Wiadomości - Aktualności - Język kaszubski jest kategorią kulturową, a nie komunikacyjną
Losowe zdjęcie
Szklana Huta. Ślady huty szkła
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Aktualności : Język kaszubski jest kategorią kulturową, a nie komunikacyjną
Wysłane przez: bcirocka dnia 14.5.2011 10:45:55 (1538 odsłon)

jest znakiem kulturowym służącym do poświadczenia tożsamości.
Wewnątrz społeczności posługującej się językiem regionalnym może być używany do komunikowania się, jednak na zewnątrz przestaje być językiem żywym - staje się tylko znakiem tożsamości.
Czym może być język kaszubski? Językiem domowym, używanym w kontaktach z rodziną, z sąsiadami, w rozmowach o życiu codziennym. Językiem artystycznym? tak, ale tylko w poezji ludowej, nie nadaje się do tworzenia poezji w stylu wysokim, do twórczości profesjonalnej. Może znaleźć miejsce w muzeach, skansenach – np. do zapisywania nazw zgromadzonych tam przedmiotów. Może służyć do mówienia i pisania o folklorze i tradycjach regionalnych. Może także być przedmiotem studiów.
Czym nie może być język kaszubski i czym nigdy nie będzie? Językiem urzędowym (dlaczego? m.in. dlatego, że nie jest standaryzowany). Językiem literatury pięknej - nieludowej. Nie nazwie skomplikowanej współczesnej rzeczywistości - nikt nigdy nie napisze eseju o fizyce kwantowej (oraz o istocie świata); nie nadaje się do używania w komputerze (internecie). Nie będzie językiem nauki, który wymaga precyzji i logiki wypowiedzi. Nie nadaje się także do perswazji politycznej.
Język kaszubski pasuje tylko do stylu potocznego i ludowego.

Takie tezy formułował na wczorajszej konferencji o historii powiatów puckiego i wejherowskiego (w Krokowej) prof. Czesław Robotycki, z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. I jego wypowiedź była właściwie jedynym tematem dyskusji, która rozgorzała po przedstawieniu wszystkich referatów. W zapomnienie poszedł główny bohater wczorajszego wieczoru, autor promowanej książki, Franz Schultz, nikt nie chciał rozmawiać o źródłach archeologicznych lub sądowych, dzięki którym możemy poznawać przeszłość Wejherowskiego i Puckiego, herby szlachty puckiej, wielcy mistrzowie, królowie, kartografia i geomorfologia, a nawet współczesny system wartości Kaszubów wszystko to przestało być ważne w sytuacji, gdy nas biją.
Co jest nalepszą obroną? Atak. Wytoczyliśmy najcięższe działa. Karol Rhode zaczął od pytania: Panie Profesorze, jak długo Pan się zajmuje językiem kaszubskim? Potem przypomniał, że od 2005 roku język kaszubski nie jest już uznawany za dialekt, za odmianę języka polskiego. I padały kolejne pytania, m.in.: Na jakiej podstawie Pan Profesor nazywa pisarzami i poetami ludowymi ludzi z tytułami doktorów? Na jakiej podstawie Pan twierdzi, że języka kaszubskiego nie można używać np. w internecie. Do każdego z pytań Karol dołączył obszerne wyjaśnienie, w pewnym sensie na niektóre z pytań sam odpowiedział. Kiedy prof. Robotycki zyskał szansę udzielenia odpowiedzi, stwierdził m.in., że w ogóle się nie zajmuje kaszubskim, tylko sposobami komunikowania się społecznego. W dalszej części swojej repliki podzielił się z nami uwagą, że przedstawiciele różnych mniejszości, także użytkownicy języków regionalnych zastanawiają się nad tym, "od kogo wydobyć pieniądze, żeby tę odrębność utrzymać". O owych odrębnościach wyrażał się bardzo pozytywnie, podkreślając, że każda odmienność go bawi, ponieważ pokazuje różne sposoby widzenia świata. Pod koniec dodał jeszcze, że gwarantuje (Karolowi), że język kaszubski nigdy nie będzie powszechny w Polsce.
Drugą osobą, która wzięła udział w tzw. dyskusji, był pan Edmund Kamiński. Przepiękną kaszubszczyzną mówił m.in. o tym, że wypowiedź prof. Robotyckiego przypomniała mu nie tak dawne tendencje do gnębienia (uciskania, ciemiężenia) kaszubszczyzny i spychania jej w kąt. Dowodził, że kaszubszczyzna w pewnym sensie jest bardziej polska niż język polski (pełen internacjonalizmów), ponieważ w niej w o wiele większym stopniu zachowały się ślady mowy dawnych Słowian. Na koniec pięknie wyrecytował wiersz Méstra Jana o mowie kaszubskiej.
Po panu Kamińskim głos zabrał starosta pucki, który (także po kaszubsku) dowodził, że kaszubski nie jest tylko językiem domowym, ponieważ np. w kierowanym przez niego urzędzie interesanci rozmawiają z nim po kaszubsku.
Pani Wanda Lew-Kiedrowska odparła, po kaszubsku, większość twierdzeń krakowskiego etnologa o ograniczonej funkcjonalności języka kaszubskiego.
Prof. Robotycki, reagując na poszczególne głosy w dyskusji, początkowo odpierał zarzuty, wyjaśniał, jakie są podstawy naukowe jego tez, ale z czasem coraz bardziej się wycofywał (na z góry upatrzone pozycje, jak sądzę, tak że pod koniec jego wypowiedzi miałam coraz silniejsze wrażenie, że mam do czynienia z krakowską prowokacją...).
Prowadzący spotkanie Tomek Piechowski był w trudnej sytuacji, poziom emocji ujawnianych przez dyskutantów był wysoki. Jednak świetnie sobie, jak zwykle, poradził, do tego stopnia, że nawet udało mu się skierować dyskusję na inne tory (na kilka ostatnich minut): z sali padło kilka ciekawych słów o architekturze kaszubskiej, ktoś chyba wspomniał jeszcze o czymś innym...

Strona do wydruku Poleć tę stronę (e-mail)
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002