane)

Przygotowany przez ekspertów UNESCO Atlas Języków Zagrożonych, którego nowa edycja ukazała się na początku roku, uznaje aż 2279 języków (spośród ponad 6700 obecnie używanych na świecie) za takie, które mogą zaginąć. W Polsce do zagrożonych zaliczono, obok kaszubskiego, wilamowski. Cóż to za język? Przybliża go, jak i posługujących się nim mieszkańców miasteczka Wilamowice, leżącego kilkanaście kilometrów od Bielska Białej, reportaż radiowy Grażyny Wielowieyskiej „Flandria w Polsce”, wyemitowany w programie I Polskiego Radia 30 września br.
Po spustoszeniu ziem polskich przez Tatarów w XIII wieku, na wyludnione i spalone ziemie w kotlinie oświęcimskiej ówcześni władcy piastowscy sprowadzili kolonistów z terenu dawnej Flandrii, a dzisiejszej Brugii (Belgia). Przywieźli oni ze sobą specyficzny folklor, język i obyczaje. Minęły wieki, a wiele elementów tej kultury nie zanikło do dziś. Szczególną ciekawostką jest język, który przetrwał w swym archaicznym kształcie, a stanowi mieszankę dawnych języków: starogermańskiego, francuskiego, celtyckiego, galijskiego i retoromańskiego.
10. Cezary Obracht-Prondzyński, Naukowiec, organizator, Pomorzanin (postać miesiąca)
Świętujemy dziś jubileusz Profesora Wiktora Peplińskiego, który – jak wiadomo – urodził się 70 lat temu w Warszawie. No, tak się ludziom zdarza… Jednak niewielu pewnie ma świadomość, że rodzina Pana Profesora pochodzi z… Palestyny! Tyle, że nie tej znad Morza Śródziemnego, ino naszej – koło Grzybowa w okolicach Kościerzyny. Bo, gdyby ktoś nie wiedział, Ziemia Kaszubska, Pomorska, to nasza Ziemia Święta: mamy tu swoje Betlejem (bòc Bëtowò a Betleem to je jedno miasto, jak pisał Hieronim Derdowski), mamy dwie kalwarie, z których wejherowska zwie się popularnie Kaszubską Jerozolimą, a o drugiej w Wielu też stoi w Piśmie Św., gdy Chrystus mówił do Marty: martwisz się o WIELE.

Jest więc również Palestyna, z której wywodzi się ród Profesora. I choć zdarzyło Mu się urodzić w Warszawie, droga życiowa prowadziła go nieodmiennie na Pomorze, na Kaszuby, do Gdańska. Nasz najwybitniejszy pisarz Aleksander Majkowski napisał: „co komu namienione, to go nie minie”. Widać, było Panu Profesorowi „namienione” zawędrować i życiowo związać się ze swoją ziemią rodzinną. I na całe szczęście, bo zyskaliśmy i my!

12. sj, Hołd pomordowanym (wydarzenie miesiąca)

Z udziałem premiera Donalda Tuska odbyła się 4 października br. doroczna uroczystość ku czci 12 tysięcy osób zamordowanych przez Niemców u progu II wojny światowej w Lesie Piaśnickim. Wśród licznie zgromadzonych uczestników i zaproszonych gości znaleźli się także m.in.: Marek Surmacz – doradca prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, wojewoda pomorski Roman Zaborowski, szef kancelarii premiera Tomasz Arabski, posłowie i senatorowie oraz przedstawiciele samorządów miast i gmin województwa pomorskiego. Mszę św. koncelebrowaną odprawił metropolita gdański ks. arcybiskup Leszek Sławoj Głódź,.
Tuż po rozpoczęciu mszy św. nastąpiło wkroczenie kompanii honorowej Marynarki Wojennej i wciągnięcie na maszt flagi państwowej. Zebranych przywitał gospodarz spotkania, wójt gminy Wejherowo Jerzy Kepka
13. Edmund Szczesiak, Atomowa na Kaszubach? (temat miesiąca)
Pierwsza polska elektrownia jądrowa zakończyła żywot nim zaistniała. Pozostał po niej upiorny widok nad przepięknym Jeziorem Żarnowieckim – wspomnienie protestów i zwycięskiego finału. A także niechęć do „atomówek”, kojarzących się głównie z Czarnobylem.

Tymczasem jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości zaczęto przebąkiwać, że elektrownia jądrowa jednak by się nam przydała. A obecna ekipa nie tylko opowiada się za rozwojem energetyki jądrowej w Polsce, lecz poczyniła w tym kierunku zdecydowane kroki. W styczniu 2009 r. rząd podjął uchwałę, w której zadeklarował, że w roku 2020 zostanie uruchomiony pierwszy blok elektrowni jądrowej.
11 sierpnia br. Rada Ministrów przyjęła ramowy harmonogram działań dla energetyki jądrowej. Podzielono je na cztery etapy. Do 31 grudnia 2010 rząd przyjmie program polskiej energetyki jądrowej. Od stycznia 2011 do końca 2013 przewiduje się prace związane z lokalizacją i zawarcie kontraktu na budowę. Od stycznia 2014 do końca 2015 – wykonanie projektu technicznego i uzyskanie niezbędnych uzgodnień. Budowa ma się rozpocząć z początkiem 2016 i trwać do końca 2020 r..
Otwarte pozostało jedynie pytanie: gdzie? Odpowiedź ma paść pod koniec roku 2011.

18. Arkadiusz Gancarz, Zamiast łączyć – na razie dzieli (Trasa Kaszubska)
Droga ekspresowa S6, mająca połączyć Trójmiasto z Lęborkiem i dalej ze Słupskiem, wciąż budzi spore emocje.
Trasa powinna odciążyć Obwodnicę Trójmiasta, a także centra Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz Rumi, Redy i Wejherowa w ruchu tranzytowym z krajowych tras nr 1 (Łódź – Katowice – Cieszyn) i nr 7 (Warszawa – Kraków – Chyżne). Temperatura emocji nie opadła nawet po ogłoszeniu w połowie września najprawdopodobniejszego przebiegu trasy zwanej kaszubską według wariantu A.

Wariant A – taki przebieg drogi ekspresowej S6 wybrał do realizacji Komitet Oceny Przedsięwzięć Inwestycyjnych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w Warszawie. Szefostwo gdańskiego oddziału zarekomendowało szlak przez Kielno, co miało oznaczać, że tzw. Trasa Kaszubska rozpocznie się przy węźle Gdynia Wielki Kack i – poprzez Koleczkowo, Szemud, Milwino (z węzłem Godętowo, łączącym obecną drogę krajową nr 6 i S6 koło Bożepola Wielkiego), obok Łęczyc i przez Mosty – od południa ominie Lębork i pobiegnie dalej w stronę Słupska.

20. Dawid Norbert Piwowarczyk, Quo vadis, Pomorze
Okres wakacyjny nie był w tym roku olśniewający dla Pomorza. Upadek stoczni okazał się poważną skazą na wizerunku naszego regionu jako silnej gospodarczo i spokojnej przystani w czasach globalnej zawieruchy. Tezę o słabszej pozycji Pomorza potwierdziły też spadające obroty naszych portów. Wprawdzie ogólnej tendencji nie poddaje się port gdański, ale w tym wypadku wzrost przeładunków to nie efekt pozyskania nowych klientów, lecz odebrania ich gdyńskiemu terminalowi kontenerowemu. Należy domniemywać, że takie przenosiny to korzyść wyłącznie dla operatora rozgrywającego konkurentów.
Porty i ich rywalizacja to jednak nie jedyny w minionym lecie efekt konkurowania „stołecznego” Gdańska i „aspirującej” Gdyni. Brak porozumienia pomiędzy tymi dwoma najsilniejszymi miastami naszego regionu jest zresztą od dawna osią „życia społecznego i gospodarczego”. Koniec wakacji przyniósł informację, która ucieszyła stronników Gdyni: potwierdziło się prawie na sto procent, że Trójmiasto będzie miało niebawem kolejne lotnisko cywilne. Babie Doły-Kosakowo mają przyjąć pierwsze jednostki powietrzne już na Euro 2012.


21. Monika Banaszak, Uporczywe trwanie (dzielnice z przeszłością)
We współczesnej Osowej pozostało zaledwie 30-40 rodzin kaszubskich. Reszta, czyli przytłaczająca większość, to przybysze.
– To jest tak, jak z dolewaniem wody do jakiejś jednorodnej substancji, której stężenie stopniowo maleje – tłumaczy Wiesław Lis, jeden z członków założycieli osowskiego koła Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. – W tym wypadku „wodę” stanowią nowi mieszkańcy, którzy napłynęli i wciąż napływają do Osowej, a prasubstancję – Kaszubi. Krótko mówiąc, pierwotna kaszubska natura okolicy rozcieńcza się i gubi w masie nowo przybyłych.

23. Eugeniusz Gołąbk, Przystanek do miasta


Jan Wittstock opowiadał swego czasu, że w połowie XIX wieku Osowa, jako wieś, jeszcze praktycznie nie istniała. W miejscu późniejszego „centrum” wsi, a więc w okolicy karczmy Espenkrug, gdzie z czasem pojawiły się cegielnia i szkoła, stało tylko kilka chat (lepianek krytych słomianą strzechą). W tamtych latach cała okoliczna ziemia – pola, jeziora i lasy – należała do Barniewic (słowa starego osowianina potwierdza notka z dzieła F. Schulza).
W II połowie XIX w. sytuacja zaczęła się zmieniać. W Osowej pojawiło się dwóch wspólników: Grosskopf i Czarnecki, którzy nabyli tereny położone na północ od Jeziora Osowskiego (okolice, na których powstała Kukawka), a także nieco ziemi przylegającej do południowo-wschodniego krańca tego jeziora, ponieważ w miejscu tym znajdowało się wzgórze z gliną odpowiednią do wyrobu cegieł. Po kilku dalszych latach, a konkretnie w 1874 r., zaczęto z inicjatywy duetu wspólników budować cegielnię.
24. Grażyna Antoniewicz, Archikatedra pełna blasku
To tutaj, w romańsko-gotyckiej świątyni, pochowani zostali książęta pomorscy. Tutaj, przy wielkim dębowym stole, który – o dziwo – dotrwał do naszych czasów, 3 maja 1660 roku podpisano pokój oliwski, kończący wojnę Szwecji z Polską, nazwaną „potopem”. Tutaj wreszcie znajdują się słynne w całej Europie organy.

Andrzej i Maria Szypowscy napisali w swym znakomitym albumie Oliwa. Muzyka wieków: „Tak mocno splotły się losy Polski i oliwskich cystersów, iż rok 1772, rok pierwszego jej rozbioru, jest początkiem upadku opactwa, które utraci swe dobra na rzecz pruskiego zaborcy. Decyzją władz przyjdzie w 1813 roku kasata zakonu”.

26. Jerzy Nacel, Świątynia świętojańska
Kościół św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Gdańsku, zwany popularnie św. Janem, to miejsce wyjątkowe. Religia, sztuka oraz polityka przenikają się tu od lat. Jakim sposobem? Takim, że owa piękna budowla gotycka, będąca jedynym obiektem sakralnym w Gdańsku nie w pełni odbudowanym po zniszczeniach II wojny, jest od roku 1995 (przy aprobacie władz diecezjalnych) administrowana przez Nadbałtyckie Centrum Kultury.
Od kilku tygodni obserwujemy wzmożone prace renowacyjne. Dzięki dotacji z Unii Europejskiej, remont potrwa 2 lata i pochłonie 17 mln złotych (25 procent powyższej kwoty wyasygnuje Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego). Odrestaurowane zostanie m.in. wnętrze budowli, gdzie powstanie scena koncertowa i ruchoma widownia.

I-VIII „Najô ùczba” – edukacyjny dodatek do „Pomeranii”

28. Piotr Dziekanowski, Wiôldżi skôrb (wywiad)

Z Jôrkã Szroederã gôdómë ò stôri kaszëbsczi mùzyce, jaką nagrelë pôrã lat pò wòjnie, ale pòzni zapajiczëlë we Warszawie.
W całim Bëtowie je czëc, że Të môsz nalazłé stôré kaszëbsczé piesnie, a terô rëchtëjesz z nima platkã. Skądka ta mùzyka, skądka ùdba, żebë sã za niã wząc?

Jak to sã spiéwô: Më bë mòglë wiele gadac ò tich wszëtczich sprawach...
A jak më bë chcelë ò tich wszëtczich sprawach òpòwiedzec?
Zôczątk wëzdrzi tak: ùdba zrodzëła sã ju w 2001 abò 2002 rokù, przë leżnoscë "Òkòla fòlkù". Z Mackã Richłim, chtëren je bëlnym mùzykańtã a kómpòzytorã, jesmë rozprôwielë ò kaszëbsczi mùzyce. Jem mù rzekł, co bez lata jakbë ji òdseklë kòrzenie. Tej òn mie pòwiedzôł, że tëch kòrzeniów dosc tëli jesz je, òsoblëwie na pòlëcach Institutu Sztëczi Pòlsczi Akademie Nôùczi. Tam miałë leżec nagróné stôré piesnie a muzyka, jaką zebrelë lëdze, chtërny chòdzëlë pò Kaszëbach. I tej to mie w głowie dało! Jem mëslôł a mëslôł, co w tim mòże nalezc, pòdezdrzéwającë, że gwësno jaczé szlachë pò tëch naszich mùzycznëch kòrzeniach.


30. Jarosław Sellin, Wiara w Pomorze
Lech Bądkowski (1920-1984) to postać na Pomorzu wciąż pamiętana, lecz, niestety, w skali kraju nieco zapomniana.
Był typowym inteligenckim przedstawicielem pokolenia „Kolumbów”. Dziecko II Rzeczypospolitej, rówieśnik Jana Pawła II, został całkowicie ukształtowany przez ducha Niepodległej. Torunianin z urodzenia (żartował, że Toruń wydał dwóch wybitnych ludzi – Kopernika i właśnie jego), miał cechy typowego pomorskiego inteligenta. Patriota polski, ale ze szczególnie silnym zamiłowaniem do swej małej ojczyzny – Pomorza. Raczej pozytywista niż romantyk. Raczej realista niż marzyciel. Raczej człowiek kompromisu niż politycznego zacietrzewienia.

33. Maciej Narloch, Ruch żywotny czy ruch epigonów (debata przedkongresowa)
Granice i tematy dyskusji kongresowej mogą wyznaczyć różne postawy i różne postulaty. Trudno przewidzieć, jaki będzie ich ostateczny kształt. Widać za to wyraźną tendencję: III Kongres (podobnie, jak poprzednie) może stać się wydarzeniem dotyczącym przede wszystkim odwołań do historii oraz tradycji – z wyliczaniem osiągnięć, diagnozą zagrożeń i apelami o współpracę dla dobra Pomorza, Kaszub, samorządności itd. Nic w tym złego, jednak uważajmy, aby idei III Kongresu nie „zagroziły” zbytni konserwatyzm i zapatrzenie w przeszłość. Pamiętajmy, że I Kongres nie wpłynął w żaden sposób na realizację zamierzeń inicjatorów jego zwołania (owszem, ktoś mógłby powiedzieć, że na przeszkodzie stanęły wówczas „czynniki obiektywne”).


36. Dariusz Szymikowski , Niezłomny separatysta (2)
Objęcie w Polsce władzy przez komunistów spowodowało, że Kaszubi znaleźli się w znacznie trudniejszej sytuacji, aniżeli w okresie międzywojennym.
W 1947 r. przestała wychodzić wydawana w Wejherowie „Zrzesz Kaszëbskô”. W zasadzie ucichła też wszelka działalność na niwie kaszubskiej. Dopiero w połowie lat 50. pojawiły się oznaki ożywienia, co od razu wzbudziło podejrzenia aparatu bezpieczeństwa (zob. A. Paczoska, Oskarżeni o separatyzm. Działania służb PRL wobec działaczy kaszubskich w latach 1945-1970, „Pamięć i Sprawiedliwość”, t. 2 (2004), s. 205-232). Pracownicy bezpieki odbyli wówczas z kilkoma działaczami kaszubskimi tzw. rozmowy operacyjne, a pod ich szczególną obserwacją znalazł się Jan Trepczyk. Tajni współpracownicy UB (od 1957 r. - SB) regularnie donosili o jego słowach i czynach.

38. Kazimierz Ostrowski, Ojczyzna kaszubszczyzna (felieton)
W gazetach pełno zachwytów nad edukacyjną ekspansją języka kaszubskiego, który rzeczywiście krok po kroku zajmuje nowe tereny. W tym roku uczy się go ponoć dziesięć tysięcy dzieci i młodzieży (kto to policzył?), od przedszkolaków po maturzystów. Przybywa szkół z obowiązkowym kaszubskim i gmin, w których obecny jest w każdej szkole (Bytów, Brusy). Zdobywa nawet przyczółki na peryferiach (Chojnice). Co więcej, ma już prawo obywatelstwa na Uniwersytecie Gdańskim i w słupskiej Pomorskiej Akademii Pedagogicznej, co daje nadzieję na nowe kadry nauczycieli. Mogą nam więc zazdrościć inne regiony, które pragną ugruntować swoją tożsamość.

39. Edmund Szczesiak, Od jeziora do jeziora… (XXIV Kaszubski Spływ Kajakowy)


… płynie gromada wesoła – śpiewali wieczorami uczestnicy spływu Śladami Remusa, którego współorganizatorem jest nasza redakcja. I tak było w tym roku – trasa wiodła kółkiem jezior raduńskich, a następnie rzekami Reknicą, Graniczną, Trzebiochą i kawałek Wdą, jednak i wówczas nie brakowało po drodze dużych wód.

40. Sławomir Klas, Nôwikszô wôrnota

XXIV Kaszëbsczi Czôłenkòwi Spłiw ” Szlachama Remùsa” mómë ju òdbëté, tedë chcôłbëm sã pòdzelëc swòjima refleksjama, tikającyma sã ny nadzwëkòwi ùdbë.

Latosy spłiw, béł sã òdbëł szlachã Raduńsczich Jezorów, a jak wiémë òkòlé westrzédnëch Kaszëb je bòkadné w grzëpë, dolëznë i jezora, miedzë chtërnyma cygną sã drodżi i rzeczczi, rôczącë do wanodżi pò kaszëbsczich krãtach-wãtach. Stronama widzec bëło łączi, przëòzdobioné wòdnyma òczkama, ùjno òbrosłé rozmajitą roscëną, a w wòdnëch zdrzadłach, niczim w pawich òczkach, mógł dozdrzec jiny, lecënkòwi swiat rozmajitosztôłtnëch cumulusów.


41. Maria Block, Smutki Jagódki (opowiadanie kociewskie)
Wéw październiku to ludzie czansto majó jakeś skweresy. I to każdy: czupiradła nié wjedzó, jak sia obuć, bo zimko sia robji i téż łatwo sia idzie uzyzać, fagasy deliberujó, jak tu brojić, skoro trza do szkoły chodzić i szkólny wszytko wjidzi, a zgnilóny odwlekajó, jak mogó grabienie liściów i porzóndki wéw ogródku, bo zgalajó od roboty, że hej (jo, a potem dóndroczó, że im liście zasypali cała droga do świniarni). Ale najwiancy smutków to durcham ma taki jedan dziewczak ze wsi pod Nowem, co ma jimnia Jagódka. Ledwo co jaskółki polecó za morze i kwsiatki sklapnó, już ona kwenka, że lato podechniante wéw zarku spoczywa (bo ona to je taka poetka) i każdemu dupa truje, że słońce je tera insze, a knory sia ksykajó zéz wiatram.

42. Lektury
44. Klëka
49. Z życia Zrzeszenia
50. Lżejsze strony
52. Ròmk Drzéżdżòn, Zéńdzienié w Pëlckòwie

Reno, do zataconégò midzë trzema mòrzama Pëlckòwa, przëjachôł Czôrlińsczi. Łazył z nórta w nórt jaż do wieczora szëkającë za sécama. Czej jich nie nalôzł, chcôł rézowac dali, ale w gòspòdze, do jaczi wlôzł na jedno jasné fùlné, pòtkôł Kùlczika. Dwaji herbòwi pankòwie serdeczno sã ùscëskalë, bò jeden ò drëdżim, chòc sã przódzy nie spòtkalë, wiele czuł.

Czedë Czôrlińsczi, wëpiwszë so nié jedno, le nômni piãc, zaczął ò swòji wanodze do Pùcka pòwiadac, Kùlczik nôprzód ùwôżno słëchôł, ale ju pò pół gòdzënie machnął na jegò plestanié rãką:
– Cëż to je za réza! Krótkò dodomù kòżden jeden mack rozmieje wanożëc. Jô to jo, pół swiata móm òbeszłé. Aùstrëją, Tërcëją zwiedzoné… – ë ju chcôł sã swòjima przigòdama chwalëc, czej do gòspòdë wkarowôł chłop z piórama we włosach.

Dołączone pliki: pomerania_0911.jpg 
Strona do wydruku Poleć tę stronę (e-mail)
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002