artykuly-Sianowo - dzieje kultu MB Królowej Kaszub
Losowe zdjęcie
--11.08.4-6 Przystanek Woodstock Kostrzyn
Pomerania
Wygląd strony

(2 skórki)
Kaszëbskô Jednota | www.kaszebsko.com
Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej

Sianowo - dzieje kultu MB Królowej Kaszub
Author: Józef Belgrau (aut at zk-p dot pl)
Published: 08.07.2007
Rating 5.30
Votes: 80
Read: 13789 times
Article Size: 33.57 KB

Printer Friendly Page Tell a Friend

Sianowo, jako opolna wieś kilku wolnych kmieci, istniała już w czasach Mieszka I. Do samej osady dochodził las, na pagórku między rozchodzącymi się drogami także rosły drzewa i krzewy. Taki stan zachował się do czasów krzyżackich. Sianowo należało wówczas do parafii chmieleńskiej. Duszpasterzowali tam ojcowie norbertanie. Po roku 1380, wg innych źródeł już po 1343 roku, we wsi pojawił się kościół - najpierw filialny z zakonnikiem, ojcem Chilmanen, jako plebanem.

Próbując w przybliżeniu określić datę sianowskiego objawienia napotykamy na pewne trudności. Otóż badania naukowe datują Cudowną Figurę na pierwszee lata XV wieku, czyli po 1400 roku. Jest Ona przedstawicielką "miękiego gotyku" w swej najbardziej szczytowej formie. Chyba że była Zwiastunem nowych czasów?!

Wsłuchajmy się jednak w podania ludu. Sianowo było zakonną wsią administrowaną przez prokuratora w Mirachowie. Tutejsze niwy były zimne i małourodzajne. Z drugiej strony jeziora posępnie wznosiła się Łysa Góra owiana tajemniczością prastarych pogańskich wierzeń (przetrwały one do XIX wieku). Często w dziejach chrześcijaństwa sanktuaria powstawały na dawnych na dawnych miejscach kultu pogańskiego. Najbardziej klasyczny przykład to Łysa Góra - Święty Krzyż.

Powróćmy jednak do Sianowa. Jest upalne lato 1382 roku. Józef Ceynowa podaje, że w wielkich tutejszych lasach rosły gęste kępy wysokich paproci. Ludzie przemierzali bory zbierając grzyby, jagody, borówki i nigdy nic nadzwyczajnego nie znajdowali. "Aż pewnego popołudnia dziewczęta zbierające jagody dostrzegły w paprociach jasność. Podeszły i ze zdziwieniem zobaczyły piękną małą figurę z drzewa rzeźbioną, nadziemskim jakimś światłem oblaną, gdyż biły od niej promienie jak od słońca lub cudownego kamienia - diamentu. Dziewczęta rzuciły się na kolana by Matkę Boską jak należy uczcić. Kiedy się pomodliły wzięły Figurkę i zaniosły ją do wsi, do sołtysa. Wnet dowiedziała się o tym cała wieś. Ludzie się zeszli, by radzić w jakim miejscu Matkę Boską umieścić." A że właśnie w Mirachowie budowano kościół, gdyż tam tworzyła się siedziba krzyżackiego powiatu, postanowiono więc Figurę Cudowną tamżze zanieść by w godnym miejscu spocząć i cześć odbierać mogła. Ale Figura na drugi dzień nadziemską siłą przeniesiona, znalazła się ponownie w Sianowie. Gdy i po trzeci raz to samo się wydarzyło, ludzie dali pokój i tu ją w Sianowie zostawili, bo poznali, że Matka Najświętsza w Sianowie chce mieszkać. Na prędce wykonali małą kaplicę około paprociowego krzaku, do której Cudowną Figurę wstawili. A kiedy ludzi wiele przybywało do Sianowa uczcić Najświętszą Pannę, pobudowano większy kościół, przy którym też osobnego proboszcza ustanowili. Tytuł miał kościół w Sianowie od początku Najświętszej Maryi Panny.

W Mirachowie zaś zaprzestano budowy kościoła. Powstała tylko mała kaplica zakonna dla potrzeb krzyżackiej załogi. Jej prawdopodobne fundamenty do dnia dzisiejszego znajdują się w pobliżu wsi na rozstaju dróg do Czeszeni i Kożyczkowa.

W Sianowie tymczasem minęło całe 100 lat. Upadł zakon, przyszło królestwo. Tutejszy kościół był drewniany i ktoś zaprószył ogień. Wybuchł pożar, kościółek cały spłonął. W prastarych kościelnych aktach przeczytać było można, że podczas tego pożaru wszystko doszczętnie spłonęło, gdyż czasu do ratowania nie było. Ocalała tylko ta mała Figura. Choć z drewna, pozostała nietknięta. Nie wiedzieli wtedy - pisze dalej biskup Szembek - gdzie podziać Cudowną Figurę. Wzięli więc i zanieśli ją tymczasowo w uroczystej procesyi pól mili za wieś do pewnej Bożej Męki i tamże umieścili. Nazajutrz zobaczyli Ją jednak z powrotem na wypalonym miejscu; stała na wpół spalonym słupie. Zanieśli Ją ponownie do tej Bożej Męki. Matka Najświętsza nie chciała tam pozostać, tylko cudownym sposobem zawsze wróciła na stare swoje miejsce do Sianowa, choć jeszcze dwa razy Ją tam zanieśli. Parafianie sianowscy uznali więc, że Matka Boska właśnie to miejsce sobie wybrała i zaczęli tu budować nowy kościół, który też był z drewna. Ówczesny biskup włocławski Jakob, do którego te ziemie należały, udzielił w tymże 1480 roku specjalnego odpustu wiernym, którzy odprawią pielgrzymkę do Sianowa, odmówią tam kilka "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Maryja" oraz złożą ofiarę na budowę nowej świątyni dla Łaskawej Figury Matki Bożej. Świadczy to bowiem o wyjątkowości tego kościoła poprzez bardzo rozpowszechniony w XV wieku kult w Sianowie Najświętszej Maryi Panny. Także podług wizytacji Rozdrażewskiego z 1583 roku w Sianowie około 1480 roku spalił się kościół i był wtedy świeżo pobudowany.

W wizytacji z 1702 roku ówczesny proboszcz strzepsko - sianowski Łukasz Wodecki, który zarazem pełnił urząd mirachowskiego dziekana, opowiadał pod sumieniem delegatowi biskupiemu o pewnym dziwnym przypadku. Było to pewnej niedzieli, kiedy tu w Sianowie nabożeństwo przypadło podług kolei (Mszę odprawiano tu zawsze w trzecią niedzielę miesiąca). Przybyłem wtedy do Sianowa i z drugim jeszcze duchownym. Po nabożeństwie usiedliśmy sobie nieco dla wypoczynku przed plebanią. Robiło się już ciemno, gdy naraz widzimy w kościele wielką jasność jakby procesya jaka odbywała. Zadziwiliśmy się bardzo poszliśmy zobaczyć. Jeszcze kiedyśmy szli, jasność była, lecz skorośmy kościół otworzyli, wszystko zaraz sprzed oczu naszych znikło.

Także akta wizytacyjne z 1701, 1711 i 1766 wspominają o łaskach uproszonych sobie przez wiernych przed tą Figurą i wyliczają wota składane w podzięce. Tradycja podaje, że w XVIII stuleciu Matka Boża Sianowska była szczególnie czczona przez młodzież zamierzającą wstąpić w związki małżeńskie i wytworzyło się wówczas przekonanie, że w małżeństwie nie będzie szczęśliwym ten młodzieniec i ta panienka, która w okresie przedmałżeńskim nie odprawi trzykrotnie pielgrzymki do tronu Matki Bożej w Sianowie.

Jeśli jeszcze chodzi o cuda, łaski i z tym związane wota, to ks. Fankidejski donosił w 1880 roku, że Figura Najświętszej Maryi Panny jest łaskawa, czytamy w kościelnych aktach. I tak np. wizytacja biskupa Ostrowskiego z 1766 roku nazywa Ją wprost łaskawą, a jeszcze we wizycie biskupa Szembeka z 1702 roku stoi, że który się w potrzebach swoich uciekają do Najświętszej Matki Sianowskiej, wiele łask doznają (multas gratias profitentur). Także też i ludzie teraz jeszcze zeznają, że od przodków swoich słyszeli o wielu łaskach i uleczeniach. Mianowicie kulawych kalek dużo przychodziło, którzy wyzdrowieni przez przyczynę Matki Najświętszej, kule swoje i kije w Sianowie zostawili. Starzy ludzie jeszcze dzisiaj pamiętają, jako te kule we wielkiej ilości bywały dawniej na pamiątkę przechowywane w kostnicy. O jednym kulawym powiadają, że z daleka na krukwiach szedł do Sianowa. A gdy stanął na górze i kościół ujrzał, tak zaraz był zupełnie zdrów, wziął krukwie na ramię i przyszedł do wsi. Także i dzieci i stare osoby bywały uzdrowione od różnych chorób, kiedy je ofiarowano do Matki Najświętszej. Tu znany był księdzu Fankidejskiemu następujący przypadek. Rozalia Lipińska, staruszka około 70 lat mająca, z Goręczyna zeznała: Byłam jeszcze małą dziewczynką, ale to dobrze pamiętam, że kiedy moi rodzice mieszkali w Cieszeniu, parafii sianowskiej, miałam od urodzenia nad lewym okiem mały wyrostek, który z laty coraz bardziej się powiększał, że nawet oko mi zakrywał i nie mogłam prawie widzieć. Ponieważ nie było innej pomocy, wzięli mnie rodzice do Sianowa i tam ofiarowali do Matki Najświętszej. Kiedyśmy już wracali do domu na wozie, matka spojrzała na mnie, że jeszcze jest wyrostek i mówiła "Moja córko, pewnieśmy to darmo tu byli w Sianowie" i zakryła mi twarz chustką. W domu jednak, kiedy mi chustkę zdjęli, nie mogli się dosyć nadziwić i ucieszyć, bo ów dość długi wyrostek nagle zginął; po dwóch dniach ledwo było jaki znak pomacać, gdzie się znajdował.

Wreszcie i wota świadczą - pisze dalej ks. Fankidejski - o łaskawości tutejszego wizerunku. W 1766 roku było ich wszystkich 36, a później zapewne jeszcze więcej przybyło, bo ludzie opowiadają, że po wojnach francuskich rząd pruski dwie trzecie najlepszych wotów zabrał. Obecnie (1880 rok) znajduje się w skarbcu 16 wotów, pomiędzy któremi ośm serc, jedno oko, dwa złote pierścienie i dwie dość znaczne srebrne monety.

Odpusty najgłośniejsze przypadały dwa razy do roku i to w dzień Nawiedzenia (2 lipca) i Narodzenia Matki Najświętszej (8 września). Jako teraz powiadają jeszcze ludzie, wiernych nawet z dalekich stron bardzo wiele przybywało dawniej do Sianowa. Księży przyjeżdżało zwykle do 20 i więcej. Jeszcze w roku 1839 pisze ówczesny proboszcz strzepsko - sianowski ksiądz Dziadek, że oprócz Łąk, Wejherowa i Chełmna zapewne w całej diecezji tak wiele ludzi nie przychodzi na odpusty jak do Sianowa. Zaś wielce zasłużony sianowski wikary lokalny ksiądz Tułodziecki donosi w roku 1841, że do słuchania spowiedzi już we wigilię najmniej czterech księży potrzeba było, a w sam odpust ledwo osiem wystarczy. Dawniej już kilka dni przed odpustem pielgrzymi przybywali do Sianowa. W 1803 roku papież Pius VII udzielił odpustu zupełnego wiecznymi czasy na te dwa święta.

W roku 1811, 5 lipca nocą o godzinie drugiej zgorzał kościół sianowski w skutek gromu, który w niego uderzył. Figurę cudowną uratowano zawczasu i zaniesiono do Strzepcza, gdzie w ołtarzu ją umieszczono, jakby już na zawsze miała tam pozostać. Bo też to były czasy najnieszczęśliwsze, pełne wojen i niepokojów, nikt więc nie myślał kościoła tak zaraz odbudować. Ba, nawet z tym zamiarem się noszono, żeby kościoła w Sianowie zupełnie zaniechać, a gminę przyłączyć do Strzepcza (sam proboszcz ówczesny w Strzepczu ks. Żeleziński był tego zdania). Ale tu opowiadają sobie ludzie w całej okolicy, że Matka Najświętsza nie chciała w Strzepczu pozostać, tylko sobie życzyła, ażeby jej na nowo kościół w Sianowie czem prędzej pobudowali. XIX-wieczny ks. proboszcz Grunholz z Sianowa wypytywał się ludzi, czy by czegoś dokładniejszego w tym względzie nie wiedzieli i tak napisał do księdza Fankidejskiego: "Kilku ludzi ze Staniszewa powiedziało mi, że żyła podówczas tu u nich w Staniszewie jakaś Anna Kunikowska, poczciwa niewiasta, ale ślepa od urodzenia; kiedy była Figura Cudowna Matki Najświętszej przeniesiona do Strzepcza, bawiła u brata swego w Nowej Hucie, która należy do Strzepcza. Od niej to słyszeli, że razu pewnego Matka Najświętsza ukazała się jej i powiedziała, że nie chce dłużej być komornicą w Strzepczu i że, gdyby jej wnet kościoła nie zbudowali w Sianowie, odeszła by stąd choć do Turcyi, ale wtenczas źle by się wiodło tutejszej okolicy. Wiadomość o tym nibyobjawieniu szeroko się rozeszła pomiędzy ludem i także proboszcz ówczesny strzepski ksiądz Zeleziński o tym dosłyszał. Kazał wtedy zawołać ową Annę Kunikowską i zapytał się, czy to prawda, co ludzie gadają, że Matkę Najświętszą widziała, która do niej tak mówiła o sianowskim kościele. A gdy owa Anna stanowczo odpowiedziała, że jest prawdą, wziął ją potem ks. proboszcz do kościoła w obecności księdza wikarego i kazał jej złożyć przysięgę. Ona do tego była gotowa, ale jej proboszcz przysięgać już nie pozwolił. Dosyć szybko i on sam był za tym, ażeby kościół w Sianowie odbudować. Razu pewnego, nie wiedzieć czem pobudzony, nawet w nocy przyjechał podobno do Staniszewa, zachęcając ludzi do budowy. Toteż wszyscy zaraz się zebrali i nowy kościół bardzo prędko i lekko stanął gotowy w roku 1816."Świątynia ta w stylu pruskiego muru, pokryta gontem stoi tu do dzisiaj. Trzeci sianowski kościół został poświęcony tegoż 1816 roku w wigilię odpustu, dnia 7 września. Cudowną Figurę Matki Najświętszej przeniesiono w uroczystej procesji ze Strzepcza do Sianowa i ustawiono jak przedtem we framudze wielkiego ołtarza za zasłoną.

W 1862 roku administratorem sianowskiego kościoła został ks. Józef Grunholz, a w 1864 roku pierwszym po 400 latach proboszczem. Jednak księdzu Grunholzowi Figura się nie widziała. Wydawała mu się za mało misterna, gdyż nie znał on historii Figury Najświętszej Maryi Panny. Była ona też uszkodzona, a że jest zbyt mała i niepozorna by włożyć ją [po remoncie we wielkim ołtarzu. Wstawiono ją więc w tyle za ołtarz, gdzie jej nikt nie widział. W jej zaś miejsce zainstalowano inną figurę kupioną u zawodowego rzeźbiarza. Ale ta nowa figura nie odpowiadała pobożności miejscowego ludu, który głośno na tę zmianę narzekał.

A gdy podczas wielkiego odpustu z dalsza przybyli pielgrzymi, nie zastali dawnej Figurki na ołtarzu, którą jako łaskami słynną znali i cenili, a na jej miejscu za zasuwą zobaczyli ową wielką figurę Matki Boskiej, to powstał wielki płacz w kościele. Figurki jednak starej nie powrócono, ponieważ ksiądz proboszcz nic o niej nie wiedział. Lud się powoli uspokoił, ale też zaraz daleko rzadziej uczęszczał na odpusty, a owe niezliczone dawniejsze Zdrowaśki i ofiary koło ołtarza także prawie ustały. Tak było do roku 1880. Wtedy to sprawa oparła się o wyższą władzę kościelną, zdziwioną zanikaniem ważnego dotychczas sanktuarium. Ksiądz Grunholz nadal obawiał się by lud kaszubski nie przywiązywał jakiejś zabobonnej wartości do dawnej Figury, dlatego jej na ołtarzu mimo próśb parafian nie stawiał. Przybył tedy do Sianowa komisarz biskupi, zbadano akta kościelne, w których ta Figura łaskami słynąca nazywana bywa, przesłuchano opowiadań starszych parafian i przekonano się, że słuszne były pragnienia wiernych, aby ta Figura ku czci publicznej, jak dawniej we wielkim ołtarzu była umieszczona. W 1880 roku ks. Grunholz napisał do ks. Fankidejskiego: "Już to co dotąd słyszałem jest wystarczającą pobudką do odnowienia i stosownego ulokowania Figury." I tak ks. proboszcz uradowany, że taki skarb w kościele posiada, postarał się o artystyczne odnowienie tej świętej Figury, co miało miejsce w Monachium w 1881 roku. Tego samego roku ku ogólnej radości pobożnych, umieścił ją na dawnym miejscu we wielkim ołtarzu. A nabożeństwo do Najświętszej Panny w Sianowie odżyło odtąd na nowo. Przed stu laty zaczęto obchodzić w Sianowie odpust Matki Boskiej Szkapleżnej. Związane to było z prawym bocznym ołtarzem, poświęconym temu wezwaniu. Także od kilku wieków w Sianowie działa bractwo szkaplerza świętego. Po Komunii Świętej dzieci, ma co roku miejsce uroczyste przyjęcie do szkaplerza świętego. Już w literaturze końca XIX wieku czytamy, że "najliczniej zbiera się lud pobożny w Sianowie na Uroczystość Najświętszej Panny Szkapleżnej, tudzież w dniu Jej Nawiedzenia i Narodzenia." Z czasem odpust Nawiedzenia (2 lipca) przestano obchodzić, mimo że pierwotnie był on najbardziej uczęszczany w tymże sanktuarium. W tej samej literaturze znajdujemy dalej opis sanktuarium sianowskiego. Mowa jest tam, że lud kaszubski pielgrzymuje względem łaskami słynącej figury Matki Bożej Sianowskiej, do której chętnie pielgrzymuje i uprasza sobie potrzebne łaski oraz pomoce Boże. Tradycja podkreśla także, że w czasach niewoli u Matki Boskiej Sianowskiej pobożni Kaszubi szukali umocnienia w wierze i patriotyźmie.

W XIX i XX wieku wzrastającym kultem do Matki Boskiej Sianowskiej zajmowali się tacy badacze jak ks. Fankidejski, Chociszewski, ks. A. Fridrich S.J., ks. R. Frydrychowicz, ks. Borącz, J. Ceynowa i wielu innych.

W 1939 roku, w związku ze zbliżającą się wojną ks. biskup Okoniewski, ówczesny ordynariusz Diecezji Chełmińskiej, zarządził wysłanie kosztowności i artystycznych zabytków z kościołów parafialnych do Pelplina, a stąd do Torunia dla zabezpieczenia ich przed zniszczeniem lub zrabowaniem. Pomiędzy nimi była także łaskami słynąca figura Matki Boskiej Sianowskiej. W październiku 1939 roku gestapowcy wymordowali księży z kurii biskupiej w Pelplinie i wydawało się, że nikt z pozostałych przy życiu nie znał miejsca ukrycia Figury Sianowskiej. Zaczęto jej szukać w pomorskich ośrodkach muzealnych, ale bez oczekiwanego skutku. Zdawało się początkowo, że Figura ta bezpowrotnie zaginęła w zawierusze wojennej. W głównym ołtarzu sianowskiego kościoła zastępczo umieszczono obraz Matki Boskiej Sianowskiej, reprodukcję księgarni św. Wojciecha w Poznaniu z 1939 roku. Jednakże pobożny lud kaszubski nieustannie się modlił i ufnie prosił Boga o powrót swej Patronki do sianowskiej świątyni. Pochodzący z tej parafii ks. Franciszek Grucza, cudownie ocalony z obozu w Stutthofie, ciągle wierzył w jej powrót do swoich. W 1941 roku na rowerze objeżdżał całą diecezję, a w kilku kościołach uprosił odprawianie nowenny w intencji odnalezienia Cudownej Figury Sianowskiej. Lud kaszubski nie zawiódł się w swych modłach... Kiedy w sierpniu 1941 roku w Sianowie zaczęto odprawiać nowennę i Msze Święte o odnalezienie Cudownej Figury, niespodziewanie, przed zakończeniem nowenny, do ówczesnego rządcy parafii księdza Kisickiego nadeszło urzędowe pismo zawiadamiające, że na dworcu kolejowym w Kartuzach jest do odebrania skrzynia z kosztownościami sianowskiego kościoła, a wśród nich także i Figura Matki Bożej, sądo dyspozycji sianowskiej parafii i zostaną przekazane na miejsce po uiszczeniu kosztów przesyłki. Ogromna radość zapanowała szczególnie wśród uczestników wrześniowego odpustu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w 1941 roku, gdy na swym tronie znowu zasiadła "Matinka" Patronka ludu kaszubskiego. Jej kult jeszcze się wzmógł w całej diecezji.

Na początku lat 60 - tych ksiądz proboszcz Aleksander Kaźniak rozpoczął starania o papieską koronację Matki Sianowskiej. W sporządzeniu odpowiedniej dokumentacji dopomógł mu ksiądz doktor Kazimierz Myszkowski. I tak pismem z dnia 4 września 1965 roku ksiądz biskup Kazimierz Józef Kowalski, uczestnik wszystkich sesji Vaticanum II, mając na uwadze od kilku wieków nieprzerwanie trwający kult Matki Boskiej Sianowskiej, wartość zabytkową i artystyczną tej Figury, poprosił Ojca Świętego o wyróżnienie Królowej Kaszub przez zezwolenie na uroczystą koronację powagą Stolicy Apostolskiej.

W czasie czwartej i ostatniej sesji soborowej ordynariusz chełmiński otrzymał specjalne pismo z Watykanu, w którym papież Paweł VI oświadczył:

Z pisma przesłanego do naszej Kapituły, która ma przywilej koronowania znakomitych pod względem artystycznym i religijnym świętych figur Bogarodzicy, z radością dowiedzieliśmy się, że w kościele parafialnym w miejscowości Sianowo, położonej na terenie Diecezji Chełmińskiej już od wielu stuleci bardzo serdeczną cześć odbiera Błogosławiona Maryja Dziewica pod wezwaniem "Matka Sianowska". Z tego listu dowiedzieliśmy się, że liczne rzesze wiernych od dawna bardzo gorąco czczą tę figurę Matki Bożej, Wobec tego My, którzy co miarę swych sił troszczymy się o rozszerzanie czci Bogarodzicy, pragnąc zadośćuczynić Twoim i twego ludu życzeniom, przychylamy się do Twojej prośby ukoronowania Błogosławionej Maryi Dziewicy. Dziś więc razem z naszą kapitułą zebraną w kapitularzu i za jej jednomyślną zgodą, zarządzamy i polecamy w naszym imieniu i w sposób uroczysty ukoronować złotą koroną wyżej wymienioną cudowną figurę. Udzielam zatem tobie, albo - gdybyś to uznał za wskazane - Twojemu Delegatowi, prawa ukoronowania tejże figury Matki Bożej.

Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 24 października 1965 roku.

Powołano dwunastoosobowy komitet organizacyjny, a figurę oddano do konserwacji i przeprowadzono generalny remont kościoła.

Papieski indult koronacyjny wykonano dnia 4 września 1966 roku. Ta okazała uroczystość rozpoczęła się o godzinie 10.00 przeniesieniem Cudownej Figury w procesji do ołtarza polowego wzniesionego na dawnym przykościelnym cmentarzu i odczytaniu listu ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, który nie mogąc wziąć udziału w tej uroczystości z powodu koronacji obrazu w Skalmierzycach, archidiecezja poznańska, zapewnił o modlitewnej łączności z wszystkimi oddającymi hołd Matce Bożej w Sianowie.

Uroczystej koronacji dokonał ks. biskup ordynariusz Kazimierz Józef Kowalski, przedstawiwszy uprzednio dzieje kultu łaskami słynącej Figury i jego szybki rozwój dzięki licznym łaskom za jej pośrednictwem otrzymanym. Pontyfikalną Mszę Świętą odprawił ordynariusz Diecezji Gdańskiej ks. biskup Edmund Nowicki, podczas której ks. biskup Zygfryd Kowalski wygłosił Słowo Boże. W uroczystości koronacyjnej udział wzięli: Ks. biskup Bernard Czapliński z Pelplina, ks. biskup Lech Kaczmarek z Gdańska, ks. biskup Jerzy Stroba z Gorzowa i ks. biskup Jan Obłąk z Olsztyna. Przybyło około 100 kapłanów i około 20 000 wiernych, z których ponad 10 000 przystąpiło do Komunii Św.

Co roku ze szczególną okazałością i licznym udziałem duchowieństwa oraz wiernych obchodzone są uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej (I niedziela po 16 lipca) i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (I niedziela po 8 września). Oprócz tego w każdą środę po wieczornej Mszy Św. odprawiana jest Nieustająca Nowenna ku czci Matki Boskiej Sianowskiej Królowej Kaszub.

Cudowna Figura umieszczona jest w głównym ołtarzu, w pancernym sejfie otwieranym na uroczyste nabożeństwa, witana i żegnana jest przez wiernych na kolanach specjalnymi pieśniami.

Także i w obecnych czasach ruch pielgrzymkowy do Sianowa jest żywy. Z różnych miejscowości przybywają piesze pielgrzymki. Ks. Olęcki z Lini opisuje swój udział w jednej z nich. " Od 1980 roku parafianie (z Lini) przybywali do Sianowa wespół z pielgrzymami z Lęborka - inicjatorem był o. Janusz Jędryszek, franciszkanin. Do Sianowa przybywają w przeddzień odpustu ku czci Matki Bożej Królowej Kaszub. Pielgrzymka lęborska po raz pierwszy została powitana w kościele w Lini dnia 13 września 1980 roku. Po krótkim odpoczynku pątnicy udali się przez Kobylarz i Mirachowo do Sianowa. Przed sanktuarium powitał ich miejscowy wikary ks. Henryk Kroll. W 1981 roku pielgrzymi zdążali na odpust Matki Boskiej Szkaplerznej, w lipcu. Po przybyciu na miejsce wieczorem utrudzeni pielgrzymi obejrzeli film `Życie Jezusa` według Ewangelii św. Łukasza, a potem skorzystali z gościnności miejscowych Kaszubów. Niestety, po odejściu w 1983 roku o. Janusza z Lęborka, zaprzestano pielgrzymowania do Sianowa. Warto by powrócić - pisze ks. Olęcki - do tej wspaniałej inicjatywy nawiedzania Królowej Kaszub.

Maryja Sianowska, jako patronka młodzieży przedślubnej czczona jest dzisiaj tak jak przed wiekami. Co roku przybywają tu absolwenci szkół podstawowych i średnich, oraz grupy oazowe z bliższa i dalsza. Na dwa odpusty MB Szkaplerznej i Narodzenia NMP docierają tu pątnicy z Sierakowic, wspomnianej Lini i Lęborka, Sulęczyna, Wigody, Bytowa oraz zorganizowana piesza pielgrzymka z Wejherowa. Znaczną część stanowią ludzie młodzi.

Po przyjściu do Sianowa ks. proboszcza Waldemara Piepiórki z Kartuz w 1984 roku także i stamtąd zaczęły przybywać duże pielgrzymki zorganizowane, przede wszystkim na odpust wakacyjny. Razem na Matkę Boską Szkaplerzną przybywa ponad 10 tyś. Pielgrzymów, a na drugi wrześniowy odpust 5 tys. W lipcowym odpuście uczestniczy zazwyczaj ordynariusz pelpliński ks. biskup Bernard Szlaga. Przy tak dużym napływie pielgrzymów przykościelny dawny cmentarz stał się za mały, wyrównano i odwodniono błonia kościelne o amfiteatralnym położeniu oraz zbudowano tam kaplicę z ołtarzem, oddaloną około 100 m od kościoła.

O kulcie, jaki ma miejsce w tutejszym sanktuarium, świadczą także wspomniane już we wcześniejszych wiekach wota. Ich ilość cały czas wzrasta. Ostatnio "hafciarka z Bytowa, pani Mach ofiarowała Matce Bożej Sianowskiej ornat z jej podobizną, a także obrus haftowany bursztynami - jako podziękowanie za odzyskane zdrowie. Ksiądz Tadeusz Kurach z pobliskiej Kamienicy Królewskiej złożył srebrne wotum w kształcie liścia - za uwolnienie z więzienia komunistycznego w stanie wojennym. W 1995 roku piękny kielich mszalny ofiarował ówczesny prezydent Rzeczpospolitej Lech Wałęsa, który przybył tu w towarzystwie gdańskiego wojewody Macieja Płażyńskiego. Najnowsze wotum zostało złożone przez dziadków za uzdrowienie wnuczki."

Cześć oddawana Królowej Kaszub znana jest także obecnemu papieżowi Janowi Pawłowi II. W spotkaniu na Skwerze Kościuszki w Gdyni Ojciec Święty powiedział:

Was wszystkich, wasze rodziny, wszystkie sprawy składam u stóp Matki Chrystusa czczonej w wielu sanktuariach na tej ziemi, a zwłaszcza w Sianowie.

Także w czasie ostatniego spotkania z Janem Pawłem II w Pelplinie pielgrzymi z Sianowskiej parafii ofiarowali Ojcu Świętemu drewniany talerz z wypalonym kaszubskim ornamentem i postacią Matki Boskiej Sianowskiej.

Odpust Matki Boskiej Szkaplerznej z pierwszej niedzieli po 16 lipca zaczyna się już w sobotę o 10.30 uroczystą Mszą Odpustową. Związane z nią jest słuchanie spowiedzi, kazanie odpustowe i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem udzielone bardzo licznym chorym z okolicznych powiatów. W sobotnie popołudnie ma miejsce spowiedź święta dla dzieci, młodzieży a następnie dla dorosłych. O 18.30 odprawiana jest kolejna uroczysta Msza św. z kazaniem i nowenną do Matki Boskiej Sianowskiej. O godzinie 22.00 ma miejsce Droga Krzyżowa, a o północy celebrowana jest uroczyście pasterka maryjna z kazaniem. Od 1.00 do 4.00 odbywa się czuwanie przed obliczem Królowej Kaszub. Następnie odmawiany jest Różaniec i śpiewane są Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. O godzinie 5.00 sprawowana jest Msza Święta. Następne Msze sprawowane są o godzinie 7.00 i o 8.30 - dla młodzieży. Uroczysta Suma pontyfikalna poprzedzona jest procesją eucharystyczną z kościoła na Błonia do otoczonego wielotysięcznym tłumem ołtarza polowego. Koncelebrze przewodniczy ksiądz biskup - zazwyczaj ordynariusz - i wygłasza okolicznościowe kazanie. Po Mszy Świętej ma miejsce błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem czterech stron świata i przy dziękczynnym śpiewie "Ciebie Boga wysławiamy" procesja wraca do kościoła, gdzie ma miejsce jeszcze poświęcenie dewocjonaliów i pożegnanie pątników, a orkiestra tradycyjnie gra na cześć biskupa kilka marszów.

W latach 70-tych, po wydaniu w Chicago przez byłego sianowskiego wikarego Apoloniusza Basiaka "Nieustającej Nowenny do Matki Boskiej Sianowskiej" zredagowanej przez ówczesnego księdza proboszcza Aleksandra Kaźniaka, nastąpił jeszcze bardziej wzrost kultu Sianowskiej Pani pośród jej parafian. Przybywają oni do tego czasu licznie w każdy środowy wieczór by na kolanach przed wystawionym Najświętszym Sakramentem modłami i śpiewem wielbić Jezusa i Jego Matkę w słowach Nieustającej Nowenny.



Wybrane zabytki sianowskiej świątyni

I Ołtarz i monstrancja

W czasach Korony Polskiej na miejscu obecnego kościoła stała niewielka drewniana świątynia, która w 1811 roku spłonęła. Wraz z nią spalił się zabytkowy ołtarz Świętych Wyznawców. Powstał on w 1608 roku w kartuskim klasztorze za rządów przeora Haymana z Trewiru. Wykonał go mistrz Jan Press dla chóru konwersów, aktualnie jest to tylnia część kościoła kartuskiego. Ołtarz ten był bogato zdobiony. W 1691 roku, za panowania Jana III Sobieskiego, został on przewieziony do Sianowa i umieszczony w ścianie bocznej dla większej ozdoby tutejszego kościółka.

Inną pamiątką ze starego kościoła jest zabytkowa monstrancja z 1723 roku. Ocalała ona pożar z 1811 roku, gdyż przechowywana ją na plebani. Wykonał ją mistrz van Creutz z Gdańska. Na jej podstawie wytłoczono cztery postacie orza napis "C. Willich, A. Fih, J. Peter, G. Mosman, A. M. Creutza Anno 1723, 5 August". W 1923 roku sianowski proboszcz Franciszek Okoniewski podarował ją nowopowstającej parafii w Lini. Od 1966 roku nie jest już używana ze względu na swą wysoką wartość artystyczną.

II Cudowna Figura Matki Boskiej Sianowskiej

Najcenniejszym zabytkiem sianowskiego kościoła była i jest Cudowna Figura Matki Boskiej z drewna. Od wieków otoczona jest głęboką czcią przez lud kaszubski i od "niepamiętnych czasów" uchodzi za cudowną. To niepoślednie dzieło snycerstwa gotyckiego jest owiane wieloma tajemnicami i legendami. Matka Boska z Dzieciątkiem z Sianowa jest z drewna lipowego, okrągła, wysokości 48,5 cm (bez postumentu). Jest przedstawicielką tzw miękkiego gotyku, który na tych terenach rozwinął się na przełomie XIV i XV wieku. Sztuka Pomorza Wschodniego we wczesnej gotyckiej fazie zwiazana była z rozwijającym się dynamicznie państewm krzyżackim. Rozwój rzeźby gotyckiej brał swój impuls z potrzeby wyposażenia kościołów wzniesionych pod patronatem Zakonu. Równocześnie zaznaczył się mecenat klasztorów pomorskich: cystersów, dominikanów, kartuzów, franciszkanów, brygidek i norbertanek. Opiekę duchową nad Ziemią Sianowską sprawowali norbertanie mający swą siedzibę przy opactwie żukowskim. Jednak właścicielem Sianowa było państwo krzyżackie. Wspominamy miękki gotyk wyrósł z tradycji dworskiej kultury francusko-burgundzko-angielskiej. Natrafiamy tu na dosyć jednolitą tendencję artystyczną. Niepozbawiona elementów realizmu stylizacja postaci ludzkiej wzbogacała ją o niezwykle rozbudowane dekoracyjne układy draperii. W kształtowaniu twarzy posługiwano się idealizowanymi typami ludzi w różnym wieku, reprezentantów rozmaitych stanów. Szczególnie jednak wysublimowane były przedstawienia kobiece. Delikatność daleka od prostej zmysłowości, a przecież sprawiająca radość w obcowaniu z pięknem cielesnym, zawarta była w proporcjach tych postaci, ustawieniu, gestach, dłoniach, delikatnych głowach i twarzach. Sztuki plastyczne realizujące tę konwencję określano właśnie jako dzieła tzw. międzynarodowego stylu miękkiego, którego przedstawicielką, jak już była mowa, jest nasza Madanna. Teren Kaszub był zaopatrywany przxez gdańskie ośrodki twórcze, które jednak dopiero w XVI wieku, po ustaniu twórczości warsztatów toruńskich, rozkwitły najbardziej. Omawiana Figura przedstawia Maryję siedziącą z Dzieciątkiem na kolanach, w uroczych złocistych szatach z niewielkim niewieścim welonem i koroną gotycka na głowie. Okryta jest płaszczem spiętym na piersi artystyczną broszą. Na jego granatowym podbiciu błyszczą żółte gwiazdki. Pod płaszczem widać purpurową suknię ozdobioną geometrycznym wzorem. Natomiast Dziecię Jezus jest ubrane w złotą przepaskę. Na głowie, podobnie jak Matka, ma złotą gotycką koronę wysadzaną szlachetnymi kamieniami. Maryja w prawej ręce trzyma srebrne pozłacane berło. Dzieciątko stoi na kolanach Matki i trzyma w lewej ręce pozłacany glob kuli ziemskiej z krzyżykiem, a prawą rękę ma wzniesioną do błogosławieństwa. Zarówno twarz Matki Bożej jak i Dzieciątka są prześliczne, pełne religijnego wyrazu, o nadziemskim uśmiechu i łaskawości.

III Matka Boska Staniszewska z Dzieciątkiem

Figura ta przez lata znajdowała się w kapliczce przydrożnej w Staniszewie, jednak pierwotnie pochodzi z Sianowa. Obecnie znajduje się po prawej stronie nawy przed wejściem do baptysterium. Figura powstała około 1500 roku. Jest to rzeźba drewniana o wysokości 146 cm, półokrągła, wyżłobiona od tylniej strony. Ma charakterystyczny dla westfalskiej szkoły układ draperii, kształt głowy, nieco za małej w stosunku do całej figury. Forma twarzy jest owalna. Włosy są na wysokim, półokrągłym czole, zaczesane w górę i wypływają spod korony na długich falistych liniach na ramiona. Wreszcie sama pozycja Dzieciątka przemawia za westfalskim pochodzeniem. Typowość ujęcia rzeźb westfalskich polega na osobliwej kompozycji. Matka Boska stojąca na olbrzymim sierpie księżycowym, przedziana w szeroki, bogato się fałdujący płaszcz, trzyma w lewym ramieniu Dzieciątko ubrane w sukienkę. Postać jest silnie wygięta w biodrach. Bliźniacza figura, nieco większa, znajduje się w głównym ołtarzu kościoła parafialnego w Garczynie, w powiecie kościerskim. Dowodem na to, że mamy tu do czynienia z pewną szkołą czy typem westfalskim Madonn mogą być figury w Soest, w Bonn (muzeum), oraz we Werne, będące jakoby sioatrami figury staniszewskiej. Czy omawiane dzieło powstało w kraju lub też pochodzi z westfalskich warsztatów, jest kwestią mniej ważną, zwłaszcza gdy również przyjąć możemy, że wykonał ją artysta westfalski, który osiadł na Wschodzie. Poza tym w pierwszym i drugim dziesięcioleciu XVI wieku nastąpił silny rozwój sztuki gotyckiej w Polsce, co by raczej wskazywało na wykonanie tej figury na Pomorzu. Sztuka w Prusach Królewskich w owym czasie podlegała generalnie wpływom westfalskim, niderlandzkim i burgundzkim. Nowe idee docierały głównie poprzez szlaki handlowe, ale także razem z kolonistami zaludniającymi te tereny. Nie bez wpływu była też Hansa. Pozostałe obszary Rzeczpospolitej były pod większymi wpływami włoskimi i turyngskimi.

IV Figura Chrystusa Bolejącego

Innym gotyckim zabytkiem sianowskiego sanktuarium jest figura Chrystusa Bolejącego także z drewna. Na początku wieku XX odnaleziono ją na chórze kościoła. "Jest okrągła, dziś (1929 roku) bez polichromii i mocno uszkodzona. Podobnie ujęta figura znajduje się w Gross-Montan w powiecie malborskim."

Chrystus Bolejący z Sianowa jest przykładem narastającego realizmu w rzeźbie pomorskiej. Po 1450 roku zaczęto przedstawiać postacie bez tuszowania brzydoty, starości, okaleczeń i zniekształceń ludzkiego ciała. Jak się wydaje, u podstaw tego stylu legł kryzys ekonomiczno-polityczny związany z wojną trzynastoletnią (1454 - 1466). Formy plastyczne uległy ewolucji. Miękkie w pierwszej ćwierci XV wieku, stały się oschłe, linearne i graficzne.

V Inne elementy wyposażenia Sanktuarium

W latach 50-tych XX wieku zawieszono wewnątrz świątyni nowe stacje Drogi Krzyżowej, wymieniono drewniane tabernakulum na stalowe, przeprowadzono remont organów, zelektryfikowano kościół. Odmalowano też całe wnętrz oraz odrestaurowano ołtarze i prezbiterium.

W latach 90-tych odnowiono gruntownie trzy barokowe ołtarze u artysty w Toruniu. Planuje się budowę Dróżek Różańcowych na trenie błoń kościelnych. Ma stanąć 15 kapliczek z płaskorzeźbami obrazującymi tajemnice Różańca Świętego. Obecnie trwa budowa nowej kaplicy polowej na błoniach. Planowana jest także wymiana dachu na kościele sianowskim z obecnego eternitu na nawiązujący do zabytkowego charakteru obiektu gont, który przez wieki okrywał świątynie.

Przy wyjeździe z Sianowa, na rozstaju dróg kartuskiej i będargowskiej, znajduje się zabytkowa kapliczka w stylu neogotyku nadwiślańskiego. Murowana z czerwonej cegły o czterech szczytach i łamanym dachu krytym blachą. Wewnątrz znajduje się figura Matki Boskiej.



1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Komentarze wyrażają poglądy ich autorów. Administrator serwisu nie odpowiada za treści w nich zawarte.
Wyróżnienia
Medal Stolema 2005   Open Directory Cool Site   Skra Ormuzdowa 2002