Wiadomości - Aktualności - Jestem Kaszubką czy nie jestem?
Losowe zdjęcie
Borucino - las nad Radunią
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Aktualności : Jestem Kaszubką czy nie jestem?
Wysłane przez: zefka dnia 22.2.2012 7:56:05 (1372 odsłon)
Aktualności

Mówi się, że Kaszub jest człowiekiem twardym i upartym, dumnym, małomównym, a dużo myślącym. Nie lubi, gdy ktoś narzuca mu swoją wolę, zapiera się wtedy i upiera (uparty jak Kaszuba).
W latach międzywojennych na Kaszubach powstała żartobliwa charakterystyka Polaków z różnych dzielnic kraju:
„Galicjanin mówi i nie myśli,
Kongresowiak mówi, a potem myśli,
Wielkopolanin zaś najpierw myśli, a potem mówi.
Natomiast Kaszub myśli, myśli i myśli, i nic nie mówi. Wreszcie macha ręką i mówi: "Nie warto!"



W świetle ostatnich dyskusji i pomysłów na określenie „kaszubskości” jako „przynależności do grupy narodowej / etnicznej” dużo myślę na temat tego, czy jestem Kaszubką…

Noc z 31 marca na 1 kwietnia 2011 r. zapamiętam jako czekanie na możliwość spisania się w Narodowym Spisie Powszechnym. Czekałam do północy ostatniego dnia marca, żeby od razu spisać swoją rodzinę… Pierwszy raz uczciwie mogłam spisać członków mojej rodziny jako osoby o obywatelstwie polskim, narodowości polskiej, poczuciu przynależności etnicznej kaszubskiej i posługujących się językiem kaszubskim. Tak czułam 1 kwietnia ubiegłego roku – w końcu spełniło się marzenie moich przodków o wolnej Polsce i swobodzie Kaszubów w wyrażaniu swoich poglądów.
Przecież wszyscy moi przodkowie (dziadkowie, babcie, prababcie, pradziadkowie i jeszcze wcześniejsze pokolenia zarówno po mieczu, jak i po kądzieli) od dwustu lat mieszkali na Kaszubach, posługiwali się językiem kaszubskim, przekazywali kolejnym pokoleniom wartości ważne dla każdego prawdziwego Kaszuba i Kaszubki – wiarę, upór w walce o dobro, pracowitość, zamiłowanie do porządku, zorganizowanie i poczucie odpowiedzialności. Mieszkali i modlili się w parafiach takich, jak Strzepcz, Przodkowo, Luzino, Starzyno, Wejherowo, Reda. Zawierzali siebie i swoje rodziny Matce Boskiej – w Wejherowie, Sianowie i Swarzewie. Przetrwali wiele – zabór pruski, zmasowane próby germanizacyjne Prusaków, radość z wolnej Polski, okupację i terror niemiecki, prześladowania PRL-u. Aż w końcu my – ich potomkowie – dotarliśmy do takiego etapu w historii, że możemy wprost i uczciwie przyznać się do tego, że wartości kaszubskie są dla nas tak samo ważne, jak były ważne dla naszych przodków. Wartości, o których mówił w 1987 r. w Gdyni papież Jan Paweł II „Drodzy bracia i siostry Kaszubi! Strzeżcie tych wartości i tego dziedzictwa, które stanowią o waszej tożsamości”. O te wartości zawsze dbała moja rodzina – przekazując kolejnym pokoleniom wiarę w Boga, wiarę w ojczyznę (Polskę), przywiązanie do ziemi, na której żyjemy, język kaszubski i kulturę kaszubską.

Od dzieciństwa nie stanowiło dla mnie problemu to, że w domu rodzinnym powiedzenie: idź do „sklepu” po sok oznaczało pójście po zakupy, a w domu babci to samo oznaczało zejście do piwnicy. Bez problemu rozróżniam te pojęcia i wiedziałam, gdzie co zrobić. Nie mam rozdwojenia jaźni, bo jestem Polką, która posługuje się również językiem kaszubskim w kraju, o który walczyli i za który ginęli jej przodkowie. Do dzisiaj rozumiem język kaszubski mówiony i pisany, mimo iż sama nie mówię i nie piszę w tym języku – jest to mój w pełni świadomy wybór.
Pamiętam doskonale pierwsze książki w języku kaszubskim, które czytałam mojej babci uczącej mnie języka kaszubskiego – „Szadi Władi” oraz „Ewangelia w języku kaszubskim”. W chwili obecnej moja prywatna biblioteczka obejmuje kilkadziesiąt książek o tematyce kaszubskiej, częściowo w języku kaszubskim, kilkanaście płyt zespołów kaszubskich. Do tego stale pogłębiana wiedza o Kaszubach, zwiedzanie wielu miejsc wartych obejrzenia w regionie, który mnie fascynuje i przypomina mi ukochane Tatry. Kilku- lub kilkunastokrotne osobiste odwiedzenie miejsc finansowanych ze środków publicznych, które krzewią od wielu lat szeroko rozumianą kulturę kaszubską – np. skanseny we Wdzydzach i Klukach, muzea w Kartuzach, Bytowie i Wejherowie, Szymbark… Przekazywanie wiedzy młodszym pokoleniom, iż mamy wśród przodków Kaszubów oraz że mieszkańcami tych ziem od wieków są Kaszubi. Zawsze myślałam, że między innymi na tym polega dbanie o wartości, które należy przekazać kolejnym pokoleniom. Że to od nas zależy, co po nas pozostanie. Że jeżeli my nie zadbamy o pamięć o naszych przodkach, o naszej kulturze – to dlaczego inni mają o to dbać. To nasz moralny obowiązek.

Z portalu www.naszekaszuby.pl dowiedziałam się, że część Kaszubów uważa, że należy wyłącznie do narodu kaszubskiego. Nie utożsamiają się z narodem polskim. Przyjęłam to do wiadomości. W różnorodności siła - pod warunkiem wszakże, iż nie narusza to praw innych ludzi do swojego punktu widzenia i odczuwania. Ja mam prawo być Polką, która czuje się także Kaszubką. Inne osoby mają prawo być tylko członkami narodu kaszubskiego. Dyskusja i wymiana poglądów, dopóki jest na odpowiednim poziomie kulturalnym, jest zawsze wskazana.

Ostatnio dowiedziałam się, iż powstało stowarzyszenie wnioskujące o zmianę ustawy o mniejszościach narodowych, aby chronić „grupę etniczną Kaszubów” (lub „grupę narodową kaszubską”, bo słyszałam dwie wersje tego postulatu).
Stowarzyszenie to chce w ten sposób zdobyć środki na kulturę kaszubską, która w chwili obecnej rzekomo nie jest dofinansowywana. Z tym zarzutem zgodzić się nie mogę – znam dziesiątki przykładów dofinansowania języka i kultury kaszubskiej ze środków publicznych, więc status „grupy etnicznej/narodowej” nie jest nam w tym celu potrzebny. To od nas zależy, jakie działania podejmiemy w celu ochrony wartości kaszubskich. Czy będzie nam się chciało chcieć.
Co więcej, takie postawienie sprawy prowadzi do podziałów – nie wiem, czy jest to zamierzone działanie ze strony stowarzyszenia, czy jest to skutek uboczny może jeszcze nie do końca przemyślanych planów. Kogo należy uznać za przedstawiciela kaszubskiej „grupy etnicznej / narodowej”? Ankieta na portalu proponuje następujące kryteria niezbędne do bycia Kaszub(k)ą: 1. czuć się Kaszub(k)ą; 2. mieć czarne podniebienie i włosy między zębami; 3. mieszkać na Kaszubach; 4. Mieszkać na wsi; 5. mówić po kaszubsku; 6. pisać i czytać w języku kaszubskim; 7. pochodzić z kaszubskiej rodziny. Mam nadzieję, że jest to humorystyczne podejście do tematu, a nie próba dzielenia kogokolwiek według jakichkolwiek kryteriów.
Znam dziesiątki wspaniałych ludzi, którzy poświęcili kulturze kaszubskiej i historii tych ziem wiele lat swojego życia, a którzy nie są Kaszubami/Kaszubkami. Dla nich ważne są wartości kaszubskie i ta ziemia, na której żyją i działają. Znam wielu młodych ludzi, którzy uczą się języka kaszubskiego czy grają, śpiewają i tańczą w zespołach kaszubskich, mimo że nie są Kaszubami/Kaszubkami, ani ich rodzice nimi nie są. Znam wielu ludzi, którzy przyjechali tutaj z różnych zakątków Polski, kresów czy Niemiec, a którzy działają na rzecz tych ziem i mają poczucie przynależności do tego regionu. Znam ludzi, którzy wśród przodków mają jednocześnie Kaszubów i Ukraińców, Kaszubów i Niemców, Kaszubów i Rosjan, którzy czują się związani z wszystkimi swoimi przodkami. Znam Kaszubów, którzy z różnych względów nie przyznają się do tego, że pochodzą z rodziny kaszubskiej.
Dlatego uważam, że nie można kategoryzować Kaszubów jako „grupy narodowej/etnicznej”. To od nas zależy, co zrobimy z naszymi wartościami, jak je będziemy kultywować. Nie mieszajmy do tego prawa w celu „zdefiniowania” Kaszubów. Jeżeli Kaszubów jest ok. 500 000 w Polsce (jak pokazują badania socjologiczne), to należałoby spytać wszystkie te osoby, czy chcą być uważane za „grupę narodową/etniczną”, jak również wszystkie osoby poczuwające się do posiadania związku z Kaszubami.

Czy ja jestem Kaszubką, czy nią nie jestem?
Jeszcze miesiąc temu czułam się Kaszubką i w sercu nią dalej jestem. Kaszubką się po prostu jest – równolegle do bycia jednocześnie Polką (ponieważ w Polsce mieszkam, wychowałam i funkcjonuję, a także o ten kraj walczyli moi przodkowie).
Jeżeli ktoś zechce klasyfikować mnie do „grupy etnicznej/ narodowej kaszubskiej”, każąc mi wybierać pomiędzy narodowością polską a narodowością kaszubską – odpowiem, że jestem tylko Polką, ponieważ w moim odczuciu nie ma narodu kaszubskiego. Nie jestem żadnym reliktem, który musi podlegać ochronie – my żyjemy, działamy, pracujemy i możemy kreować rzeczywistość przez nasze działania na rzecz ochrony języka i kultury kaszubskiej. Preferuję działania rzeczywiste niż dyskusje.
Oczywiście dopuszczam inne poglądy niż moje na kwestię narodu kaszubskiego. Ale proszę nie narzucać tych poglądów innym ludziom i dzielić Kaszubów poprzez wpisywanie ich do ustawy jako prawnie obowiązującego źródła prawa w Polsce. Wykluczy to bowiem z możliwości przyznania się do „kaszubskości” sporej (w mojej ocenie) grupie osób utożsamiających się z Kaszubami niekoniecznie jako ze swoją narodowością.
Kaszubka myśli, myśli i myśli, i nic nie mówi. Wreszcie macha ręką i mówi: "Nie warto!"
Ja dalej uważam, że warto!

W imieniu własnym (nie żadnej instytucji czy organizacji):
Kasia, wnuczka cioteczna Zefki

Strona do wydruku Poleć tę stronę (e-mail)
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002