Źródła do dziejów Kaszubów. Część 1

Date:  18.09.2011
Section: Historia
Listy te były również skierowane do Frinty, który wówczas pełnił funkcję redaktora naczelnego czasopisma „Slovanský Přehled” [dalej: SP]. Jeden z listów (z 1931 r.) został opublikowany w „Pomeranii” (nr 9 z 2009). Teraz chciałbym przedstawić następny.
List napisał Aleksander Labuda jako wydawca czasopisma „Zrzesz Kaszëbskô” [dalej: „Zrzesz” lub ZK], wkrótce po zawieszeniu jego wydawania przez władze (drukarenka, na której wydawano ZK, została unieruchomiona 20.11.1935 r., na podstawie zarządzenia starosty kartuskiego). W okresie międzywojennym „Zrzesz” wychodziła w latach 1933–1939, a jej pierwszym redaktorem naczelnym był właśnie Labuda. Przez kilka lat był też wydawcą czasopisma. Do listu Labuda dołączył komunikat, który miał zostać – dzięki pomocy Frinty – opublikowany w prasie czeskiej. Warto też wspomnieć o tym, że zaledwie dwa tygodnie po liście Labudy, także Majkowski pisał do Frinty i to w podobnym duchu:

Wskutek panujących stosunków, które ogromny przewrót w opinii Kaszubów po wojnie wywołały, istnieje antagonizm wśród Kaszubów i Polaków głęboki, taki, że to nie leży w interesie Słowiańszczyzny, a wyjdzie na korzyść tylko „pour le roi de Prusse”. Niestety, Kaszubi nie mają organu, gdzie by się [mogli] wypowiedzieć. Wskutek prześladowania Kaszubów powstał tu prąd narodowy kaszubski, którego wyrazem jest pismo „Zrzesz”, tak prześladowane przez Polaków, jak Niemcy nas prześladowali za najgorszych czasów hakatyzmu. (…) Otwartą walkę z polskością ze względu na Niemców w naszych warunkach nie uważam za korzystną, ale będzie ona konieczna, aż pewien kompromis nie nastąpi.
Majkowski jednocześnie prosił czeskiego slawistę o pomoc: Jak już pisałem, trzeba nam chociaż małej drukarni. Zrzesz się drukuje na poddaszu na ręcznej tyglówce, redaktor jest zecerem równocześnie. Ale w ostatnim czasie na podstawie przepisów przemysłowych i tę drukarnię zamknięto. Jest nam pomoc w tym względzie potrzebna. Czy by nie mogło jakie większe przedsiębiorstwo czeskie filię drukarni założyć np. w Kartuzach?
W liście do Majkowskiego Frinta wyjaśniał: Co zaś do pomocy, naturalnie nie można jej szukać u Niemców, ale także o naszej ingerencji ani mowy być nie może, nie tylko ze strony technicznej. Taka awantura by jeszcze zgorszyła haniebną politykę rządu polskiego przeciwko Czechosłowacji! Mam jedną radę w takich warunkach: ruch obrony kaszubskiej powinien szukać oparcia u drugich mniejszości słowiańskich w Polsce, które są także prześladowane.

Na podstawie tych słów można wywnioskować, że Frinta nie spełnił próśb działaczy kaszubskich. Choć więc zapewne do takiej publikacji nie doszło, to jednak na łamach kierowanego przez Frintę czasopisma ukazywały się informacje o sytuacji na Kaszubach. W 1938 r. w SP można było przeczytać następujące słowa:

V poslední době jsme několikrát vycítili v hovoru s polskými návštěvníky Prahy, jak naše pozornost, věnovaná Kašubům, vzbuzuje v Polsku nervositu a nelibost. Patří to však, myslíme, k dobré tradici našeho listu všímati si všech nejslabších nebo nejohroženějších Slovanů. Že Němci by rádi těžili z nespokojenosti Kašubů v Polsku, víme dobře, a nechceme Poláků oplácet jejich demonstrativní zájem na domnělém útisku Slováků v naší republice [W ostatnim czasie kilkakrotnie odczuliśmy w rozmowach z Polakami odwiedzającymi Pragę, że nasza uwaga poświęcona Kaszubom wzbudza w Polsce nerwową reakcję i niezadowolenie. Sądzimy jednak, że do dobrej tradycji naszego czasopisma należy zwracanie uwagi na wszystkich najsłabszych lub najbardziej zagrożonych Słowian. I chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że Niemcy chętnie wykorzystaliby niezadowolenie Kaszubów w Polsce, jednak nie chcemy rewanżować się Polakom za ich demonstracyjne zainteresowanie kwestią domniemanego ucisku Słowaków w naszej republice – tł. DS.]. (Red[akce], Kašubska vystavka, „Slovansky Prehled”, R. 30 (1938), cis. 7, s. 316).

Słowa te jeszcze raz tłumaczą zachowanie Frinty w sprawie publikacji tego komunikatu.
Labuda spodziewając się, że jego korespondencja z czeskim slawistą może wzbudzić zainteresowanie polskich władz, prosił, aby listy kierować na adresy osób mieszkających w Wolnym Mieście Gdańsku. W przypadku listu wysłanego (wraz z Trepczykiem) w 1931 r. punktem kontaktowym był Johannes Dombrowski (Danzig-Langfuhr, Hauptstrasse 21), zaś w przypadku obecnie publikowanego – Monika Petrińska. Są to osoby, o których niestety nic nie wiem. Czy ktoś z Czytelników może o nich udzielić jakichkolwiek informacji?

List A. Labudy znajduje się w zbiorach Literární Archiv Památníku Národního Písemnictví, w miejscowości Staré Hrady (Czechy), w spuściźnie po A. Frincie. Kiedy prowadziłem kwerendę (2003 r.), zespół nie był jeszcze opracowany.
Dariusz Szymikowski


„ZRZESZ KASZËBSKÔ” Mirachowo, Kartuzy, dnia 1 grudnia 1935.
jedyne czasopismo dla spraw kaszubskich


JWPan

Redaktor A. Frinta
Praha


Pozwalamy sobie zwrócić się do Wielce Szanownego Pana Redaktora z następującą uprzejmą prośbą:
Naprężone stosunki na Kaszubach zmuszają nas do powiadomienia prasy zagranicznej o stosowanych represjach ze strony Polaków wobec Kaszubów. W tym celu zwracamy się jedynie do prasy bratniego Narodu Czeskosłowackiego. Ponieważ jednak nie znamy poszczególnych czasopism tamtejszych, ani adresów Agencji prasowych, przeto prosimy bardzo o łaskawe doręczenie stołecznej Agencji prasowej załączonego komunikatu.
Równocześnie zawiadamiamy, że o ile tamt. Agencja prasowa życzyłaby sobie systematycznych i szczegółowych wiadomości o Kaszubach i tut. stosunkach społecznych, kulturalnych i politycznych, chętnie służymy współpracą.
Miło nam będzie przyjąć do wiadomości, że Kaszubi i tym razem zyskali zrozumienie u Bratniego Narodu.
Z góry dziękujemy za okazaną przychylność
Łączę wyrazy szczerego poważania
pozostający do usług
Labuda Aleksander
Wydawca „Zrzeszë Kaszëbskji”

Listy proszę adresować w ważniejszych sprawach:
Monika Petrińska, Zoppot. Glet[t]kauerstr. Nr 13
/Freie Stadt Danzig/



Do Agencji Prasowej Praha

Kaszubi na północnym Pomorzu organizują się duchowo i społecznie. Środkiem w pracy nad ideowym odrodzeniem całych Kaszub w obecnych warunkach jest tylko czysto kaszubska prasa niezależna, która wzbudza zamiłowanie do własnej tradycji historyczno-narodowej i kulturalnej. Pozostała natomiast polska prasa przyczynia się jedynie do polonizacji i błędnego informowania aktualnych zagadnień z terenu Kaszub. Istnieje o wyraźnym programie kaszubskim jedyne czasopismo zradykalizowanych Kaszubów pt. „Zrzesz Kaszëbskô”, które stoi na stanowisku bezwzględnej obrony zagrożonej przez Polaków swojej odrębności kulturalnej i szczepowego bytu. Smutne, ale prawdziwe, że i polskie władze państwowe stosują względem Kaszubów nienapotykaną represję, a ter[r]or moralny stosują większy, niźli okupanci za czasów osławionego „kulturkampfu”. Jest to barbarzyńskie bezprawie Polski powojennej, niepodległej, która zdążyła już zapomnieć o twardym ludzie kaszubskim przetrwałym przez wieki na ziemi przodków, jako ostoi północnej Słowiańszczyzny. Zależnych od państwa polskiego Kaszubów przesiedla się w głąb Polski
,
[Los taki spotkał m.in. kolegów A. Labudy – nauczycieli Jana Trepczyka i Stefana Bieszka – DS]
a państwowe urzędy na terenie Kaszub obsadza się przede wszystkim Polakami z innych dzielnic. Zabrania się nadto, chociaż nieoficjalnie, szerzenia Kaszubszczyzny w jakiejkolwiek bądź formie. „Zrzesz Kaszëbskô” często się konfiskuje
[Na przykład w 1933 r. skonfiskowano 22 numery na 62, które się ukazały – DS]
za artykuły treści historycznej i organizacyjnej, a redaktorzy sądownie karani za takie sprawy, odsiadują kary w więzieniach
[Zdarzało się, że dwóch członków redakcji ZK – A. Labuda i Ignacy Szutenberg, który pełnił funkcję redaktora odpowiedzialnego – siedziało w tym samym czasie w więzieniu – DS].
Ostatnio władze państwowe zarządziły opieczętowanie drukarni „Zrzeszë Kaszëbskji”. Interwencja u Rządu polskiego w tychże sprawach nie odniosła żadnego pozytywnego skutku. Fakty te zdarzają się często na gruncie kaszubskim, a prawdziwość ich można świadczyć licznymi dowodami, stwierdzającymi niezbicie o rzeczywistym prześladowaniu Kaszubów. Nie można w żadnym wypadku przyczynić się do pozyskania ludności kaszubskiej takim postępowaniem.
Napaści ze strony Polaków datują się głównie od zawarcia polsko-niemieckiego paktu nieagresji

[Układ ten podpisano w styczniu 1934 r. W pierwszych miesiącach 1934 r. trwało jednak chwilowe zawieszenie represji wobec ZK (pierwszy numer tego czasopisma skonfiskowano w marcu, a następny dopiero w październiku) – DS.].
Odtąd zmieniony stosunek wymownie świadczy o istotnych celach wewnętrznej polityki Polski wobec Kaszubów i pośrednio Słowiańszczyzny. Wynaradawianie Kaszubów grozi zupełną zagładą ostatnich Słowian nad Bałtykiem. Dawniejsze nieporozumienia kaszubsko-polskie uważaliśmy za sprawę wyłącznie domową, ale teraz wobec grożącego Kaszubom niebezpieczeństwa, kwestia kaszubska staje się siłą rzeczy kwestią międzynarodową.
Al[eksander] Labuda




This article comes from Nasze Kaszuby
http://naszekaszuby.pl

The URL for this article is:
http://naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=233

Copyright (c) 2021 by Nasze Kaszuby