Forum
Losowe zdjęcie
Borucino
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Strona główna forum
   Historia
     Stôrô Cziszewa

| Od najnowszych Poprzedni wątek | Następny wątek | Koniec
Nadawca Wątek
CzDark
wysłane dnia: 8.1.2009 2:28
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 24.5.2004
z: Biebrznicczi Młin
Wiadomości: 1133
Stôrô Cziszewa
Kargulów Michôł nadczidnął ò artiklu ò Stôri Cziszewie w: "Teki Kociewskie (2)"

Jô mëszlã jëż wôrt je gò zacëtowac:


Magdalena Świerczyńska
Tożsamość mieszkańców pogranicza
Kaszub i Kociewia na przykładzie
miejscowości Stara Kiszewa
– informacja z badań

"W badaniach, jakie przeprowadziłam na potrzeby swojej pracy licencjackiej1,
zajęłam się problemem tożsamości mieszkańców terenu pogranicza dwóch regionów
geograficznych – Kaszub i Kociewia. Badania przeprowadziłam w miejscowości
gminnej Stara Kiszewa, uznawanej przez językoznawców za pogranicze
tych dwóch krain.
Zamierzałam skonfrontować dotychczasową wiedzę na temat tej wsi, z rzeczywistością
tego środowiska. Informacje na jej temat były dosyć skromne.
Wiedziałam, m.in., że w Starej Kiszewie trzy lata temu przestał działać oddział
Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego bardzo silnej organizacji, która za cel stawia
sobie w głównej mierze rozwój poczucia związku z regionem. Zjawisko to może
świadczyć o zatracaniu przez środowisko chęci podtrzymywania tożsamości regionalnej.
Stara Kiszewa należy administracyjnie do powiatu kościerskiego, uważanego
za kaszubski, zatem warte głębszej refleksji było zbadanie, w jakim stopniu miejscowość
ta jest kaszubska. Z drugiej jednak strony, jeśli za czynnik kaszubskości
uznać język, to wieś tą nie można uznać za kaszubską, bowiem według Marka
Latoszka położona jest poza obszarem dialektów kaszubskich lub w bezpośrednim
ich sąsiedztwie2. Jaki więc wpływ mogą mieć te fakty na poczucie tożsamości
mieszkańców Starej Kiszewy? W swoich badaniach wyróżniam dwie grupy badanych:
liderów społecznych i zwykłych mieszkańców. Za liderów uznaję osoby
reprezentujące poszczególne instytucje, które wpływają na kształtowanie tożsamości
mieszkańców: władze gminy, proboszcza parafii w Starej Kiszewie, wicedyrektorkę
Zespołu Szkół, członkinię Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi
Kiszewskiej oraz panią pracującą w jedynej we wsi bibliotece . W badaniach tych chciałam zanalizować wpływ działalności wybranych instytucji na kształtowanie
poczucia tożsamości mieszkańców wsi.
Pokazać chciałam, w jaki sposób pochodzenie danego lidera grupy może wpływać
na jego działalność w danej instytucji, a tym samym na jej kształt oraz odbiór
społeczny. Następnie chciałam rozmówić się ze zjawiskiem kreowania przez
te instytucje pewnej rzeczywistości społecznej, a przez to konkretnej tożsamości
mieszkańców. Istotne dla naszego problemu wydaje się też świadome kreowanie
pewnej tożsamości, na potrzeby turystyki, badałam więc też zjawisko czynienia
z identyfikacji regionalnej produktu marketingowego. Metoda przeprowadzania
wywiadów oparta została o pogłębione rozmowy z mieszkańcami Starej Kiszewy.Wyznacznikami tożsamości człowieka są przede wszystkim miejsce urodzenia,
pochodzenie rodziców oraz język. Mimo, że nie zawsze jesteśmy w stanie
od razu sprecyzować, dlaczego i kim się czujemy, najczęściej nasze poszukiwania
skupiają się w tym samym miejscu – wokół wspomnianych wcześniej wyznaczników.
Nie jest to zatem zwykła naukowa teoria, a potwierdzona badaniami rzeczywistość.
Obserwując życie w Starej Kiszewie, zwiedzając, pytając, spotykałam
ludzi w różnym wieku, o różnym statusie społecznym. Byli to rozmówcy wybrani
losowo. Udało mi się przeprowadzić około piętnastu wywiadów.Podobnie jak liderzy, pozostali mieszkańcy wsi mieli problem z jasnym zdecydowaniem,
która z grup etnicznych jest im bliższa, na pytanie: Kim się pan/pani
czuje? Najczęściej uzyskiwałam odpowiedź: „Polakiem”. Informator 1 (pani pracująca
w sklepie, wiek około 45 lat) Dla mnie nie ma znaczenia czym ja jestem…jestem
tu nabytkiem. Z domu niby Kaszubką, ale nie ma znaczenia, najszybciej Polką.
Informator 2 (pan i pani z kwiaciarni, wiek około 50 lat) Pan: Czujemy się Polakami
jak na razie. Pani: Tutaj tego i tego po trochu, niby nas ta rzeka rozdziela. Pan:
Nie, rzeka to nie, do Konarzyn to Kaszuby, tutaj nie. Pani: Jestem kim jestem, nie
zastanawiam się nad tym. Musiałaby pani do Wiela, Kartuz, Wdzydz jechać – tam


to Kaszuby. Tutaj mowa taka mieszana trochę, trochę z tego, trochę z tego(…)3.
W wypowiedziach moich rozmówców pojawiają się częściej Kaszuby, o Kociewiu
nie ma słowa.Jak widać, bardzo zależało im abym poznała tamten region,
być może dlatego, że sami wiedzą, że w miejscowościach kaszubskich poczucie
tożsamości jest bardzo głębokie i kiedy się pojedzie w tamte tereny, to człowiek
czuje się jak nie w Polsce, a to ze względu na inny język oraz widoczne emblematy
kulturowe. Być może mieszkańcy odsyłali mnie na Kaszuby, bo byli przekonani,
że w Starej Kiszewie żadnych ciekawych zjawisk nie można dostrzec, że to
mało atrakcyjne miejsce dla toruńskiego turysty.

Na silną rolę języka w kształtowaniu tożsamości zwraca uwagę kolejna informatorka:
Ja się czuję Kaszubką, rodzice dziadkowie mówili po kaszubsku, mamabyła też Kaszubka, ale języka nie kultywowała. Ja się urodziłam w Starej Kiszewie,
rodzice byli z Żukowa i z Gdańska. Podobnie związku tożsamości z językiem upatruje
kolejna pani: Sama nigdy nie myślałam o tym, kim jestem… ale tutaj to chyba
Kaszuby, bo tutaj takie strony…u nas ludzie nie mówią jeszcze po kaszubsku, ale
jak się jedzie na Klincz, Kartuzy, Kościerzyna to już tak. My tak bliżej mieszkamy,
więc Kaszuby. A Kociewie? To nie wiem(…).Tutaj na uwagę zasługuje wspomniana Kościerzyna, która uchodzi za kaszubską
miejscowość. A pojawiła się nie bez powodu – Stara Kiszewa administracyjnie
podlega pod powiat kościerski, zatem jeśli Kościerzyna jest kaszubska,
to Kiszewa też taka może być. Duża część mieszkańców Starej Kiszewy nie jest
związana ani z Kaszubami ani z Kociewiem, co wnioskuję z wypowiedzi starszego
pana: Tu je różnie, tu je z południa Polski i, jak to mówią – Lwowiaki – wszystko
razem, bo tu po wojnie przyszło i to tu jest, tu są różni ludzie, to się zebrało. Ja nie
mogę określić, kim ja jestem, ja już tu jestem czterdzieści przeszło lat… czterdzieści
dwa…no, to nie jestem ani Kaszub ani Kociewiak rychtych.
Można zauważyć zatem, iż spory wpływ na kształtowanie tożsamościmieszkańców
Starej Kiszewy ma ludność napływowa. Jeżeli mieszkańcy nie dostrzegają
w swoim otoczeniu Kaszubów czy Kociewiaków, pochodzących z sąsiedzkich
miejscowości, a codzienne ich kontakty to dialogi z ludźmi z południa Polski,
wówczas przestają identyfikować się z kaszubską bądź kociewską zbiorowością,
zaczynają zaś czuć się częścią całości, złożonej z ludzi zewsząd, o niskim poczuciu
tożsamości regionalnej.Głównym wyznacznikiem tożsamości moich rozmówców było miejsce urodzenia.
Pani mieszkająca już na wyjeździe ze wsi, urodziła się w Gdyni i mieszka
w Kiszewie od trzydziestu lat. Czuje się Kaszubką, choć przyznaje, że nie ma
to dla niej większego znaczenia: – Eee…ja się nad tym nie zastanawiałam. Najważniejsze,
że człowiek jest Polakiem, a to gdzie mieszka, to nieważne. Co ciekawe,
informatorka ta, będąc z pochodzenia Kaszubką wskazuje, iż Stara Kiszewa
to wieś kociewska. To dość nietypowe zachowanie, ponieważ inni informatorzy,
którym bliższa jest z różnych powodów (pochodzenie rodziców, znajomość słów
kaszubskich, atrakcyjność folkloru) kultura Kaszubów, określają Starą Kiszewę
wsią kaszubską.Należy dodać, że gdyby posłużyć się teorią związaną z rzeką Wieżycą, o której
wielu mieszkańców wypowiadało się jako o granicy kociewsko-kaszubskiej (rzeka
przepływa przez środek wsi), to informatorka urodzona w Gdyni mieszka po kaszubskiej
stronie rzeki, a określa ją kociewską. Interesującym obiektem badań są
też dwaj panowie, określający się jako miejscowi, bo urodzeni i zamieszkani właśnie
tutaj. Można by zadać sobie pytanie jak owo „bycie miejscowym” wpływa
na ich identyfikację. Na przykładzie wypowiedzi jednego z panów: Nie wiem, tak
nam wmawiają, że jesteśmy Kaszubami, tu od urodzenia, to od urodzenia się tak myśli. Można by stwierdzić, iż nie mają oni silnego poczucia własnej tożsamości,
nie czują się do końca przekonani o swojej kaszubskości, niemniej jednak na
podstawie zasłyszanych informacji, utartych poglądów większości mieszkańców
wsi, za takich właśnie się podają.

Nie jest zatem tak, że mieszkańcy pogranicza zapytani o swoją tożsamość
bezpodstawnie określają się Kociewiakami lub Kaszubami. To zjawisko powodują
głębokie przesłanki, świadczące o ich identyfikowaniu się. Czemu Kaszuby? Bo
jest bliżej do Kościerzyny niżeli do Zblewa czy Starogardu Gdańskiego, bo wieś
administracyjnie podlega pod Kaszuby, bo większość mieszkańców wsi uważa się
za Kaszubów, bo przybyła stamtąd. Kociewiaków jest mniej, nie słychać gwary
kociewskiej, częściej już kaszubskie wtrącenia językowe. Informatorka urodzona
w Gdyni uznaje tę wieś za kociewską, ponieważ nie odnajduje w niej kultywowanych
tradycji kaszubskich, jakie zna ze swoich rodzinnych stron. Jeżeli zatem
– nie Kaszuby, a coś na pewno, to na zasadzie antagonizmu – Kociewie.

Powyższe wypowiedzi mogą być dowodem na to, że w Starej Kiszewie mamy do
czynienia z różnymi rodzajami tożsamości. Jedni dostrzegają swój związek z Kociewiakami,
inni z Kaszubami, jeszcze inni czują się związani po trosze z obiema
kulturami, a ostatni w ogóle nie zamierzają się z żadną z nich utożsamiać. O pewnym
zagubieniu, które można dostrzec wśród mieszkańców świadczy zdanie wypowiedziane
przez młodą dziewczynę: Ja jestem z pogranicza, człowiek znikąd.

W rozmowach z ludźmi często pojawiało się też określenie „kiszewiak”, stanowiące
pewnego rodzaju ułatwienie sprecyzowania swego „miejsca na ziemi”.
Świadczyć może o tym wypowiedź byłego wójta gminy: My stąd jesteśmy…kiszewiacy
tutaj, takie pogranicze jest. Kartuzy, Puck, Wejherowo to Kaszuby, tutaj
to w ogóle. To jest kaszubski powiat częściowo, z Kociewiem ma trochę wspólnego
– przykładowo międzygminne porozumienie agroturystyczne Kociewie. Pracuje
i z Kociewiem i Kaszubami. Tu się nie spotykają tradycje, nie ma zespołów folklorystycznych,
pielęgnowania przeszłości, także to pogranicze.

Przedmiotem prowadzonych badań było zagadnienie tożsamości mieszkańców
wsi uznawanej przez językoznawców za pogranicze Kaszub i Kociewia,
a także dylematów z nią związanych. Celem była próba odpowiedzi na pytanie,
kim się czują mieszkańcy Starej Kiszewy – Kaszubami, Kociewiakami, „kiszewiakami”
czy może każdym po trochu? Jakie znaczenie ma dla tych ludzi fakt, iż
mieszkają na terenie, będącym pod wpływem dwóch zbiorowości? Jaki wpływ na
budowanie tożsamości mieszkańców ma działalność poszczególnych, ważnych
dla funkcjonowania w społeczeństwie instytucji? Jakimi wyznacznikami posługują
się ludzie, by określić, kim są i dlaczego, i czy ma to dla nich znaczenie?
Wreszcie próba odpowiedzi na pytanie: Jaki wpływ na autoidentyfikację ma tak
popularny w naszych czasach marketing kulturowy?

Jak wynika z badań, instytucja tak ważna w procesie socjalizacji wtórnej, czyli
53
szkoła, opowiada się w praktyce za kaszubszczyzną, mimo że w teorii miało być
inaczej. Spory wpływ na profil edukacji regionalnej ma pochodzenie osoby za nią
odpowiedzialnej. W tym przypadku nauczycielka pochodzi z Kaszub.

Również zabiegi marketingowe dążą być może do tego, by określić Starą Kiszewę
wsią kaszubską. Wykorzystywane są tu slogany i nazwy nawiązujące wyraźnie
właśnie do tamtego regionu. Inną wizję tożsamości mieszkańców przedstawia
ksiądz proboszcz. Jego zdaniem wieś rozwija się raczej w duchu kociewskim.
W parafii nie prowadzi się mszy ani nawet jej elementów w języku kaszubskim,
podczas kościelnych uroczystości nie pokazuje się też strojów ludowych. Jednym
z powodów opowiadania się księdza po stronie kociewskości wsi może być fakt,
że jeżeli nie widać we wsi znanych elementów kultury kaszubskiej, to znaczy, że
ona kaszubską nie jest. A w określeniu jej kociewską pomaga pochodzenie księdza
właśnie z tamtych rejonów

Za związkiem badanej miejscowości z Kociewiem zdaje się też opowiadać Stowarzyszenie
na Rzecz Ziemi Kiszewskiej oraz władze gminy. Wynika to z racji
współpracy gminy z kociewskimi stowarzyszeniami. Z drugiej jednak strony gmina
promuje wizerunek Starej Kiszewy jako miejscowości atrakcyjnej turystycznie,
bo leżącej na granicy Kaszub i Kociewia. Można by też wysnuć daleko idący
wniosek, że te różne wizje tożsamości i związków Starej Kiszewy nie pozostają
bez wpływu na mieszkańców wsi. Mało zorientowany człowiek wykorzystuje to,
co gdzieś usłyszy, przeczyta, zauważy. A kiedy jego uwagę zwraca stowarzyszenie
kociewskie zarówno w nazwie jak i w profilu, nie zastanawia się zbytnio nad
przyczynami współpracy gminy z tymi instytucjami, tylko akceptuje to i na pytanie:
Czy Stara Kiszewa to Kociewie, czy Kaszuby? Odpowie, że Kociewie. Podobnie
może być w sytuacji, gdy człowiek widzi slogany nawiązujące do Kaszub.

Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że na terenie Starej Kiszewy nie
przeprowadzano wcześniej badań nad tożsamością jej mieszkańców. Owszem,
byli tu socjologowie czy etnografowie, aby uzyskać wiedzę na temat tego czy
w tej miejscowości można zaobserwować wpływy kaszubskie i to głównie pod
względem językowym. Jak się okazało, o czym wspomniałam już wcześniej,
wpływy te są nieznaczne. Wpływów kociewskich ani tożsamości jako takiej nikt
do tej pory tam nie badał. Przeprowadzając badania terenowe, etnograf uczy się
człowieka, jego funkcjonowania, potrzeb. Takie badania są nieocenioną wartością
nie tylko dla mieszkańców, z którymi się rozmawia, ale przede wszystkim dla samego
badacza. Poprzez stawianie pytań i niesugerowanie odpowiedzi, etnograf
zmusza niejako swego informatora do refleksji nad samym sobą.

Współczesność na terenie Starej Kiszewy przejawia się w głównej mierze
mieszanką tradycji i wpływów. Dotyczy to zarówno struktury społecznej, jak
i kultury i tożsamości. Mieszkańcy badanej miejscowości stoją być może przed
wyzwaniem – jak w warunkach globalizacji kultury i gospodarki przetrwać i za54
chować własną tożsamość, będącą połączeniem wpływów dwóch silnych grup
– Kaszubów i Kociewiaków. Mogą chcieć zachować taką pograniczną tożsamość,
bo jest ona wartością, ale nie muszą do tego dążyć. Jest jednak drugie wyjście,
bliższe, jakby się mogło wydawać z perspektywy zrealizowanych badań. Większość
mieszkańców Starej Kiszewy nie dąży raczej do identyfikowania się z którąś
grupą, a nawet z pograniczem, zatem mogą chcieć po prostu nazywać siebie
„kiszewiakami”, czyli „tutejszymi”.

Jak się okazało, często wśród mieszkańców Starej Kiszewy pojawia się określenie:
My to tutaj kiszewiacy, czyli tutejsi, ani Kaszubi, ani Kociewiacy. Kilka lat
temu wydawano w miejscowości miesięcznik Kiszewiak, w którym znajdowały
się informacje o aktualnych działaniach i zamierzeniach gminy. Od 2005 roku gazeta
nie ukazuje się. Należy wspomnieć tutaj jeszcze o języku. Odgrywa on bardzo
ważną rolę w kształtowaniu tożsamości regionalnej. Język pozwala określić
kogoś jako „swojego”, to właśnie za jego sprawą przekazywane jest dziedzictwo
kulturowe. Badając mieszkańców Starej Kiszewy, nie spotkałam się z sytuacją,
w której mój rozmówca mówił płynnie po kaszubsku, czy posługiwał się gwarą
kociewską. W wypowiedziach niektórych starszych osób mogłam usłyszeć
wtrącenia kaszubskie, ale daleko było tym ludziom do płynnego posługiwania się
kaszubską mową.Wielokrotnie na pytanie: Czy pan/pani jest Kaszubem/Kaszubką?
Informatorzy odpowiadali, że nie mówią po kaszubsku. Skoro odpowiadając
na to pytanie, pierwszą rzeczą, o jakiej pomyśleli było posługiwanie się językiem
kaszubskim, oznaczać to może, jak świadomie lub mniej świadomie język jest
dla nich ważnym wyznacznikiem tożsamości. Być może uważają, że nie są godni
uważania się za Kaszuba/Kaszubę, bo nie posługują się tą mową, bo polaszą,
w pewien, uznany przez nich sposób kalecząc ten język? Z jednej strony ludzie
nie czują się godni uważania za Kaszubów z racji nieumiejętności językowych,
z drugiej jednak łatwiej jest niektórym z nich określić się, jeżeli na przykład pomaga
w tym zabieg marketingowy, o czym już wspomniałam.

W Starej Kiszewie mamy przecież „Aptekę Kaszubską”, kwatery agroturystyczne
„Pokoje na Kaszubach” czy hotel z restauracją „Wrota Kaszub”. Do tego
dochodzą też rzucające się w oczy afisze reklamujące firmę ochroniarską „Kaszuby”
z Kościerzyny. To wszystko powoduje, że ludzie mogą czuć się „jakoś”, widząc
częste napisy informujące wizerunek związku terenu wizerunek Kaszubami.
Być może mechanizm ten działa tak, że jak człowiek coś widzi, to łatwiej jest mu
w to uwierzyć, często nie zastanawiając się nad prawdziwością tego przekazu.Można by przewidywać w tym miejscu, że za sprawą już tak dalece rozwiniętego
marketingu kulturowego za kilkanaście lat ludzie zaczną jeszcze bardziej utożsamiać
się skutecznie tym, co im się aktualnie sprzedaje. skutecznie że kultura
kaszubska rozwija się szybciej skutecznie intensywniej niż kociewska, można
przypuszczać, że mieszkańcy Kiszewy będą się kiedyś utożsamiać bardziej skutecznie Kaszubami niż Kociewiakami. Chyba, że działalność turystyczna gminy
będzie dominować nad marketingiem. Mam tu na myśli wchodzenie w jeszcze
głębsze niż dotychczas relacje ze stowarzyszeniami kociewskimi. Wtedy tożsamość
mieszkańców mogłaby rozwijać się w duchu kociewskim. Nie można w tej
chwili ocenić, w jakim stopniu mieszkańcy Starej Kiszewy będą w stanie obronić
się przed działaniem cateringowym, przed mediami, które na dzień dzisiejszy
w większości podejmują tematykę kaszubską niż kociewską. Już teraz jestem ciekawa
wyniku badań, przeprowadzonych za kilka lat na tym samym terenie.

Czy rezultaty będą konkretne? Czy Starą Kiszewę będą zamieszkiwać ludzie
o kaszubskiej lub kociewskiej tożsamości? A może nie będą oni już w stanie określić
się częścią jednej z tych grup? Pytania te na chwilę obecną pozostawiam bez
odpowiedzi. Pytania stawiane informatorowi przez badacza o to kim jest, jakie
jest jego pochodzenie, kim się czuje, sprawiają nie lada problem. Najwyraźniej
jest to sfera tak intymna dla człowieka, że nie potrafi i nie chce o niej rozmawiać.
Taka sytuacja ma miejsce wśród niektórych (nie wszystkich! – jak wykazały badania)
mieszkańców pogranicza. Świadczyć to może o zagubieniu, niemożności
dokonania samookreślenia, może poczucia wstydu, że powinno się czuć związanym
z danym terenem z racji zamieszkania w nim, a po prostu się tego nie czuje.
Niechęć do rozmowy zatem nie musi wynikać tylko z braku czasu czy zainteresowania
tematyką. Warto jest zdawać sobie z tego sprawę."

Wôrt je pòdczorchnąc słowò: "W wypowiedziach moich rozmówców pojawiają się częściej Kaszuby, o Kociewiu nie ma słowa."

Jô téż nawleczã do tegò co jô ju móm napisóné:

http://www.naszekaszuby.pl/modules/newbb/viewtopic.php?viewmode=thread&topic_id=897&forum=1&post_id=5894#5894


----------------
Zdrzë: Peccunia non olet (Piniądz nie smierdzy)

Michal
wysłane dnia: 8.1.2009 13:59
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.4.2004
z: Żulawskich Rubieży Kociewia
Wiadomości: 577
Re: Stôrô Cziszewa
Najistotniejsze jest jednak to w jakim kontekście i dlaczego pojawiają się tam owe Kaszuby! Bo badania te w żadnym wypadku nie ukazały "odwiecznej kaszubskości Starej Kiszewy", lecz przede wszystkim dzisiejszą atrakcyjność kaszubskości, dla mieszkańców pogranicza Kaszub i Kociewia.

No i fakt, że ta atrakcyjność jest w dużym stopniu potencjalna i kiszewiacy nie tyle czuja się Kaszubami, co dopiero postawienie przed wyborem Kaszuby, czy Kociewie, w większości wybierają Kaszuby.

Ja bym zwrócił uwagę na inny fakt. Wiele osób o kaszubskich korzeniach, zaprzeczało iż jest Kaszubami, gdyż nie znają języka.

Notabene w okolicach tejże Starej Kiszewy, miałem kiedyś rozmowę z pewnym panem, którzy twierdził, że Kaszubi, to dziś mieszkają, hen za Kościerzyna pod Stężycą, a w samej Kościerzynie ich już nie ma, bo nikt tam po kaszubsku nie mówi. Na moje dociekania, czy jednak bez znajomości kaszubskiego nie można byc Kaszubem, kategorycznie twierdził, że nie. Żeby było weselej, on sam pochodził właśnie gdzieś spod tej Stężycy, skąd wyjechał w wieku kilku lat i mimo gradu pytań, uparcie, acz z widocznym żalem (więc to nie był raczej przejaw słynnego kompleksu) twierdził, że Kaszubami to byli jego rodzice, a on już nie.

MK
Jark
wysłane dnia: 9.1.2009 1:03
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 12.2.2004
z: Wiôldzi Kack
Wiadomości: 578
Re: Stôrô Cziszewa
cytat: "...dzisiejszą atrakcyjność kaszubskości, dla mieszkańców pogranicza Kaszub i Kociewia."

Michał masz tu świętą rację - dla ludzi z pogranicza kaszubska aktywność kulturalna i świadomość etniczna (nie napiszę narodowa...), bez wnikania w jej głębię (a często jest niestety powierzchowna), jest coraz bardziej atrakcyjna. Od 15 lat zawodowo kontaktuję się z mieszkańcami pogranicza kociewsko- i borowiacko-kaszubskiego. I tak jak jeszcze w końcówce lat 90. Kaszuby były czymś odległym/innym/obcym, czymś do czego podchodzono z dużą rezerwą, tak dziś często słyszę że Kaszubi stali się dla sąsiadów wzorem regionalizmu - "bo tam u Was to nawet napisy są po kaszubsku, dzieci w szkole mają lekcje, ludzie wiedzą że są Kaszubami" itd. Nie oznacza to jednak, że ludzie stają przed wyborem - być Kociewiakiem/Borowiakiem czy Kaszubą. Jako Kaszuba życzyłbym sobie takiech dylematów w Starej Kiszewie, Kaliskach, Czarnej Wodzie czy Tucholi.

Na marginesie: Dawne antagonizmy wewnątrzpomorskie odchodzą dość szybko w niebyt. Dziś, na mój żart (sprzedany Kociewiakowi czy mieszkańcowi Borów Tucholskich) - "Ty też jesteś Kaszubą, tylko o tym jeszcze nie wiesz" - ludzie najczęściej reagują uśmiechem... ale po ich oczach widać, że uśmiech ten ma skryć wątpliwość czy aby nie mam racji...
tczewianin
wysłane dnia: 9.1.2009 1:35
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 17.7.2003
z: Pietzkendorf-Müggau
Wiadomości: 779
Re: Stôrô Cziszewa
Cytat:

jerk napisał:
Dziś, na mój żart (sprzedany Kociewiakowi czy mieszkańcowi Borów Tucholskich) - "Ty też jesteś Kaszubą, tylko o tym jeszcze nie wiesz" - ludzie najczęściej reagują uśmiechem... ale po ich oczach widać, że uśmiech ten ma skryć wątpliwość czy aby nie mam racji...


Ja od lat stosuję podobny żart w wersji hardcore: "Wszyscy są Kaszubami, tylko nie wszyscy o tym wiedzą".

Na przykład moja matka nie wiedziała, że ja jestem Kaszubą, musiałem jej to powiedzieć. Trochę się zdziwiła, ale przyjęła do wiadomości.

Mojemu ojcu musiałem pokazać kaszubskie cechy językowe w polskich rękopisach jego dziadka pisanych w niemieckiej ortografii ("sch" zamiast "sz" itd.). Moja żonka urodzona w Świeciu nadal nie wie, że jest Kaszubką, ale przysłuchuje się czasem z uwagą niektórym kaszubskim słowom, bo jej babcia też tak mówi (słyszałem).

Mój kolega z Grudziądza o jakże niekaszubskim nazwisku Wantoch-Rekowski twierdził, że pochodzi z Wielkopolski, bo "mój dziadek był z Kalisza". Ze stiockim spokojem wytłumaczyłem mu, że to Kalisz koło Piechowic, gdzie pole von Żuroch Piechowskich i von Wantoch Rekowskich ze sobą graniczyło. Nie uwierzył, pobiegł do babci. Babcia potwierdziła moją wersję. Podobnych przypadków miałem więcej. Po prostu po okresie komuny i dzielenia nas na Lasaków, Borowiaków, dolnych, górnych i środkowych dla wielu ludzi "KASZUBI TO INNI". Otóż nie, Kaszubi to my!

Piech


----------------
----------------------------------------------------------------
- Panie Marszałku, a jaki program tej partii?
- Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

(Józef Piłsudski do hr. Skarżyńskiego)

Michal
wysłane dnia: 9.1.2009 11:44
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.4.2004
z: Żulawskich Rubieży Kociewia
Wiadomości: 577
Re: Stôrô Cziszewa
Tutaj Tomek próbujesz ożenić dwie różne sprawy. Co do dużej niewiedzy dzisiejszych "mieszczuchów", skąd ich ród, jak najbardziej zgoda.

Niektóre "podziały etnograficzne" zwłaszcza na Kociewiu, powstały chyba faktycznie głównie w głowach badaczy, lecz tych pięterko wyżej: na Kaszubów, Kociewiaków, Borowiaków, czy Krajniaków, nikt chyba sobie ot tak nie wymyślił. Natomiast nie za bardzo wiem, co z komuną mieli wspólnego Nitsch, Raduński i Sychta.

Nie wiem jakbyś się wysilał, ale przodków mojej matki z parafii jeżewskiej do tego, że są Kaszubami raczej byś nie przekonał. Oni byli Pomorzakami i koniec kropka. Jeszcze trudniej byłoby przekonać u progu XX wieku tych rodem z Tczewa, bo ci akurat Kaszubów dobrze znali.

Gdy słyszę taką radosną agitację wszechkaszubską, to zaraz mi się przypomina kwestia, jak to język jest wyznacznikiem tożsamości kaszubskiej. Bo przyjmując nawet najbliższą tomkowej interpretacje dziejów, to ci spod Świecia musieli by przynajmniej już od 500 lat nie mówić po kaszubsku? Można sobie luźno żartować, ale nie popadajmy w abstrakcję.

Kaszubskiemu imperializmowi lepiej by chyba zrobiło, jakby skupił się na udowadnianiu kaszubskości ziemi skarszewskiej, niż bawienie się bajkopisarstwo, jak to 1000 lat temu Kaszubi od Łaby po Wołgę...

Michał
tczewianin
wysłane dnia: 9.1.2009 13:23
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 17.7.2003
z: Pietzkendorf-Müggau
Wiadomości: 779
Re: Stôrô Cziszewa
Cytat:

Michal napisał:

Nie wiem jakbyś się wysilał, ale przodków mojej matki z parafii jeżewskiej do tego, że są Kaszubami raczej byś nie przekonał.



Sprawiasz mi ogromny ból powątpiewając w moją siłę przekonywania!

Cytat:

Oni byli Pomorzakami i koniec kropka.


Pomorzak, Pomorzanin, Pomeranus, Pommer i Kaszeba to dla mnie różne odcienie tego samego. Przyznaję otwarcie, że jest to pewna koncepcja, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać.

Czytałem książeczkę Gulgowskiego o Kaszubach z lat 20-stych XX w. i wynika z niej, że w owym czasie spora część Kaszubów w kontaktach z innymi się tak nie określała ("Kaszeba") bo z powodu wyznawanej "polskiej" religii byli "Polakami". Jeśli dodać do tego kolejne stwierdzenie Gulgowskiego, że Kaszubi wszstkich katolików uważają za "swoich", co zgadza się m. in. z obserwacjami policji państwowej z międzywojnia, to można dojść do wniosku, że narodowości "polskiej" dla Kaszubów byli także niemieccy katolicy. Innymi słowy byli to Niemcy narodowości polskiej. Oczywiście taki skrót myślowy to dla nas absurd, ale faktem jest, że podziały społeczne powodowały wówczas nie tylko kwestie językowe, ale przede wszystkim religijne i luterański Kaszuba byłdla katolickich Kaszubów Niemcem, a katolicki Niemiec był swój bo wyznawał "polską" religię....

Jak świetnie się zapewne orientujesz, o ile pokolenie naszych prapradziadow urodzonych w połowie XIX w. mogło mieć jeszcze problem z biegłym posługiwaniem się jęz. niemieckim, o tyle ich synowie rodzący się w l. 70-90-tych XIX w., po przepuszczeniu przez maszynkę szkoły i wojska po niemiecku mówili i rozumieli przynajmniej poprawnie.

Cytat:

Jeszcze trudniej byłoby przekonać u progu XX wieku tych rodem z Tczewa, bo ci akurat Kaszubów dobrze znali.


To jest takie pitu, pitu, bo wiadomo że Kaszubi mają czarne podniebienie, są skryci itd., itp. Tylko przejdź się po dwóch najstarszych tczewskich cmentarzach i zacznij z grubsza czytać nazwiska na nagrobkach: Budzisz, Labuda, Czapiewski, Piechowski, Borzyszkowski, Bach Zelewski itd., itp. Rozumiem, że są to nazwiska ormiańskie?

Cytat:

Gdy słyszę taką radosną agitację wszechkaszubską, to zaraz mi się przypomina kwestia, jak to język jest wyznacznikiem tożsamości kaszubskiej.


Język jest w coraz mniejszym stopniu wyznacznikiem tożsamości kaszubskiej, o czym pisalem m. in. w "Więzi" i moim zdaniem w obecnych realiach skazany jest na wymarcie lub stanie się językiem "liturgicznym" dla wąskiej elity. Chyba że w ciągu 10-lat dorobimy się obowązkowego nauczania języka kaszubskiego, kaszubskiej telewizji itd. Chciałbym, ale cienko to widzę.

Cytat:

Bo przyjmując nawet najbliższą tomkowej interpretacje dziejów, to ci spod Świecia musieli by przynajmniej już od 500 lat nie mówić po kaszubsku? Można sobie luźno żartować, ale nie popadajmy w abstrakcję.


Jeśli mówiąc "po kaszubsku" masz na myśli to co ja: jednym z dialektów pomorskich=kaszubskich, to nie jest to już taka abstrakcja.

Jeszcze w XVI w. okolice Pelplina i położone nieco na południe od Pelplina określane były Kaszubami (prof. Klemns Bruski). Teorię prof. Labudy o Kociewiakach, którzy przyszli za Kaszubami wkładam między bajki. Rozmawiałem z Profesorem na ten temat i oparł on swoje wnioski o przesłanki, które w moim mniemaniu są błędne. Twierdzenie, że na obszarze dzisiejszego Kociewia mieszkał prastary etnos, bo są tam archaiczne nazwy wodne jest słuszne, tylko utożsamienie tego etnosu z Kociewiakami, o których te cholerne źródła milczą do początku XIX w., to jakaś abberacja.

Wszystkie nazwy cieków wodnych na obszarze dzisiejszej Polski mają pochodzenie nieslowiańskie, co świadczy o tym, że nie nadali ich przodkowie Kociewiaków. Problem z prof. Labudą polega na tym, że jeśli chodzi o etnogenezę Słowian, to jest on duchowym uczniem prof. Józefa Kostrzewskiego, czyli autochotnistą. Uważa, że Słowianie w dorzeczu Odry i Wisły siedzieli od zawsze. Tyle, że prace archeologów z ostatniego półwiecza nie pozwalają obronić tej tezy i ze świecą szukać wśród nich kogoś kto będzie bronił pogladu, który powstał w okresie sporów niemiecko-polskich u progu XX w.

Józef Kostrzewski był uczniem niemiekiego archeologa Gustava Kosinny, który twierdził, że na obszarze dzisiejszej Polski mieszkali Germanie. Uczeń nie zgadzał się z mistrzem do tego stopnia, że zastosował jego teorie, tyle że na odwrót. Stąd mieliśmy w międzywojniu "prasłowiański" Biskupin, o którym dziś już nawet wróble wiedzą, że był germański.

Dla wszystkich, którzy teraz zacierają ręce, żem oślizgły germanofil dodam, że zideologizowana nauka niemiecka nie miała podstaw by twierdzić, że ci Germanie są przodkami dzisiejszych Niemców, bo ci przodkowie siedzieli wówczas jeszcze na Jutlandii. Natomiast "nasi" Germanie identyfikowani z Gotami i Gepidami ostatecznie wywędrowali z ziem polskich przez Mazowsze i Kotlinę Hrubieszowską nad stepy czarnomorskie, gdzie część z nich zacohwała jeszcze swój język na początku XVII w. Pozostali powędrowali dalej osiedlając się na skraju włoskiego "buta", na Sycylii, północnym wybrzeżu Afryki i w Hiszpanii. Tak więc petensje do Biskupina, Odrów i Węsiorów mogliby dziś zgłaszać co najwyżej Włosi i Berberowie a nie Niemcy.

Odszedłem trochę od głównego wątku, ale moja teza jest w skrócie taka: nie da się wykazać, że istniał archaiczny etnos kociewski we wczesnym średniowieczu. Ludność całego Pomorza izolowanego geograficznie od sąsiadów mówiła zbliżonymi do siebie dialektami pomorskimi (kaszubskimi). Skoro centrum dzisiejszego Kociewia jeszcze w XVI w. nazywano Kaszubami, to znaczy, że w ciągu wieków zasęg jezyka pomorskiego się kurczył, że wcześniej mówiono po pomorsku/kaszubsku jeszcze dalej na południe.

Słowo "kaszubski" w VI-XI w. oznacza dla mnie to samo co "pomorski", idę tu za Labudą. Granice geograficzne tak pojętego Pomorza/Kaszub wyznaczały cieki wodne (Wisła Odra, Noteć+bagna, Bałtyk). Jest rzeczą oczywistą że plemiona pomorskie były zróżnicowane, ale nie mogły być to różnice istotne, skoro historia rozpadu języków słowiańskich wskazuje na to, że głębsze podziały językowe miały dopiero nastąpić i "Czesi", "Polacy" i "Kaszubi" mogli się swobodnie porozumiewać bez tłumaczy. Jest rzeczą równie oczywistą, że skoro pas bagien nadnoteckich był jeszcze w X/XI. granicą pomorsko(kaszubsko)-polańską, to ludy słowiańskie żyjące na północ i na południe od tej granicy, różnicowały się językowo. Ten proces trwał mniej więcej 400 lat. Dla porównania sięgnij po teksty językowe z ok. 1600 r., aby zrozumieć co to oznacza. Pomimo tego, że nadal można było się porozumieć, różnice musiały być znaczne.

Przecież podbój Pomorza/Kaszub przez przodków dzisiejszych Polaków był procesem długotrwałym i przypominał stosunek przerywany a nie "Polen Feldzug" Heinza Guderiana. Zależność Pomorza od Polski była często jedynie formalna. No, ale w końcu stało się.

Po zniesieniu granicy język ludzi mieszkających na północ i południe od Noteci w pasie powiedzmy 100 km musiał się do siebie zbliżć w ciągu następnych 400 lat. Już akta procesów polsko-krzyżackich z XIV w. wskazują że Pomorzanie i Polacy nie mieli problemów z porozumiewaniem się, w końcu nie dzieliły nas górskie przełęcze czy Sahara.

W następnych stuleciach wojna trzynastoletnia + epidemie, a potem wojny szwedzkie + epidemie spowodowały ogromne wyludnienie w tamtych okolicach. Dodajmy, że ze względu na puszcze wycięte dopiero gdzieś w XVI/XVII w. gęstość zaludnienia nie mogła być wielka. Na to osłabione etnicznie terytorium, w tę pustkę (choć przecież nie dosłownie) napływali przybysze z Wielkopolski i Mazowsza (pomijam późniejsze procesy osadnicze, Menonitów itd.). Owi przybysze musieli się zmieszać z resztkami ludności staropomorskiej (kaszubskiej), bo polszczyzna w tamtym regionie pomimo dominujących cech mazowieckich i wielkopolskich posiada szereg reliktowych cech pomorskich. Dlatego dla mnie to też są Kaszuby=Pomorze.

Cytat:

Kaszubskiemu imperializmowi lepiej by chyba zrobiło, jakby skupił się na udowadnianiu kaszubskości ziemi skarszewskiej, niż bawienie się bajkopisarstwo, jak to 1000 lat temu Kaszubi od Łaby po Wołgę...


Drogi Michale, jeśli terminy "kaszubski" i "pomorski" rozumie się jako synonimy, to nie ma czego udowadniać. Poza tym to bardzo wygodne dla tych, którzy chcą Kaszubów widzieć w rezerwacie, żebyśy sami zajęli się wytyczaniem jego granic.

Z tym imperializmem to znacznie przelicytowałeś. Nie słyszałem o organizacji "Młodzież Wszechkaszubska", za to słyszałem o innej "młodzieży".

Kultura kaszubska, do której zaliczam także m. in. elementy borowiackie i kociewskie to jedyne żywe i autentyczne dziedzictwo pomorskie. Nie ma już dziś u nas Menonitów, Żydów, Niemców, Prusów, Gotów, Gepidów itd. a Kaszubi są. Mam nadzieję, że się nie wycofamy, choć cywilizacja oprócz szans stwarza także wiele zagrożeń. Władze województwa pomorskiego na siłę szukają tożsamości "mieszkańców ziemi bytowskiej", "mieszkańców ziemi miasteckiej", "mieszkańców ziemi słupskiej", "mieszkańców ziemi kościerskiej" itd. ten obłęd musi się kiedyś skończyć. Oby nie tym, że okaże się iż ostatni Kaszubi mieszkają w Ontario, bo przecież "mój dziadek mówił po kaszubsku, a ja nie mówię, więc nie jestem Kaszubą". Jestem przeciwny rozmienianiu się na drobne, bo to nam grozi akulturacją.

Pozdrawiam
Tomk


----------------
----------------------------------------------------------------
- Panie Marszałku, a jaki program tej partii?
- Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

(Józef Piłsudski do hr. Skarżyńskiego)

Michal
wysłane dnia: 10.1.2009 0:42
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 1.4.2004
z: Żulawskich Rubieży Kociewia
Wiadomości: 577
Re: Stôrô Cziszewa
Tomku przede wszystkim należy jasno odróżnić dwie rzeczy: wędrówki nazwy: „kaszubski”, „Kaszuby” i kwestię tego, czy dzisiejsi Kaszubi są resztką w miarę jednolitej „prakaszubskiej” autochtonicznej ludności pomorskiej, która u progu drugiego tysiąclecia sięgała po Wisłę i Noteć.

Co do pierwszej sprawy, to zaintrygowała mnie swego czasu wydana w latach dziewięćdziesiątych na UG rozprawa doktorska (bodajże Danuty Pandowskiej), gdzie postawiona została teza, że do około XIII wieku określenie „Kaszuby” funkcjonowało początkowo w Meklemburgii a potem na Pomorzu Zachodnim, jako „określenie kierunkowe” i oznaczało ono obszar na wschód od danego miejsca: t.j początkowo dla Meklemburczyków (wtedy chyba jeszcze bardziej Obdorzyczan) było to Pomorze Przednie, potem dla Pomorzan Przednich, Pomorze Środkowe, a potem logicznie rzecz ujmując (autorka skończyła na XIII wieku) zawędrowało do nas. Jak można przypuszczać, to gdzieś od XIII wieku zlewać się zaczęło z nazwą autochtonicznych, słowiańskich mieszkańców Pomorza.

Ale ad rem, jak chcemy wyrażać się rzetelnie, to mówiąc o średniowieczu na Pomorzu Wschodnim powinniśmy chyba raczej używać nazwy Pomorzanie i przodkowie Kaszubów, niż Kaszubi (za przeproszeniem nikt nie pisze, że w IX wieku Polacy poznańscy walczyli z Polakami krakowskimi, tylko że robili to Polanie i Wiślanie). Ergo, jak już, to przodkowie Kociewiaków byli kiedyś rdzennymi Pomorzanami, nie różniącymi się od przodków Kaszubów, a nie Kaszubami.

O wiele bardziej kontrowersyjny jest drugi punkt. Ja też nie do końca się zgadzam z profesorem Labudą, ale według mnie Twoje przypuszczenia są także o wiele za daleko idące.

Po pierwsze, należy sobie postawić pytanie, czy tak, jak istnieli średniowieczni przodkowie dzisiejszych Kaszubów, mogli istnieć przodkowie Kociewiaków? Popadasz tu chyba w pewną pułapkę, która dobrze zdefiniowała właśnie poznański historyk. Skoro we wczesnym średniowieczu różnice językowe było o wiele mniejsze i było zdecydowanie mniej ludzi, to nikt nie może ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że np. przodek Kaszuby spod Chojnic, być może o wiele łatwiej się porozumiewał z przodkiem Krajniaka spod Piły niż przodkiem Kaszuby spod Puck. Dlatego nie mamy pewności czy całe Pomorze zamieszkiwali w prostej linii przodkowie (językowi) Kaszubów, czy jednak na pograniczu chełmińsko-wielkopolskim na szeroko pojętej Krajnie i południowym Kociewiu nie zamieszkiwali jacyś ich bliscy kuzyni, którzy są głównym korzeniem (zwłaszcza językowym) dla dzisiejszych Krajniaków i Kociewiaków.

Na chłopski rozum tłumacząc, nawet jakby nie było wszystkich wojen, nieszczęść itp., to tak czy siak Krajniacy i Kociewiacy po kaszubsku by w takim wypadku nie mówili i dlatego trudno się zgodzić, z poglądem, że Kociewiacy, to tacy spolaszeni Kaszubi.

Po drugie i to dla mnie jest o wiele istotniejsze, całkowicie mnie nie przekonuje teza, że owo spolaszenie Kaszubów nastąpiło gdzieś w XV-XVII wieku, gdy po wojnach szwedzkich na wyludnione Kociewie zaczęli napływać osadnicy z głębi Polski. Po pierwsze jak mowa o spustoszeniach, to trochę w temacie siedziałem i śmiem przypuszczać, że to obszary kaszubskie były o wiele bardziej spustoszone niż te kociewskie. No i gros osadników łatających na Kociewiu tą demograficzna dziurę nie pochodził bynajmniej z głębi Polski, ale z Niemiec – patrz wątek pt. osadnictwo olenderskie… Na mój nos to podglebie językowe już wtedy musiało być o wiele bliższe polszczyźnie, niż było to na Kaszubach.

Tu dochodzimy do trzeciego i najważniejszego: przepraszam ale jaka izolacja geograficzna od Polski? Zauważ pewną sprzeczność: w średniowieczu to mieli tu mieszkać tylko czystej wody przodkowie Kaszubów, bo izolacja, bagna noteckie itd…, zaś w okresie nowożytnym mieli ulegać polonizacji, bo bliskość Kujaw i Ziemi Chełmińskiej. Tomku świetnie przecież wiesz, że w średniowieczu wielkie rzeki nie były żadnymi przeszkodami, lecz głównymi szlakami komunikacyjnymi i łącznikami. No i sięgnijmy znów do Labudy: gdzie on widział w XIII wieku stołeczny ośrodek preKociewia, którego nie chce utożsamiać z Kaszubami? W Świeciu. A jakie znamy najbliższe centrum administracyjne, religijne i handlowe z wieków poprzednich? Niejaki Kałdus pod Chełmnem: kilkanaście kilometrów od Świecia, pod drugiej stronie Wisły. Archeolodzy dostarczyli nam fantastycznych informacji w temacie jego znaczenia i wielkości i nie możemy, rozmawiając o wczesnym średniowieczu na Pomorzu Wschodnim, bagatelizować faktu, że tuż u jego granic znajdował się tak wielki ośrodek

Zważywszy jeszcze na opustoszenie Ziemi Chełmińskiej przez Prusów u progu XIII wieku (gdzie mogli uciec przed Prusami mieszkańcy Kałdusa?), możemy śmiało założyć, że teren labudowego preKociewia pozostawał pod silnymi wpływami polskimi już od jakiegoś X wieku (dokładniej od założenia Kałdusa).

Najciekawszym elementem hipotezy profesora Labudy dla mnie są jego rozważania o specyfice politycznej księstwa świeckiego. Ja na to nakładam jeszcze tezę profesorów Powierskiego i Śliwińskiego o funkcjonowaniu w XII wieku nadnoteckiego księstwa w którym rządziła inna dynastia niż ta w Białogardzie. Według tej hipotezy była to boczna linia Piastów, rządząca w XI wieku całym Pomorzem, która u progu wieku XII wyparta przez przodków Grafitów, ostała się tylko na południu Pomorza – wypisz wymaluj na historycznej Krajnie. Najważniejsze jego ośrodki, znane nam z Galla, gdzie Krzyowusty wojował ze swoimi krewniakami, to Nakło i Wyszogród…

Nie rozpisując się szerzej z braku czasu, śmiem jednak polemizować z twoim poglądem twierdząc, że jest wielce prawdopodobne, że wśród samych Pomorzan istniały dość silne podziały plemienne, które już we wczesnym średniowieczu mogły się przełożyć na dość znaczne (stosunkowo) różnice językowe. Do tego należy dodać silne wpływy „polskie” zza Wisły już od X wieku oraz znane nam informacje o niezależności tego fragmentu Pomorza od Gdańska w czasach Grzymisława. Tu odchodząc od profesora Labudy i zawierzając językoznawcom przypuszczam, że ewentualna granica miedzy pra-Kaszubami a pra-Kociewiakami, biegła najprawdopodobniej gdzieś na wysokości Nowego (więc przodkowie Kaszub pod Pelplinem w XV wieku też tu pasują). Późniejsze zaś procesy, o których piszesz doprowadziły tylko i wyłącznie do ustalenia aktualnej granicy językowej oraz samego kształtu gwary kociewskiej. Silne poparcie dla takiej tezy przynoszą także stwierdzenia Kazimierza Nitscha dotyczące Krajniaków, w których widział także autochtonicznych Pomorzan, nietożsamych językowo z przodkami Kaszubów.

Dlatego też nie zgadzam się ze stwierdzeniem Kociewiacy = Pomorzanie = Kaszubi. Tym bardziej, że mając w pamięci wspomnianą na początku pracę, wcale nie jest pewne, czy jeszcze w XV wieku określenie Kaszubi było już bezwzględnie związane z konkretną społecznością. Ja się przychylam do tezy, że przodkowie Kaszubów, Kociewiaków i Krajniaków należeli do wielkiej rodziny pomorskiej, której różne odłamy poszły nieco innymi ścieżkami.

Tyle tak pokrótce.

Pozdrawiam serdecznie

Michał
Jark
wysłane dnia: 11.1.2009 0:20
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 12.2.2004
z: Wiôldzi Kack
Wiadomości: 578
Re: Stôrô Cziszewa
Temat zrobił się prawie naukowy, brak mi tylko przypisów
Jak widzę dyskusja zmierza w kierunku wyboru pomiędzy tym czy Obama to murzyn czy afroamerykanin. Nie ma on szans na rozstrzygnięcie, bo nie każdy chce być poprawny politycznie.

Kociewie - przy całym szacunku dla mieszkańców tego regionu - jako nazwa pojawiło się niczym królik z kapelusza w początkach XIX stuleciu i dotyczyło okolic Pelplina i Gniewu. Później kolejni polscy naukowcy na podstawie różnic językowych (wymowa a, końcówki -eli itd) rozszerzali ją na południe, zachód i północ. Dziś, dochodzi do tego cała ideologia, strój świetlicowy i Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Tylko jakoś zwykli mieszkańcy, szczególnie tego Wielkiego Kociewia, bez przekonania przyznają się do własnej kociewskości. Spójrzmy na to poprzez analogiczną karierę nazwy Słowińcy, która raptem kilkadziesiąt lat później pojawiła w pracach Hilferdinga i z Kluk przeniosła się na znaczną część ziemi słupsko-sławieńskiej, by wreszcie w latach 70-80 być stać się synonimem wielkiej, niekaszubskiej części Pomorza Środkowego. Czyżby zwykłe "Divide et impera"? Zresztą wspomniane przez Tomka usilne próby administracyjnego budowania nowych tożsamości słupskich, miasteckich, bytowskich i człuchowskich doskonale wpisują się w taką tradycję.
Czy specyficzne cechy językowe [przede wszystkim w zakresie wymowy!] są wystarczającym wyznacznikiem kociewskości? Jeśli tak to, czy nie trzeba Kociewiakami nazywać dziś mieszkańców podtucholskich miejscowości w gminach Śliwice i Cekcyn, gdzie takie "kociewskie" cechy językowe pojawiły się w ostatnim półwieczu? [polecam lekturę prac prof. Pająkowskiej na temat współczesnej mowy Borowiaków]. Wreszcie czy inne aspekty etnograficzne przestały mieć znaczenie? Jeśli nie, to jak wytłumaczyć wspólną dla Kociewia, Borów Tucholskich, Kaszub i Krajny sferę wierzeniową [nie myślę to oczywiście o katolickości] i zwyczajową? Dla mnie odpowiedz na te pytania jest prosta: Pomorzanie=Kaszubi, oczywiście z różnymi regionalnymi odrębnościami, kociewską wymową i borowiackim niekaszubieniem [którą trzeba szanować i kultywować].
Zasadniczo do tematu można podejść na dwa sposoby - albo pytać się "Co nas różni", albo "Co nas łączy". Ja wolę ten drugi sposób - zawsze dostaję większą ilość pozytywnych odpowiedzi [także z Tczewa].

Na marginesie zachęcałbym do zajrzenia w Zasobach do artykułu Tomasza Żuroch-Piechowskiego "Struktura społeczno-gospodarcza Kociewia w XVIII-XIX wieku" [http://www.naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=115].

Może jednak wszyscy jesteśmy Kaszubami...
pozdrawiam
Jerk
Alicja
wysłane dnia: 11.1.2009 0:30
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 16.1.2005
z: 3miasto
Wiadomości: 525
Re: Stôrô Cziszewa
Cytat:
Może jednak wszyscy jesteśmy Kaszubami...


Pytanie jest inne - czy Kosmici są narodem. Bo jeśli tak to... A może jesteśmy Narodem Wybranym?

A co do tematu kaszubskości Kociewia i kociewskości Kaszub - myślę że istotne będzie tu w dalszych ustaleniach wiekopomne odkrycie ilości diabłów na końcu szpilki. Tam gdzie jest ona poniżej 354,74 są Kaszuby a powyżej - Kociewie. Liczyć należy średniostatystycznego diabła na średniostatystyczną szpilkę produkcji krajowej i uśredniać dla każdej gminy i leśnictwa osobno, a wyniki niepasujące do z góry przyjętego założenia traktować jako niewiarygodne, zmanipulowane, polonofilskie (lub kaszubocentryczne - wedle woli).


----------------
Ścinanie Kani na DVD
Kaszubski Socjalistyczny Portal Informacyjny

http://a2.mukor.net

Jark
wysłane dnia: 11.1.2009 0:56
Nie mogę oderwać się od tej strony!
Zarejestrowany: 12.2.2004
z: Wiôldzi Kack
Wiadomości: 578
Re: Stôrô Cziszewa
Droga Alu, tak statystycznie liczyło się w Peerelu a teraz są inne metody badawcze
A w kwestii kosmitów jako Narodu Wybranego trudno się wypowiadać. Trzeba byłoby wpierw poznać ich Świętą Księgę.

Jerk

----------------
Z mądrości Talmudu:
Cztery rzeczy mają moc przekreślania złych wyroków wydanych na człowieka. A oto one: jałmużna, modlitwa, zmiana imienia i zmiana zajęcia; a niektórzy powiadają: również zmiana miejsca...
/Rosz Haszana/
(1) 2 »
| Od najnowszych Poprzedni wątek | Następny wątek | Top

 
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002