Ankiety
Losowe zdjęcie
Pògrzéb we Biebrznicczim Młinie (pl: Wieprznica-Młyn)
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Czy Kaszubi powinni walczyć o przyznanie statusu mniejszości etnicznej?
Zakończona 12.2.2012 23:59
Tak 59 % 59 % (98)
Nie 32 % 32 % (54)
Nie interesuje mnie to 6 % 6 % (11)
Inne - napisz w komentarzu 1 % 1 % (3)
Głosów: 166
Głosujących: 166

Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.

Wysłane przez: Wątek
sgeppert
Wysłano:: 15.2.2012 8:34  Zaktualizowany: 15.2.2012 8:34
Dobrzińc Najich Kaszëb
Zarejestrowany: 17.6.2003
z: 索波特
Wiadomości: 1608
 Re: Rozwój czy trwanie - słów kilka na podsumowanie ankiety
Ale ja właśnie podważam przekonanie, przyjmowane dziś za "oczywistą oczywistość", że do utrzymania tożsamości kaszubskiej (i każdej innej społeczności) niezbędny jest państwowy sponsoring. Fundamentalna alternatywa brzmi: czy Kaszubi są Kaszubami bo tak chcą, czy też są nimi bo tak chce państwo. Jeśli Kaszubi sami z siebie chcą być wyodrębnioną społecznością, to nią będą i kropka. I będą manifestować swoją odrębność niezależnie od polityki państwowej. Przypominam, że nowoczesny naród polski nie kształtował się w warunkach pruskich państwowych dotacji, tylko Kulturkampfu. W tych samych zresztą warunkach powstawały podwaliny kaszubskiej odrębności - Ceynowa działał na własny koszt, Derdowski mógł był chyba znaleźć sobie intratniejsze pole twórczości, niż pisanie "łgarstw", Ramułt (jeśli mylę się to proszę poprawić) też chyba nie miał dotacji na pisanie swojego słownika. Późniejsze fundamentalne dzieła też powstawały przede wszystkim dzięki pasji ich autorów: Majkowski nie dostawał urlopów twórczych w Pieriediełkinie na napisanie Remusa, Sychta nie zarabiał na tworzeniu swojego słownika...

A jeśli społeczność kaszubska ma istnieć, bo tak chce państwo - to co innego. Wtedy państwo musi stworzyć strukturę, której zasadniczym celem będzie pokazywanie, że ta społeczność istnieje, ma się dobrze i z wdzięcznością przyjmuje państwowy patronat. Na pewno zostanie zorganizowana pewna liczba "ludności" która będzie wierzyć (ściśle: okazywać wiarę) w swoją kaszubskość, ale podmiotem polityki państwowej będzie nie ludność, tylko funkcjonariusze struktur dystrybuujących środki. W tym modelu istotą kaszubskości będzie wymiana pieniędzy na raporty.
Pieniądze oczywiście zostaną skutecznie zagospodarowane przez beneficjentów.

Pytanie, co by się stało, gdyby państwo w pewnym momencie stwierdziło, że wspieranie Kaszubów było błędem, bo wspierać należy - dajmy na to - Wybrzeżaków. Spodziewam się, że dość szybko powstałyby organizacje wybrzeżackie, w których nietrudno byłoby spotkać dawnych Kaszubów, którzy odkryli swoją nową tożsamość.

Czy państwo powinno w ogóle prowadzić jakąkolwiek politykę kulturalną? Uważam, że powinno, bo dla spoistości państwa jest ważne, by obywatele uznawali je za swoje dobro, by identyfikowali się z państwem. Ta identyfikacja zachodzi na płaszczyznach pragmatycznej i emocjonalnej; śmiem twierdzić, że emocje są nawet ważniejsze. Dlatego potrzebny jest kanon kulturowy, historyczny, aksjologiczny - i ważną rolą państwa jest (współ)tworzenie i upowszechnianie tego kanonu.

Czy państwo powinno wspierać grupy mniejszościowe? Są różne opinie i argumenty.
Nie, bo to zagraża spójności państwa, grozi konfliktami etnicznymi.
Tak, bo skoro członkowie mniejszości płacą podatki, to z nich powinna być finansowana ich kultura, a nie tylko kultura większościowa.

Uważam, że państwo powinno wspierać mniejszości w takim zakresie, w jakim służy to utrzymaniu spójności państwa. Państwo jest własnością swoich obywateli, ci mają rozmaite dziedzictwa kulturowe i rolą państwa jest umożliwienie obywatelom rozwijania tego dziedzictwa. Ideałem wydaje mi się swoisty kontrakt: państwo wspiera mniejszości, a te rozwijają swoją tożsamość jako element tożsamości ogólnopaństwowej.

Wracając do wyjściowej kwestii dotowania kaszubszczyzny. Jeśli Kaszubi przyjmują wsparcie od państwa, to godzą się (świadomie lub nieświadomie), że państwo będzie wpływać na ich tożsamość. Może to służyć Kaszubom, ale może też doprowadzić do swego rodzaju zgnuśnienia, oddania odpowiedzialności za swoją tożsamość, wyprowadzenia tożsamości z serca do urzędu. Jeśli tak by się stało, to za parę pokoleń może okazać się, że nie ma Kaszubów tylko są Wybrzeżacy albo może Wschodni Pomorzanie bądź Południowi Bałtowie.

Odpowiedzi Wysłane przez: Wysłano:
 Re: Rozwój czy trwanie - słów kilka na podsumowanie ankiety CzDark 15.2.2012 15:42
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002