"Pomerania" z L. B?dkowskim nr 4/2009

Data 24.3.2009 18:10:44 | Kategoria: Miesi?cznik "Pomerania"

Pomerania 04/2009Kociewiacy – alibi w ZKP? Czy osoby z Kociewia nale??ce do Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego s? dla w?adz tej organizacji alibi przed zarzutami o zamykanie si? na podwórku kaszubskim? Zdaniem Andrzeja Grzyba – tak. Ten znany pisarz, poeta, dzia?acz kociewski i senator w jednej osobie, da? temu wyraz podczas prowadzonej przez siebie promocji kolejnego, drugiego ju?, zeszytu „Tek kociewskich”, jaka 7 marca odby?a si? w Starogardzkim Centrum Kultury.
– Aktywno?? Zrzeszenia wzgl?dem Kociewia jest po??dana – stwierdzi? senator. – Tymczasem jej nie wida?. Zamyka si? ono wokó? spraw zwi?zanych z j?zykiem kaszubskim, coraz bardziej kaszubski staje si? te? miesi?cznik „Pomerania”. (wi?cej w „Pomeranii”)



Pomerania - miesi?cznik wydawany przez Zarz?d G?ówny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Redakcja: 80-837 Gda?sk, ul. Straganiarska 20-23, tel. 058 301 27 31, 301 90 16, e-mail red.pomerania@wp.pl




3. Listy

Odwrotna strona krofeya. W „Pomeranii” nr 2/2009 zamieszczono informacj? o krofeyu – monecie zast?pczej, która ma zosta? wyemitowana w Bytowie na tegoroczny sezon turystyczny. Nazwa monety nawi?zuje oczywi?cie do pastora Szymona Krofeya, XVI-wiecznego autora ksi??ek uznawanych za zabytki j?zyka kaszubskiego. Przedstawiony w „Pomeranii” awers monety pokazuje to wiekowe kaszubskie i bytowskie dziedzictwo: artystka Dobrochna Surajewska udanie po??czy?a dawn? piecz?? miejsk? z motywem haftu kaszubskiego oraz nomina?em – 4 krofeye. Podoba mi si? pomys? podzielenia „haftowego” kwiatu pomi?dzy awers i rewers. Zdziwienie budzi jedynie data honorowania monety – 78 IX 1011.
To, co pokaza?a „Pomerania”, godne jest pe?nej pochwa?y: oto w?adze Bytowa, konsekwentnie promuj?ce si? has?em „Bytów – miasto na Kaszubach”, prezentuj? dawno?? i wa?no?? kaszubskiego dziedzictwa. Informacja, ?e ta moneta jest pierwsz? z serii „Obrz?dy kaszubskie” i na rewersie przedstawia ?cinanie kani, pozwala spodziewa? si?, ?e ów obrz?d – istotnie chyba najbardziej specyficzny dla Kaszub – zostanie przedstawiony zgodnie z konwencj? awersu, z powag? i wskazaniem na uniwersalne tre?ci, których interpretacja ?cinania kani mo?e dostarczy? w obfito?ci (zasygnalizuj? tylko motyw oczyszczenia i wyrzucenia z?a oraz, przy powszechnym dzi? ??czeniu ?cinania kani z obchodami nocy ?wi?toja?skiej, przebogat? symbolik? ?wiat?a).
Jednak „Pomerania” nie pokaza?a rewersu, a ten w najmniejszym stopniu nie spe?nia przedstawionych wy?ej oczekiwa?. To, co na nim przedstawiono, przypomina domoros?e malowanki na szkle. (wi?cej w „Pomeranii”)
Stanis?aw Geppert

4.S?awina Klawiter, Oddzia?uj?cy przez pokolenia

Rok temu na konferencji zorganizowanej przez Klub Studencki „Pomorania” w Toruniu wyg?osi?am referat zatytu?owany „Lech B?dkowski – Mistrz i Wychowawca”. Od tamtego czasu zd??y?am „pozna?” posta? Lecha B?dkowskiego w wielu innych wymiarach, jednak to w?a?nie w roli wychowawcy, zw?aszcza pokolenia moich rodziców, jest mi ci?gle najbli?szy.
Gdyby nie Lech B?dkowski, nie znalaz?abym si? w strukturach Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i nie trafi?abym do za?o?onego przez niego Klubu Studenckiego „Pomorania”. Szczerze mówi?c, nie mia?abym nawet na imi? S?awina, podobnie jak jego jedyna córka. Mo?liwe, ?e moje zainteresowania pouk?ada?yby si? zupe?nie inaczej, gdyby nie fakt, ?e kiedy? Lech B?dkowski wyszed? do m?odzie?y – w?ród której znalaz? si? i mój ojciec – i spróbowa? z ni? tworzy? lepsz? przysz?o??. Podkre?la?, ?e zmieniaj?c cokolwiek, nale?y pami?ta?, by kroczy? z osobami nale??cymi do kolejnej epoki, których te zmiany b?d? bezpo?rednio dotyczy?y. (wi?cej w „Pomeranii”)

4.Barbara Mudlaff, O autorytecie w Senacie

18 lutego br., wraz z grupk? studentów z gda?skiego klubu Pomorania, dzia?aj?cego przy Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim, uda?am si? do Senatu RP na otwarcie niecodziennej wystawy „Autorytety: Lech B?dkowski”, przygotowanej przez pracowników Europejskiego Centrum Solidarno?ci w Gda?sku. Na miejscu w Warszawie byli ju? przedstawiciele ZKP oraz pomorscy samorz?dowcy i politycy. W uroczysto?ci udzia? wzi?li m.in. premier Donald Tusk i marsza?ek Senatu RP Bogdan Borusewicz.
Ekspozycja na wielu osobach zrobi?a dobre wra?enie, albowiem chronologicznie pokaza?a ?ycie zas?u?onego Pomorzanina. Dzi?ki niej, a tak?e dzi?ki seminarium o panu Lechu, jakie odby?o si? w senackich murach, mo?na by?o dowiedzie? si? wielu ciekawych rzeczy o Jego dzia?alno?ci i zas?ugach. By?a to lekcja historii przede wszystkich dla m?odych uczestników spotkania z klubu Pomorania, którzy aktywnie w??czyli si? w przebieg uroczysto?ci. Zaprezentowane przez nich referaty („Lech B?dkowski – ?ycie i twórczo??”, „Lech B?dkowski: mistrz i wychowawca” oraz „Wp?yw Lecha B?dkowskiego na kszta?towanie to?samo?ci regionalnej”) pobudzi?y dyskusj?, któr? moderowa? Pawe? Zbierski z gda?skiej TVP 3 (autor biograficznej ksi??ki o L. B?dkowskim). (wi?cej w „Pomeranii”)

7.Maciej Narloch, (Nie)znana my?l B?dkowskiego

Wielkie s?owa i autorytety maj? to do siebie, ?e ?atwo mo?na si? za nimi ukry?. W naszym kaszubsko-pomorskim ?rodowisku jednym z takich dogmatów jest twierdzenie o wielkim znaczeniu dla Kaszub i my?li regionalnej Lecha B?dkowskiego. Nie sposób z tym twierdzeniem si? nie zgodzi?, co nie oznacza, ?e ka?dy, kto te lub podobne zdania wypowiada, przekuwa s?owa w czyn, zw?aszcza w zakresie idei krajowo?ci (regionalizmu) i samorz?dno?ci g?oszonych przez Lecha B?dkowskiego.
Kszta?towanie to?samo?ci regionalnej to kszta?towanie takiej osoby, której bliski jest w?asny kraj, która ?wiadoma jest swoich praw i obowi?zków wobec niego, która czuje si? za? odpowiedzialna, a zarazem ma realne prawa wspó?decydowania o nim (nie tylko poprzez przedstawicieli w Sejmie RP czy w sejmiku województwa). W tym sensie to?samo?? regionalna to nie tylko znajomo?? w?asnej historii, tego lub innego j?zyka albo gwary. Podobnie jak to?samo?? narodowa czy ?wiadomo?? w?asnego pochodzenia, sk?ada si? ona jako jeden z wa?nych elementów na osobowo?? cz?owieka. Czy faktycznie mieszka?cy Pomorza posiadaj? tak? to?samo??? Czy na co dzie? widzimy, aby kierowali si? tak? postaw?? Pozostawmy to pytanie jako retoryczne.
Z drugiej strony prawd? jest, ?e ka?dy ma jaki? rodzaj to?samo?ci regionalnej – wszak?e ka?dy doros?y cz?owiek wie, ?e pochodzi z danej miejscowo?ci, województwa, krainy historycznej. Niemniej „?wiadomo??” ta na ogó? jest do?? uboga – opiera si? na uwielbieniu miejscowego klubu pi?karskiego lub niech?ci do s?siedniej miejscowo?ci. (wi?cej w „Pomeranii”)

10.Janusz Karc, Samorz?dny i dalekowzroczny

Patrz?c na star? przepustk? z Sierpnia 1980 roku, która dawa?a mi prawo nie tylko do wchodzenia za bram? Stoczni, ale te? wspó?tworzenia tamtych wydarze?, przypominam sobie, niczym stary film, niemal t? sam? bram?, która – jakby zakonserwowana – stoi po dzi? dzie?. Wtedy, jako m?ody 20-letni robotnik, reprezentuj?cy strajkuj?c? za?og? Gda?skich Zak?adów Graficznych, czeka?em przy wartowni na wywo?anego przez radiow?ze? Lecha B?dkowskiego, który mia? zweryfikowa? i niejako por?czy?, ?e jestem t? osob?, za któr? si? podaj?. Po kilkuminutowym oczekiwaniu dojrza?em jego charakterystyczn? sylwetk? – cz?owieka jakby ci?gle zamy?lonego - któr? wcze?niej zna?em z drukarni przy ul. ?wi?toja?skiej (dzi? ju? tego budynku nie ma, jest natomiast ogromna dziura w ziemi). Pami?ta?em go przemykaj?cego mi?dzy rega?ami z kasztami zecerskimi w drodze do korektorki po tzw. szczotki albo po „z?amany tekst”. Zecernia znajdowa?a si? pi?tro ni?ej, a przygotowalnia offsetowa, gdzie pracowa?em, by?a nad zecerni?. Wykonywa?em próbne druki do wszystkich zamówie?, tote? do mnie równie? czasami zagl?da? Lech B?dkowski, aby akceptowa? np. wygl?d ok?adki czy jak?? kolorow? odbitk?.
Dzia? druków próbnych mie?ci? si? przy palarni. By?o to miejsce, gdzie zawsze toczy?y si? ciekawe rozmowy, dotycz?ce bie??cych wydarze?. Przy czym nie chodzi?o tylko o wyniki ostatniego meczu Lechii czy o to, kto jak? ma jak? dziewczyn? (za?oga by?a m?ska). Wi?kszo?? rozmów oznacza?a robotnicz? krytyk? sytemu dotykaj?cego nas wszystkich, na co dzie?. My?l?, ?e Lech B?dkowski lubi? tam zagl?da? i wdawa? si? w dyskusje. Dzi? ju? nie pami?tam na 100 %, czy pali?, ale wydaje mi si?, ?e tak. Mo?e dlatego równie? lubi? palarni?. (wi?cej w „Pomeranii”)

12. Kazimierz Ostrowski, Do góry nogami (felieton)

Jakie jest najs?ynniejsze miejsce na Kaszubach? Nie ma w?tpliwo?ci, najwi?ksz? s?aw? od kilku lat cieszy si? Szymbark. Przewodniki pisz? wprawdzie, ?e jest to najwy?ej po?o?ona wie? kaszubska u podnó?a Wie?ycy, ale nie chodzi przecie? o jej walory krajobrazowe i wypoczynkowe. Zainteresowanie i rozg?os zawdzi?cza Centrum Edukacji i Promocji Regionu, jak nazywa si? stworzone tu przedsi?wzi?cie biznesowe. Mówi?c w skrócie, t?umy wycieczkowiczów przyci?ga dom stoj?cy na g?owie, najd?u?sza deska ?wiata (przy pi?owaniu tej?e obecny by? sam Lech Wa??sa!), a na dodatek par? innych rzeczy, podlanych patriotycznym sosem. Nb. projektant domu stoj?cego kominem w dó? pokpi? spraw?, powinien by? pomys? opatentowa? i mia?by z tego sporo grosza. W Niemczech bowiem, opodal polskiej granicy, jaki? cwaniak zbudowa? taki sam dom i na dodatek przechwala si?, ?e to jego oryginalne dzie?o, a ka?dy wie, ?e musia? wprzódy dobrze obejrze? szymbarski pierwowzór. Podobno i tam ludzie stoj? godzinami w kolejce, ?eby za pieni?dze do?wiadczy? zawrotu g?owy. (wi?cej w „Pomeranii”)

13. Edmund Szczesiak, Chrzcielnica Robinsona

Najgorsza jest zima. Taka niezdecydowana, chwiejna. W nocy mróz, w dzie? odwil?. Jezioro pokrywa si? lodem, ale zbyt cienkim, ?eby utrzyma? cz?owieka. Wtedy ani przej??, ani przep?yn??.
– Sko?czy?y si? zapasy ?ywno?ci, a my od dwóch tygodni uwi?zieni. Nie by?o na co czeka?. ?ódka sta?a w zatoczce, ju? w wodzie, ale dalej skorupa uniemo?liwiaj?ca p?yni?cie. I co tu robi?? – wspomina swoj? pierwsz? zim? na wyspie. – Zbudowa?em „wikinga”…
Tak nazwa? urz?dzenie do ?amania lodu. Osadzi? przed dziobem ci??kie, ?elazne ko?o od kieratu, przywi?za? do niego liny. Poci?gaj?c za cugle unosi? ko?o, a potem gwa?townie je opuszcza?. Rozbija? w ten sposób lód i odpychaj?c bosakiem przebija? si? przez powsta?? wyrw?.
– To by?a mord?ga. Na Zabrody, gdzie najw??ej, p?yn? zwykle klika minut, a tym razem trwa?o to ponad trzy godziny. Ale byli?my uratowani – opowiada nowy Robinson na Ostrowie Wielkim, najwi?kszej z dziewi?ciu wysp na Jeziorach Wdzydzkich i jedynej zamieszkanej. Ostatnio z przerwami. (wi?cej w „Pomeranii”)

16. Alicja Szczëpta, Z prawa czë z lewa?

Wszëtczi znómë òglowi pòzdrzatk, ?e Kaszëbi s? bòkadny, religijny, p?odny, robòcy ë wspiéraj? prawicã. Je to równak blós stereòtip. Taczi sóm jak legendarné „czôrné pòdniebienié”? Je to prôwda dzys, czë bë?a to prôwda czedës?
Justina mieszkô w kartësczim krézu. Ji òjc robi w firmie, nënka zajimô sã domã, òna sama kù?czi strzédn? szkò?ã. Do tegò wszëtczi ?daj? na turistów, bò òb lato je to wiedno dodôwkòwi dëtk, jak chòc le dozwòli sã jima na kempingòwé przëczëpë na swòjim pòlu 100 métrów òd jezora.
Justina je jedn? z lepszich ùczniów, mô szerok zajinteresowania.
– Nie je letkò. We firmie, w jaczi robi òjc nie „kr?cy” sã tak fejn. Gôdaj?, ?e to le bez krizys, le równak wczasni té? to nie bë?a takô Amerika. A terô robi pò 12 gòdzënów na dzé?, a p?ac? mù mni jak czedës. Nënka nie robi, bò pò prôwdze ni mô ni?ódnégò warkù, tej co mò?e robic prócz prowôdzeniégò dodómù?
Justina wëbiérô sã na sztudija.
– Mëszlã ò czerënkù spar?ãczonym z wiédz? ò spòlëznie, mò?e pòlitologijô, mò?e ekònomijô. Jô bë tak pò prôwdze chca sztudérowac ekònomijã nastawion? na lëdzy, a nié na firmë. Równak sztudija w miesce to s? dëtczi. Za akademik je nót zap?acëc, utrzëmac sã abò doje?dziwac co dzé? do Trójgardu – ale to té? wiele kòsztô! A jak nie mdze môlów na ùniwersytece, to na priwatn? mòjim starszim dëtków nie sygnie. (wi?cej w „Pomeranii”)

17. Andrzej Mróz, Uatrakcyjnianie ?u?aw

?u?awski Park Historyczny i Skansen Wsi ?u?awskiej to kolejne inicjatywy dzia?aczy promuj?cych subregion Delty Wis?y. To tak?e szansa na uchronienie od ruiny i zniszczenia zabytkowych budynków. Pierwsze efekty tych stara? b?d? ju? dost?pne do zwiedzania na prze?omie wiosny i lata. Kolejne – jesieni?. Pe?ne plany s? bardziej dalekosi??ne i wybiegaj? jeszcze dalej w przysz?o??.
Marek Opitz z Nowego Dworu Gda?skiego to posta? znana i powa?ana za sw? mi?o?? do ?u?aw, podkre?lanie lokalnego patriotyzmu i realne dzia?ania propaguj?ce subregion. To g?ównie dzi?ki jego staraniom kilka lat temu powsta? Skansen Jedenastu Wsi w Cyganku – niewielkiej miejscowo?ci po?o?onej po?ród polderów. Wioska zyska?a status „warto odwiedzi?” podczas wypoczynku na ?u?awach. Oko?o 70 kamieni nagrobnych ze stelli lutera?skich i mennonickich stworzy?o unikatowe na skal? województwa lapidarium, przypominaj?ce o istnieniu takich dawniejszych miejscowo?ci, jak Tiegenhagen (obecnie Cyganek), Petershagen (?elichowo), Reimerswalde (Cyganka), Pletzendorf (Starocin), Stobendorf (Stobiec) oraz Tiegerwalde, Platenhof, Altendorf, Petershagenerfeld, Haberhorst i Neuendorf (obecnie cz??ci sk?adowe Nowego Dworu Gda?skiego). (wi?cej w „Pomeranii”)

19. Grzegorz Gola, Kultura na prowincji (felieton)

Jak tu si? nie przejmowa? prowincjonaln? i ma?omiasteczkow? kultur?? W Nowym Dworze Gda?skim nikt nie jest zadowolony z poziomu lokalnej oferty. W zachwyt wpadaj? jedynie przyjezdni, zwiedzaj?cy wielk? sal? ?u?awskiego O?rodka Kultury (swój styl architektoniczny mia?a III Rzesza na poziomie), nie wiedz? bowiem, ?e utrzymanie tego olbrzymiego kubaturowo budynku poch?ania z roku na rok coraz wi?ksze sumy. Szybko wypalaj? si? te? kolejni dyrektorzy, zdani na ?ask? i nie?ask? lokalnych „polityków” trzymaj?cych w?adz? samorz?dow?.
Trudno znale?? uniwersalny model wydatkowania pieni?dzy publicznych na kultur?. Inaczej zadania z tego zakresu realizowane s? w ma?ej gminie wiejskiej, inaczej w gminie miejsko-wiejskiej o aspiracjach powiatowych, jeszcze inaczej w mie?cie ?redniej wielko?ci albo wreszcie w trójmiejskiej metropolii. Na swój sposób wspiera kultur? samorz?d wojewódzki. Niestety, w wielu lokalnych spo?eczno?ciach uwa?a si?, ?e poziom uczestnictwa mieszka?ców prowincji w kulturze zale?ny jest od liczby gminnych domów kultury. Zlikwidowanie jakiejkolwiek tego typu placówki spowodowa?oby larum na ca?y powiat. Czy wi?c tak mocno przyzwyczaili?my si? do pewnych, znanych jeszcze z poprzedniej epoki, jedynie s?usznych rozwi?za?? (wi?cej w „Pomeranii”)

20.Anatol Ulman, Bia?a mi?o?? (opowiadanie)

Sk?d si? bior? wszystkie te opowie?ci?
Wyobra?my sobie, ?e s?yszymy g?os, którego nie ma, zawis?y w smrodzie cia? nami?tny szept, ostry jak bagnet dba?ego ?o?nierza. Przez sal? przep?ywa rzeka senna i b?otna, g?stniej?cy mrok, z ludzi usz?a dusza, obfity czas nocy po?era w?asn? ?mier?. Robakiem jest wszystko i wszyscy. Drobne m?dro?ci przepadaj?, niszczy je up?yw.
Opowie?ci bior? si? z temperatury cia?a.
Nawyk?a do karno?ci my?l w chaosie porz?dkuje, uk?ada jak kobieta odmiany bielizny w szafie. Ulotna, w?t?a wieczno??, która w jaki? sposób jest besti?, zapakowana w prawa logiki nast?pstw.
Jest dzie? Matki Boskiej Zielnej, sierpie? 2006. Przed wieczorem do szpitala w L?borku, schludnego niczym ameryka?ska kostnica, przywieziony zostaje nowy chory. Pacjenci oddzia?u wewn?trznego ju? zasypiaj?, lecz j?k karetki i tumult na dole przywraca ich do ?wiadomo?ci. Przez uchylone drzwi zagl?da aferzystka Wrotyczka, wypalona, w wieku ?rednim, ??dna tragedii. Ssie mi?tusa.
– Ch?opaki – zawiadamia z uciech? wstr?tn? – jednemu na kolei poder?n?li gard?o i teraz go szyj? w doktorskiej rze?ni. Krwi? chlusta jak wieprz!
?ypie na pi?knego Dziewuszk?, który jest jak dojrza?a brzoskwinia. W kaprawym wzroku plotkary gorzeje po??danie: skoczy?aby dla niego w nico??! Ale puszcza oko do m?odego Borzyszkowskiego i znika. Chwil? potem przynosi dalsze wie?ci, przydatne w osch?ej nudzie jak majowy deszcz. Pacjent zosta? wyj?ty z poci?gu Warszawa – Ko?obrzeg. Po?pieszny Kaszub w L?borku przystaje o dziewi?tnastej dwadzie?cia dziewi??.
Um?czenie d?ugie jest przedsmakiem ?mierci. (wi?cej w „Pomeranii”)

28.Maria Block, Wéw Czarnéj Wodzie (opowiadanie)

Tera zimó mnie sia tak skómo zrobji?o za mojim Kociewiam, ?e wzié?a ?am ch?opa i mówja: „Wej, trza na jakóm? wycieczka se pojecha?”. A ón na to podrajcowany: „Jo, to pojedzim do Czarnéj Wody i stamtónd nahalamy se rze?bów, bo przecie? tamoj mnieszka tan rze?bziarz, co robji annió?ki i ptaszki”. Mnie sia to srodze wjidzia?o, wianc wziélim trocha psianiandzów i banó dajemy najpsiérw do Czczewa, a dalji do téj naszéj Czarnéj Wody.
Jak wysiedlim zéz bany, ja sie rozglóndam i my?la: ,,Jo! To? to je moje jedyn?ce na ?wiécie Kociewie! Co mnie tamoj te morze, mewy, sk?ady i knajpy. Tutej só dopsiéro cuda. Jaglijki po zatrawia?ych wy?awach pochowane jak kru?ate zajki, ptaszki se frantówki ?psiéwajó (licho ?am zrozumia?a z tego ich ?psiéwania, jano ?eby ju? wiosna chcieli), wszandy kurzyniec, ?lady kejtrów wéw paczy, ma?e nié?mnia?e pu?ki nad p?ami, te szyrzawy zielono – brune zéz sarnami i jastrzambiami...”. Jo, ja wam mówja, Kociewie to je barzo psiankna krajina. (wi?cej w „Pomeranii”)

I–VIII „Najô ùczba” – edukacyjny dodatek do „Pomeranii"

29.Zygfryd Stefan Mielewczyk, Fotograficzne promieniowanie t?a (15)

Gdy sprawna administracja miejska Wolnego Miasta Gda?ska, ?wiczona od 1933 roku przez Alberta Forstera, odebra?a Brunonowi i jego braciom sklep detaliczny ,,Spezial-Haus für Eier und Butter”, Franek interweniowa? w Komisariacie Generalnym RP, otrzymuj?c indywidualne wsparcie. Mianowicie zaproponowano mu prac? w Polskim Urz?dzie Pocztowo-Telekomunikacyjnym Gda?sk-1, zwanym po wojnie Poczt? Polsk?. Zosta? tam kierowc?, pracuj?c od pocz?tku 1935 a? do 1 wrze?nia 1939 roku, gdy Niemcy rozpocz?li wojn? o Gda?sk (15 minut wcze?niej zbombardowali miasteczko Wielu?).
Niezale?no?? od wspólników, czyli dwóch braci-kupców, by?a dla Franka korzystna i na czasie. Odpowiada?a równie? jego narzeczonej, Agacie, skoro kawaler otrzyma? sta?? prac? z przyzwoit? p?ac? w gda?skich guldenach. Ponadto liczy?y si? korzy?ci socjalne i warunki zatrudnienia w Urz?dzie Pocztowo-Telekomunikacyjnym Gda?sk-1. By?o oczywiste, ?e dzi?ki temu m?odzi mog? spokojnie za?o?y? rodzin?. Odt?d Franek chodzi? do pracy w mundurze polskiego pocztowca, a mia? blisko z domu przy Podwalu Staromiejskim nr 79 na plac Heweliusza. Nieco pó?niej, gdy rodzice wynaj?li wi?ksze mieszkanie przy ulicy Panie?skiej nr 26 na Osieku, gdzie zdo?a?em si? urodzi?, do Poczty Polskiej by?o jeszcze bli?ej, bo oko?o 70 metrów. (wi?cej w „Pomeranii”)

32. Magdalena Narloch, Ko?ysanka ludowa czy „ze?gana”?

W poemacie Hieronima Jarosza Derdowskiego „Ò panu Czôrli?sczim, co do Pùcka pò sécë jachô?” znalaz?y si? dwa samoistne utwory ?piewane. Pierwszym z nich – i o nim b?dzie tu mowa – jest ko?ysanka, któr? ?ona tytu?owego bohatera ?piewa swej male?kiej córeczce Mareszce. Rozpoczyna si? ona od s?ów ?u?u, ?u?u, córulenkò…
Derdowski twierdzi?, ?e strofy te stanowi? nawi?zanie do rzeczywistej pie?ni ludowej wykonywanej na Kaszubach. Wyja?nia?, ?e to przypomnienie rzezi Kaszubów, dokonanej przez Krzy?aków w 1308 roku w Gda?sku. Uwierzyli jego deklaracjom tacy badacze, jak np. Jan Stanis?aw Bystro?, uznaj?c utwór za unikatowy zabytek folkloru literackiego, w którym przetrwa?a pami?? ludu o historycznym wydarzeniu. Z kolei inni uczeni – jak cho?by Alfons Parczewski – stwierdzali: ?ycie ludowe jest tylko t?em, na którem z ca?? swobod? rozwija si? akcya poematu; poeta bierze zawsze gór? nad etnografem i dlatego dzie?o jego nie mo?e by? traktowane jako proste fotograficzne odbicie kaszubskiego obyczaju – nie jest to pie?? ludowa, ale utwór w?asny autora. Jerzy Samp tak?e uwa?a pie?? za nieautentyczn?, dowodz?c, ?e przep?ywaj?cy przez Gda?sk Kana? Raduni poprowadzono dopiero za czasów krzy?ackich, oko?o po?owy XIV wieku, czyli nie istnia? on podczas rzezi w 1308 roku. (wi?cej w „Pomeranii”)

35. Józef Borzyszkowski, Toru?ski Stolem – prof. El?bieta Zawacka

9 stycznia tego roku zawi?zano w Toruniu Spo?eczny Komitet Obchodów 100-lecia Urodzin Prof. El?biety Zawackiej – legendarnej kurierki i emisariuszki „Zo”, wspania?ego i uznanego pedagoga, inicjatorki i wspó?twórczyni Fundacji „Archiwum i Muzeum Pomorskie Armii Krajowej oraz Wojskowej S?u?by Polek”. Jubileuszowa uroczysto?? mia?a si? odby? na ?w. Józefa – 19 marca br., w tym bowiem dniu przed wiekiem, w pomorskim grodzie Kopernika, pozostaj?cym wtedy jeszcze pod panowaniem pruskim, urodzi?a si? El?bieta Magdalena, zapisana w ksi?gach USC jako Elizabeth Zawacki. Setnych urodzin jednak nie doczeka?a. Zmar?a 10 stycznia br., tu? po powo?aniu komitetu obchodów, zatem jego cz?onkowie zaj?? si? musieli przygotowaniami do pogrzebu. W jego dniu Toru?, Pomorze i Rzeczpospolita – przedstawiciele w?adz i ró?nych ?rodowisk spo?ecznych, rodzina, znajomi i przyjaciele – oddali Pani Profesor i Genera? ostatni? przys?ug?, wspominaj?c jej wspania?e dokonania. (wi?cej w „Pomeranii”)

41.Witos?awa Frankowska, Niechaj Jej szumi? niebia?skie wrzosy

S? ludzie, którzy mierz? ?ycie liczb? prze?ytych lat, inni z kolei – intensywno?ci? prze?y?. S? wreszcie tacy, którzy dostawszy talent z nieba, umiej? si? nim dzieli? z drugimi. Do tych ostatnich nale?a?a z pewno?ci? zmar?a 19 lutego 2009 r. Renata Gleinert.
Zwi?zawszy si? z ?rodowiskiem muzycznym Wybrze?a jako pianistka – m. in. przez d?ugie lata wyk?adowca Akademii Muzycznej w Gda?sku – wspó?pracowa?a z chórem Akademii Medycznej, Wojskowym Liceum Muzycznym, Akademi? Wychowania Fizycznego, Gminnym O?rodkiem Kultury w Kolbudach, Morskim Domem Kultury w Gda?sku – Nowym Porcie, zespo?em estradowym Flotylla. Jednak jej najukocha?szym zawodowym dzieckiem by?o prowadzone od 1964 Studio Piosenki. Studio, przez które przewin??o si? blisko 200 osób – zara?onych muzyk?, estrad?. To w wi?kszo?ci dla nich komponowa?a pani Renata swoje pi?kne, cho? jak?e zró?nicowane pod wzgl?dem tematycznym, piosenki. Do najbardziej pami?tnych utworów nale?a? ów, zatytu?owany „We wrzosach”, a spopularyzowany podczas festiwalu piosenki ?o?nierskiej w Ko?obrzegu, jak równie? szereg niezwyk?ej urody piosenek do s?ów kaszubskich. (wi?cej w „Pomeranii”)

42. Edward Breza, Zoilowska krytyka „Biuletynu” i Rady J?zyka Kaszubskiego

W tomie X „Acta Cassubiana” (s. 9–18, dalej „AC”) ukaza?a si? w j?zyku kaszubskim totalna krytyka 1. zeszytu niedawno (w r. 2006) do ?ycia powo?anej przez Zarz?d G?ówny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Rady J?zyka Kaszubskiego (dalej RJK) i po?rednio (a czasami bezpo?rednio) samej Rady autorstwa Hanny Makurat, absolwentki gda?skiej polonistyki i obecnie s?uchaczki Filologicznego Studium Doktoranckiego Wydzia?u Filologicznego UG. Krytyk? t? nazwa? trzeba od razu „zoilowsk?” (od pisarza greckiego Zoilosa z Amfipolis w Macedonii z IV w. przed Chr. o przydomku Bicz Homera (Homeromástiks), od przeprowadzonej przez niego surowej i z?o?liwej krytyki poezji Homera, i da? jej nale?ny odpór, by Czytelnicy tego tekstu nie nabrali przekonania, ?e RJK i jej Komisje uprawiaj? dzia?alno?? pozorn? czy wr?cz szkodliw? dla j?zyka i kultury kaszubskiej, rozumianej jako sk?adnik kultury ogólnopolskiej. Jako redaktor (naukowy) „Biuletynu RJK” winienem przede wszystkim wyja?nienia gronu odbiorców „AC”, ale ?e te uka?? si? dopiero za rok, a artyku? recenzyjny H. Makurat wywo?uje ju? o?ywienie w?ród inteligencji kaszubskiej, dlatego kwintesencj? odpowiedzi pragn? zamie?ci? tak?e w „Pomeranii”. (wi?cej w „Pomeranii”)

45. Lektury

49. Klëka

52. Z ?ycia ZKP

54. Kow., Informator regionalny

56. Rómk Drzë?d?ónk, Pëlckòwsczi kriticzni swiat (felieton)

Tak jak më to w zwëkù mómë, zeszlë më sã trzeji filozofòwie: brifka, ferszta i jô, bë na kómce przed dodomã sadn?c i òbgadac, cë? sã slédnym czasã w najim Pëlckòwie wëdarzë?o. Nie mdã wama ?gô? – naje filozofòwanié to s? pò prôwdze pludrë a klapë, chòc dlô nas baro wô?né, bò më jesmë ti dbë, ?e s? òne dzélã naji bòkadny, pëlckòwsczi, rodny kùlturë.
Sztócëk më sedzelë mùczkã. Kò?den s?owa zbiérô?, w rozëmn? grëpã sk?ôdô?, bë jak nôm?drzi rzec to, ò czim czu?, co widzô?, co mëslô?.
Jak nie je wiedzec, òd czegò zaczic, tej nôlepi nawléc do wiodra. Brifka dobrze to rozmiô?, wiãc meteòrologiczno zacz??:
– Zdrzëta, jak ne, w najim zatacanowim na zberkù swiata Pëlckòwie, blónë zapôdnym wiatrã pchóné zgni?o pò niebie wãdrëj?, przënôszaj?cë nama z tameczny stronë deszcz eùrodëtków i céniô krizysu – brifka ùsmiô? sã sóm do se bùszny, ?e tak pëszno ùda?o mù sã rzec ò tak banalny sprawie.
Cziwn?? jem z szacënkã g?ow? i spróbòwô? jic jegò szlachã:
– Jo, jo, a zymkòwé s?unuszkò corôzka mòcni swiécy, ògrzéwô najã pëlckòwsk? zemiã, pòdskôcaj?cë lëdzy do rozmëszlaniô, kôrbiónków i sztridków. (wi?cej w „Pomeranii”)





Powyższy artykuł opublikowano w serwisie Nasze Kaszuby
http://naszekaszuby.pl

pod adresem:
http://naszekaszuby.pl/article.php?storyid=1748